Dzień 21 października 2007 roku pamiętam dosyć dobrze. Poszedłem wtedy na wybory, zagłosowałem na Ligę Prawicy Rzeczypospolitej z nadzieją, że wreszcie uda się przełamać pięcioprocentowy próg wyborczy i wprowadzić do parlamentu trochę nowej krwi. Oczywiście, zamiast około 10%, jak wcześniej zakładali dostali tylko 1,3% poparcia. Wiadomo, odczułem trochę moralnego kaca, z drugiej strony zagłosowałem zgodnie z przekonaniami. Tego dnia stała się rzecz o wiele groźniejsza. Do władzy w Polsce dorwała się partia w założeniu konserwatywno-liberalna znana nam wszystkim jako PO. Widząc, kto wygrał wybory, wiedziałem, że do władzy doszli bezideowi grandziarze. Teraz po niecałych dwóch latach rządów widzę, że się nie myliłem ani o jotę.
Zacznijmy od tego, co miało być największym atutem PO, na który nabrała się część osób o wolnorynkowych przekonaniach. Chodzi tutaj o ekonomiczny liberalizm. Miało być uproszczenie życia przedsiębiorcom, podatki trzy razy 15% (PIT, CIT, VAT) et consortes. Co się natomiast dzieje?
Uproszczenie i obniżenie podatków okazało się być propagandową mrzonką. PO wcale nie ma w ogóle zamiaru zmniejszać fiskalizmu w Polsce. Ostatnio zaproponowali podniesienie podatku VAT - podstawowej stawki z 22% na 23% oraz na pewne usługi, w tym hotelarskie (w tym przypadku z 7% do 22%). Co to oznacza? Do Polski nie będzie się opłacało w ogóle przyjeżdżać na wczasy. Ludzie zaczną wybierać zagranicę z powodu niższych cen tych usług (mimo, że w euro!). Nie mówię już, ile pensjonatów i hoteli z tego powodu upadnie... Poza tym podnoszenie podatków pośrednich jest pozbawione sensu, ponieważ zmniejsza konsumpcję, a co za tym idzie - wpływy do budżetu państwa. To jednak nie pierwszy przypadek u obecnego (nie)rządu. W zeszłym roku chcieli podnieść akcyzę na paliwa, tak samo już wiadomo, że wzrosną ceny papierosów i alkoholi. No i takie to mamy ograniczanie fiskalizmu... Poza tym od zawsze PO trąbiło o liniowej stawce podatku dochodowego od osób fizycznych. Tylko wygrali wybory, to oni o tym zapomnieli. Dalej będziemy mieć podatkową progresję. PO również ani myśli rozprawić się z podatkiem Belki od transakcji giełdowych.
Gdyby PO było partią choć w najmniejszym stopniu liberalną ekonomicznie, dążyłaby do tego, żeby Polska w UE mogła prowadzić niezależną politykę celną i fiskalną. Przecież to dzięki UE VAT na większość towarów i usług wynosi 22%, bo taką oni ustanowili podstawową stawkę. Nie możemy również samodzielnie decydować o zmniejszaniu taryf celnych, ponieważ tutaj też istnieją unijne obwarowania. Powinien już być dawno wystosowany dokument dotyczący utrzymania niezależności w tych kwestiach. Niestety, PO upaja się mitami o wolnym rynku w UE - a mamy tam centralne sterowanie rodem z komunizmu. Jak kiedyś stwierdził Janusz Korwin-Mikke, UE to strefa szalejącej biurokracji.
Jak jesteśmy przy UE, powinni również wywalczyć co najmniej okres przejściowy, po którym tamta biurokracja w Brukseli mogłaby narzucać swoje normy dotyczące ochrony środowiska oraz sanitarne. Piszę "co najmniej", ponieważ taka partia - w założeniach konserwatywno-liberalna - walczyć powinna w ogóle o ich zniesienie, a przy okazji autonomię państw członkowskich w tym zakresie. Niestety, rzucają im się w oczy debilizmy takie jak unijne normy na rozmiar jabłek, krzywiznę ogórków bananów, przechowywanie odchodów zwierząt itd. Tak samo niedługo samochód będzie można naprawiać tylko i wyłącznie w serwisie firmy, która jest jego producentem. To też unijny wymysł, o którym jest zadziwiająco cicho. Jak zaznaczyłem wyżej, partia deklarująca się jako liberalna pod względem ekonomicznym, powinna z takimi rzeczami walczyć, uważając je za absurdy na kółkach.
PO miała ułatwiać życie przedsiębiorcom. Pracuje komisja "Przyjazne państwo" i jakoś nic się nie dzieje w tym zakresie. Przykład stanowi tutaj podniesienie stawki VAT. Więcej, PO wprowadziło takie zmiany w prawie budowlanym, że bez zgody urzędnika nie można na swojej ziemi nawet altanki postawić czy zrobić kapitalnego remontu swojego domu. Nie szykuje się również żadne uproszczenie prawa geologicznego. Dzięki PO mamy już 300 rodzajów działalności gospodarczej związanym ze wszelkimi pozwoleniami, koncesjami i licencjami. Taka partia powinna dążyć do ich ograniczenia. Wyciera sobie jednak swoimi własnymi założeniami tyłek. Nie tak dawno temu wprowadzono aż 30 pozwoleń na usługi około-medyczne, takie jak na przykład salony masażu. Co się dzieje w związku z tym, mamy znowu rozmnożenie biurokracji.
Liberalizm ekonomiczny PO, hucznie przez nich ogłaszany, mamy zatem rozliczony. Platforma Obywatelska okazała się być partią zwyczajnie socjalistyczną. Teraz pora się rozprawić z ich tzw. łagodnym konserwatyzmem. Abstrahuję już od tego, że przywódca tej partii, Donald Tusk, konserwatystą na pokaz stał się dopiero w 2005 roku, kiedy bierzmował się i wziął ślub kościelny. Wcześniej był to zagorzały antyklerykał i ateista, obnoszący się z tym, sprzeciwiał się również wprowadzaniu przepisów antyaborcyjnych.
Już na początku rządów PO wystąpiła z projektem refundacji zapłodnienia in vitro. Podchodząc od strony liberalizmu ekonomicznego, to projekt najzwyczajniej w świecie socjalistyczny. SLD by się czegoś takiego nie powstydziło. Oni powinni dążyć, aby stopniowo zmniejszać ilość zabiegów refundowanych albo w ogóle sprywatyzować służbę zdrowia czy ubezpieczenia. Równie dobrze jak refundacji zapłodnienia in vitro mogliby się domagać, żeby to samo czyniono w przypadku chirurgii plastycznej. To jedna rzecz. Secondo: nie mają oni żadnych dylematów moralnych dotyczących IVF, jak powstawanie zarodków w tysiącach sztuk?
Janusz Palikot swojego czasu chciał dyskusji na temat eutanazji. Zdaję sobie sprawę, że zostało to podjęte jako temat zastępczy celem maskowania nieróbstwa obecnego gabinetu. Można zatem podejrzewać, iż była to zagrywka na poziomie jego wygłupów - jak czytanie pracy doktorskiej prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego czy paradowanie z gumowym fallusem. Jednak samo podjęcie tego tematu wskazuje nie na żaden konserwatyzm światopoglądowy, tylko zwykły libertynizm. Można podejrzewać na podstawie pewnych przesłanek, że libertyńskie przekonania w PO są na porządku dziennym. Przecież Jarosław Gowin powiedział kiedyś, że to go w tej partii uwiera.
Jakkolwiek jestem zwolennikiem totalnej prywatyzacji szkolnictwo, zniesienia bolszewickiego przymusu szkolnego oraz odpowiedzialności rodziców za swoje dzieci, zdaję sobie sprawę, że w obecnych demokratycznych warunkach przeprowadzenie takiej operacji byłoby niewykonalne. Jestem zatem zmuszony popierać jakiś model oświaty państwowej z programem ustalanym przez MEN. A co robi PO w tej dziedzinie? Psuje to, co nie zdążyły zepsuć wcześniejsze gabinety. Obecna minister edukacji, Katarzyna Hall, w ogóle nie myśli, jak posprzątać stajnię Augiasza, jaką w ostatnich latach stało się polskie szkolnictwo. Nikt nie dba o to, aby zwiększyć efektywność edukacji, zadbać o porządek w szkołach, które stały się swoistymi ludzkimi zoo czy zwiększyć wymagania programowe. Obecnie mamy do czynienia z pogłębianiem chaosu, jaki zapanował w polskim szkolnictwie dzięki Wittbrodtowi, Handke czy Łybackiej.
Partia tego pokroju powinna bronić niepodległości państwa oraz dbać o jego międzynarodową pozycję. Co natomiast robi PO? Prowadzi dyplomację tak, jak wszystkie wcześniejsze gabinety za wyjątkiem rządu Kaczyńskich, czyli "politykę brzydkiej panny bez posagu", jak to ongiś określił Władysław Bartoszewski. Ta godna jest jedynie Vidkuna Quislinga. PO jednomyślnie głosowała za kasacją Państwa Polskiego, czyli za traktatem lizbońskim.
Na tej podstawie nie trudno określić zresztą, co to za ugrupowanie. To zwykła lewicowa partia, która z prawicą nie ma nic wspólnego poza na siłę przypinanym szyldem. Niczym się nie zajmuje - poza rozmnażaniem biurokracji i wprowadzaniem kolejnych prawnych kuriozów, nawet deklaruje, to że nie ma zamiaru kompletnie nic robić. Mimo to ludzie te rządy "miłości" - po pobiciu aktorki grającej w spotach PiS wypada ten wyraz pisać w cudzysłowie - popierają. Joseph de Maistre powiedział kiedyś, że naród ma taki rząd, na jaki zasługuje. Oby w tym przypadku się mylił...
2009-06-10
Bilans rządów "miłości"
Posted by
Kirker
at
14:25
0
comments
Labels: edukacja, gospodarka, konserwatyzm, Lewica, PO
2008-08-07
Komunizm = faszyzm minus epsylon. Najbliższe konsekwencje.
Nieporozumienia i fatalne pomyłki w dyskusji o komuniźmie i faszyźmie biorą się z pomieszania porządków w irracjonalnych próbach porównywania hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji punkt po punkcie, według jakieś ankiety, w której pomieszane są wszystkie możliwe porządki[1]. Przy odrobinie braku krytycyzmu - tak zestawione kryteria różnicowania obu formacji są po prostu do niczego i mogą kończyć się albo na stwierdzeniu, że faszyzm jest przeciwieństwem komunizmu albo, że to jest to samo - jak kto chce. Wynik analizy zależy od zapotrzebowania. Takie sztuczki praktykuje się codziennie, najchętniej by przywalić komuś jak pałą w zęby, w codziennej propagandowej nawalance przed kamerami.
Można by to zlekceważyć, przyzwyczailiśmy się już do niekompetencji i nieustannych kłamstw płynących z mediów. Jest w tym jednak konkretne niebezpieczeństwo. Widać wyraźnie systematyczną tendencję do przewrotnego usprawiedliwiania i wybielania komunizmu. Zbrodniarze hitlerowscy zadyndali na stryczkach, zbrodniarze komunistyczni stają się ludźmi honoru. Powolne przewracanie prawdy historycznej systematycznie wywala ją do góry kołami. Nawet to, jeszcze można by zignorować. Cóż kogo może prawda obchodzić? Taka jest przecież aktualna polityka polskiego rządu. Prawda jest bez znaczenia, ważna jest aktualna interpretacja[3].
Ale niestety, zaczyna to już być niebezpieczne. Polska zaczyna już być w świecie uważana za sprawcę zbrodni wojennych, a Polacy za naród winny ludobójstwa i grabieży II Wojny Światowej. To już nie są żarty. Kongres amerykański właśnie zażądał od Polski zwrotu majątku, zagrabionego przez Niemców i Rosjan Żydom w czasie wojny.
Moje rozumowanie jest równie wyrafinowane jak budowa cepa:
Dlaczego ja i moje dzieci mają ciężkie pieniądze płacić poszkodowanym w Drugiej Wojnie Światowej narodom za zrabowany przez Niemców i Rosjan majątek?
Polska przecież jest jedną z głównych ofiar tej wojny, jest także jednym z najdotkliwiej oszukanych jej zwycięzców.
W ten sposób niedopilnowanie polskiego interesu, biorącego się z prawdy historycznej, może kosztować nas ciężkie pieniądze w najbliższej przyszłości. Rezygnacja z polityki historycznej i troskliwe dochodzenie prawdy jest więc naszym businessem, wartym duże pieniądze w najbliższej przyszłości. Kto tego nie wie - jest ślepy jak Tusk.
ŚWIADOMOŚĆ PODOBIEŃSTWA I RÓŻNIC POMIĘDZY KOMUNIZMEM A FASZYZMEM JEST CZĘŚCIĄ TEJ SAMEJ PRAWDY HISTORYCZNEJ, KTÓRA MOŻE I POWINNA UCHRONIĆ NAS PRZED REALNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ W NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI. JEST CZĘŚCIĄ TEGO SAMEGO PROBLEMU.
WRÓĆMY WIĘC DO NASZEGO EPSYLONA.
Różnice są normalnością. Każdy człowiek jest inny, co nie znaczy, że Chińczyk jest przeciwieństwem Polaka, albo że kobieta nie jest człowiekiem, ze względu na diametralne różnice w budowie ciała. Obaj i oboje są jednak ludźmi, wbrew tym różnicom.
W rozstrzyganiu, co jest czym, mocno pożyteczna jest więc dyscyplina myśli polegająca na uporządkowaniu dyskusji i określeniu tych cech gatunkowych, które stanowią istotne kryteria różnicujące oraz tych cech, które nie wpływają na przynależność gatunkową.
Przykładem takich nie różnicujących kryteriów mogą być: język, rasa, pierwszorzędne i drugorzędne cechy płciowe chińczyka lub kobiety. Chińczyk bardzo różni się od Polaka, ale te różnice nie mają znaczenia z punktu widzenia ich człowieczeństwa. To są rzeczywiste różnice, należące jednak do kategorii epsylon. Czyli różnice, które są w tym przypadku bez znaczenia.
I wniosek końcowy:
[Kobieta = mężczyzna minus epsylon] jako ludzie.
[Komunizm = hitlerowski faszyzm minus epsylon] nie różnią się istotnie jako formacje cywilizacyjne. Komunizm jest tym samym typem cywilizacji turańskiej, dokładnie tak samo jak hitlerowski faszyzm, poza nieistotnymi, choć realnymi różnicami.
[michael abakus]= [michael]
____________________________________________________________________________
Przypisy:
[1] Pomieszane bywają na takich listach porządki ustrojowe, gospodarcze, polityczne, filozoficzne, a w szczególności aksjologiczne, historiozoficzne oraz ideologiczne, nie mylić z ideowymi. Już nie mówiąc o pomieszaniu faszyzmu z jego odmianą hitlerowską, która niekiedy nazywana jest nazizmem.
[2] Komentarz Rolexa [tutaj]
[3] Platforma uprawia postpolitykę (Eryk Mistewicz i oficjalne definicje sposobu uprawiania polityki i marketingu politycznego przez aktualnie rządzące ugrupowania polityczne koalicji PSL, PO i SLD.
Posted by
michael
at
08:11
0
comments
Labels: faszyzm, komunizm, PO, postpolityka
2008-07-28
Czy grozi nam pełzająca ewolucja w stronę zła? (IGP
Bez żadnych wątpliwości, TAK. Wystarczy ujrzeć energię nienawiści emanującą ze Stefana Niesiołowskiego. Zagrożona jest Europa i cały Świat, w niebezpieczeństwie jest fizyczne, polityczne i gospodarcze istnienie cywilizacji homo sapiens. Jestem pod niezwykłym wrażeniem kilku ostatnio przeczytanych lektur, które zamieszały mi w głowie i pozwoliły wyobraźni jeszcze raz przewietrzyć moje pojęcie o rzeczywistości. Jak zawsze, Polska, Europa i świat są narażone na niezwykłe niebezpieczeństwa i tylko od nas zależy, czy uda się nam odsunąć prognozę Apokalipsy. Nie miejmy złudzeń, zagrożenia są rzeczywiste, bardzo w swej realności konkretne.
Mamy przed sobą wybór życia albo śmierci w najbliższej przyszłości. Jeszcze niedawno w takich chwilach ludzie rzucali się jak szaleni kupować cukier i sól. Teraz wygląda na to, że wszystko wszystkim wisi. Ale to są tylko pozory.
Pierwsza lektura to wywiad[2] szefa rządowego sztabu marketingu politycznego Eryka Mistewicza, udzielony „Dziennikowi”. Nic w tym wywiadzie nie jest ważne, ważna jest pointa. Pisałem niedawno o kombinacji operacyjnej Partii i Rządu[3], realizowanej przez rządowych funkcjonariuszy zadaniowanych do pracy w „Dzienniku”. Obrzydliwa misja, haniebnie instrumentalne posługiwanie się Palikotem, według gangsterskiego scenariusza, to jest już oczywiste. Nic ciekawego. Zwykłe rutynowe łajdactwo. Jedno z wielu. Rewelacją jest ostatnie zdanie tego wywiadu. Jest to deklaracja ideowa niezwykłej wagi.
To jest naprawdę ważne!
Eryk Mistewicz stwierdził:
"Tak. Tak, Platforma uprawia postpolitykę".
Kto nie wie czym jest postpolityka, ma problem, ja wiem i zdaję sobie sprawę z konsekwencji.
Co mogę zrobić?
Po pierwsze, Pan Mistewicz nie jest teraz zwykłym, przeciętnym politologiem, ani tylko komercyjnym lub naukowym ekspertem od marketingu politycznego. On pracuje w rządzie. Jest rządową osobą na bardzo wysokim stanowisku, podejrzewam, jest aż tak ważny, że on tym wszystkim kieruje[4].
Jego oświadczenie jest niezwykłej wagi, ponieważ w jednym słowie "postpolityka" określa fundament doktryny politycznej polskiego rządu. Operując porównaniem, jest to deklaracja, co do swojego znaczenia podobna do takich jak: "Platforma Obywatelska jest partią marksistowską", albo "Platforma Obywatelska jest partią faszystowską". Jest to deklaracja określająca fundament doktryny politycznej partii rządzącej w Polsce, jest to charakterystyka określająca najważniejsze kryteria wyborów strategii gepolitycznych polskiego rządu. Od takich rzeczy zależy przyszłość naszego Kraju. Pisząc o kombinacji operacyjnej Dziennika[3], wspominałem o tym, że jej celem było podstępne wyłudzenie zgody opinii publicznej na stosowane metody rządzenia. Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że przemycana wiadomość jest tej rangi i ma aż takie znaczenie dla przyszłości Polski. Jestem naprawdę w trudnej sytuacji. Jak mam powiedzieć, to co muszę powiedzieć?[5] Jak przekonać, że nie chrzanię głupot?
Mogę tylko powiedzieć, że owa postpolityka jest naprawdę gorsza od faszyzmu, jest niebezpieczna jak piekło. Najprawdopodobniej jest to jedna z ostatnich masek ideologicznych komunizmu. Jest to skrajny nihilizm, absolutna pogarda do wszystkiego, ukryta pod pozorami pseudonaukowego bełkotu. Czysta ideologiczna szarlataneria, wywiedziona prawem kaduka z nieprawdziwej teorii Francisa Fykuyamy o końcu historii. Dam teraz link, kto może, kto ma jeszcze siłę i cierpliwość, bardzo proszę o przeczytanie. Wybrałem jeden z bardziej strawnych esejów[6] „Baudrillard – postmodernizm, postpolityka, postnihilizm”. Po jego uważnym przeczytaniu, dużo łatwiej wyczuć numer, który wykręca Polsce banda mistycznych szarlatanów. Łatwiej zrozumieć, jakim cudem zwarta grupa speców od marketingu politycznego przejęła od rządu jego władzę polityczną i zamieniła na nonsensowny festiwal, podporządkowany celom wyniszczającej Polskę propagandy. To jest jak prymitywny szamański obrzęd, które dzieje się sam dla siebie. To nie jest przypadek, to nie jest szaleństwo.
TO JEST METODA.
(O tej metodzie, a także jej promotorach nieustannie pisze w.s_media)
To jest prawdziwe porwanie Titanica, przez pijanych rowerzystów, którzy nie mają pojęcia, że walą wprost na górę lodową. Są w stanie delirium. Chleją non stop, kurczowo trzymając się steru. Dość trafnie opisał to Stanisław Michalkiewicz w krótkim tekście: "Recydywa saska"[7]. Można sobie w łeb strzelić.
Całość, razem z przypisami jest do czytania tutaj
[michael]
Posted by
michael
at
06:54
2
comments
Labels: łajdactwo, PO, postpolityka, pulizm
2008-05-05
3 maj - Dzień Polskiej Racji Stanu

Racja stanu ma jeszcze jedną zaletę, może być w niespodziewanie obszernej przestrzeni kategorią wymierną, na zasadzie - to się Polsce i Polakom opłaca - w kategoriach czysto ekonomicznych, ale nie tylko. Opłacalność może być mierzona. istnieje więcej mierzalnych kategorii, w których realizowana jest wartość Polskiej Racji Stanu. Jest ona kategorią strategiczną, polega na określeniu długoterminowych celów, misji i wyborów, co z jednej strony ją nieco odpolityczna, przynajmniej na pierwszy rzut oka, a z drugiej strony uruchamia nowe sfery, czasem zaskakujących argumentów politycznych. ... Cd. do czytania tutaj
Zapraszam Szanowna Listo Obecności, na moją stroniczkę w S24, jest tam próbka linku do Listy Obecności. Oooo
Posted by
michael
at
15:57
0
comments
2008-02-25
Esbeckie metody na strajkujących POprawią samoPOczucie władzy?
(kt)
,,Platforma znalazła sposób na ograniczenie protestów, podczas których strajkujący zamiast pracy wybierają zwolnienia lekarskie. Grupa posłów PO ma spotkać się w tej sprawie z Michałem Bonim (,,współpracownikiem'' reżymowych - komunistycznych służb), ministrem w kancelarii premiera odpowiedzialnym za politykę społeczną. Ostatnie wydarzenia pokazały, że nie można liczyć na uczciwość i rzetelność lekarzy, jeśli chodzi o wypisywanie zwolnień - mówi Magdalena Kochan z Platformy.''
POmysł na motto działań marionetkowego rządu: Ścigać, sprawdzać, dręczyć, męczyć pracujący lud!
,,Powód? Górnicy z Budryka, którzy żądali wyższych pensji, w ramach protestu gremialnie się rozchorowali. W nagłym trybie z 2 tys. osób załogi aż 700 poszło na zwolnienia. Choroba dopadła również kilkuset celników podczas ich protestu, a także tysiące lekarzy ze szpitali w całym kraju. Od kilku dni pójściem na chorobowe straszą zaś policjanci ze Śląska. Zapowiadają, że jeśli nie dostaną podwyżek, to na zdrowiu podupadną dokładnie 2 marca, w dniu zaplanowanego meczu podwyższonego ryzyka pomiędzy Ruchem Chorzów a Górnikiem Zabrze. Bez policji mecz zostanie odwołany. Jak to możliwe?
Za zwolnienie chorobowe pracownika do 33 dni płaci pracodawca. Skutek jest taki, że w tej chwili, niestety, nikt nie interesuje się takimi krótkimi zwolnieniami - mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". ZUS kontroluje tylko tych, którzy chorują dłużej. Kilkudniowe zwolnienia sprawdzane są tylko na wniosek pracodawców, ale w momentach konfliktowych ci najczęściej nie chcą dodatkowo zaogniać sytuacji i rezygnują z pomocy ZUS.
Zdaniem Mordasewicza za "lewe" zwolnienia karani powinni być zarówno ci, którzy na nie chodzą, jak i ci, którzy je wypisują. Jedni i drudzy narażają państwo na straty. Moim zdaniem to nic innego jak kradzież publicznych pieniędzy - komentuje ekspert z KPP Lewiatan.
Magdalena Kochan: Dlatego trzeba jak najszybciej zmienić prawo, które pozwala na takie praktyki. Wystarczy, by urzędnicy ZUS w sytuacjach, gdy jakaś grupa zawodowa podczas strajku idzie na zwolnienie, mogli sami kontrolować, czy aby na pewno te osoby są chore.'' (PAP)
Brawo Pani Kochan! Proponuję jeszcze skoptować Ludwika Dorna i wsadzić tych wszystkich symulantów w kamasze, a służbę zdrowia i policję zmilitaryzować i oddać pod władzę gotowego na wylądowanie amerykańskiego sputnika ministra Klicha. Absurdy bolszewickie w pełnej krasie. Strach się bać.
Zapamiętać trzeba twarz tej postepowej fortepianistki, przewodniczącej Parlamentarnej Grupy Kobiet. Tak przy okazji, czy jest jakaś zorganizowana parlamentarna grupa mężczyzn?

Posted by
politynka
at
10:53
0
comments
Labels: Magdalena Kochan, Michał Boni, PO
2008-02-21
Targalski to tajny współpracownik ABW, Miecugow tylko nauczyciel akademicki
Miałem o tym nie pisać, od kilku dni śledzę podchody Wyborczej, jak ugryźć Targalskiego w związku z jego wykładami dla ABW. Próbowano ośmieszać, pisano o niem i prof. Zybertowiczu w nieprzychylny sposób. Dziś kolejna odsłona spektaklu. Nie wytrzymałem, bo zaczyna się (i kończy) od manipulacji:
"Wiceprezesem Polskiego Radia Targalski został 15 lipca 2006 r., zasłynął z poniżania zwalnianych pracowników."
Jak jest faktycznie ?
Mozna powiedzieć słowa przeciw słowom. Lecz przypomnijcie sobie jak wyglądały artykuły dotyczące Targalskiego w Gazecie Wyborczej. Starano się go zaszczuć i skompromitować. Czym skończyła się większość tych oszczerstw?
W artykule "Wyborcza i Polityka zakazane w radiu?" (gazeta.pl 30 sierpnia) omyłkowo przypisałem wiceprezesowi Polskiego Radia Jerzemu Targalskiemu wydanie decyzji o zakazie rozmawiania z tygodnikiem "Polityka". Zakaz taki nie został wydany. Prezes Targalski nie zakazał też dziennikarzom - jak napisałem w tekście - posiadania na biurkach "Gazety Wyborczej" i "Polityki", lecz tylko zmniejszył ich prenumeratę.
Dodatkowo oświadczam, że "Nie było moim celem przedstawienie osoby Jerzego Targalskiego w niekorzystnym świetle i opublikowanie informacji, które mogłyby podważyć jego profesjonalizm na zajmowanym stanowisku."
Bohatera artykułu i czytelników za mój błąd przepraszam.
Michał Pietniczka, gazeta.pl
Ale Wyborcza nie odpuszcza, przecież idzie nowe, już prawie odzyskano III RP, jeszcze tylko media publiczne. Wyszukują więc sensacji tam gdzie jej nie ma. I robią to w prymitywny sposób:
- Dziennikarze powinni trzymać się z daleka od służb specjalnych, a więc i szefowie mediów publicznych. To, co robił Targalski, było naganne, choć prawo nie zakazuje członkom zarządów mediów publicznych współpracy ze służbami - mówi Juliusz Braun, b. przewodniczący KRRiT.
W takim razie prawo jest złe i należy skazać Targalskiego z nieistniejących paragrafów. Natychmiast!
Prawo rzeczywiście nie zakazuje współpracy ze specsłużbami, ale - jak dodaje Braun - tylko dlatego, że nikt podczas prac nad ustawą o mediach nie wpadł na pomysł, że może dojść do takiej sytuacji. Jego zdaniem współpraca Targalskiego z ABW to działanie na szkodę wizerunku mediów publicznych.
Mam pytanie do dziennikarzy Gazety Wyborczej. Kiedy napiszecie o innym znanym dziennikarzu prowadzącym wykłady dla ABW i kłamiącym ze tego nie robił? I drugie, czy tylko szefowie w mediach publicznych nie mogą prowadzić wykładów dla służb? Prywatne mogą?
W Gazecie Wyborczej nie znalazła sie jeszcze ta informacja mimo, ze inne gazety pisały o tym kilkakrotnie. Grzegorz Miecugow "potwierdził, że dwukrotnie - w latach 2005 i 2006 - jako nauczyciel akademicki spotykał się z funkcjonariuszami ABW".
Posted by
Geralt
at
13:08
0
comments
Labels: manipulacje medialne, Miecugow, PO, Targalski, tvn
2008-02-15
Rolniczy kwadrans...
Dopiero dziś dotarła pocztówka, przesłana przez jedną z podopiecznych Ministra Sawickiego. Miła ta osóbka postanowiła przesłać, z okazji stu dni rządów, pozdrowienia dla naszej władzy oraz zdecydowanie odciąć się od niektórych natrętnych insynuacji.
Posted by
YARROK
at
23:38
1 comments
Labels: Donald Tusk, PO, Polska, Świnia
2008-02-12
Od Palikota po Guantanamo – odkrywanie lewackiej hipokryzji
Zostańmy jeszcze na chwilę w temacie skompromitowanych politykierów. Tym razem chodzi o ministra sprawiedliwości. Jak się okazało sprawa laptopów Ziobry to lipa. Nikt nie chce postawić zarzutów, żaden sąd czy prokurator nie przyłoży ręki do tego matactwa medialnego. I jakże w tym kontekście prawdziwie brzmią wyśmiewane słowa Kamińskiego: „Media bardzo dobrze służą rządowi w nagłaśnianiu tematów drugorzędnych po to, by odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych problemów „. Szkło kontaktowe rządzi, niestety w coraz szerszym zakresie..
Media oprócz odwracania naszej uwagi od spraw poważnych zajmują się jeszcze czymś w naszym kraju. Niektóre z nich mają ambicję kształtowania moralności czytelników i narzucania norm moralnych. Dawniej niemoralnym i co najmniej etycznie wątpliwym było puszczalstwo kobiet bez względu na wiek. Uczono nas, że kobieta powinna dbać o swoje morale, ze jest kimś więcej niż tylko maszynką do zaspokajania przeróżnych żądz mężczyzn, że należy jej się raczej miejsce wśród aniołów czy muz niż ziemskich istot. Dziś to już nie takie oczywiste. Jedna z gazet codziennych (tak drogi czytelniku, dobrze się domyślasz, to ta z mandatem na kształtowanie naszej wrażliwości i moralności) staje w obronie piętnastolatki, którą sfilmowali źli ochroniarze gdy w publicznej toalecie puszczała się z rówieśnikiem. Na nieszczęście dla wyzwolonej małolaty, nagranie trafiło do internetu, ktoś zapewne uznał, że skoro dziewczyna sama się nie szanuje i publicznie oddaje swoje ciało, nie będzie miała nic przeciwko pokazaniu tego szerszej publiczności. Okazało się, ze jednak woli ona kameralne imprezy klozetowo-dyskotekowe. Pedagodzy szkolni i media już zaczęli przekonywać młodzież, że seks w publicznych miejscach jest indywidualną i dojrzałą decyzją osób go oprawiających i nikt nie ma prawa piętnować tego typu zachowań.
Na deser zostawiłem jeszcze pożywkę dla lewactwa. Kilka tygodni temu w tekście „Hipokryzja lewaków” poruszyłem problem odwracania uwagi od kubańskich więźniów politycznych przez Amnesty International, które oprotestowało więzienie w Guantanamo. Pod postem jakaś usłużna wyznawczyni kultu Stalina starała się mi wmówić, że wszystko co złe pochodzi od prawicy czego przykładem bezprawie w Guantanamo. Wszędzie indziej na Kubie panuje prawo i porządek. Nie będę polemizował z wątkiem dotyczącym praworządności braci Castro, bo to jak udowadnianie że Che Guevara nie był bandziorem, ale zapatrzonym w portret Stalina podam przykład „braku praworządności w Guantanamo”. Otóż wszystkich przetrzymywanych w Guantanamo więźniów czeka uczciwy proces. Potraktowani zostaną jak amerykańscy żołnierze i odpowiadać będą przed amerykańskimi sądami. Z adwokatem, pełną jawnością procesu i prawem do apelacji. Pokażcie mi socjalistyczny kraj w ten sposób traktujący wrogów.
Posted by
Geralt
at
15:53
4
comments
2008-02-04
Wykształciucha spojrzenie na dzisiejszą politykę
Odkąd w zapomnienie poszedł reżim tych Kaczorów, a nasz Duce Tusk rozsypał worek z cudami, aż boję się zaglądać do gazet dalej niż na pierwszą stronę, żeby się nie denerwować bzdurami, które źli ludzie wygadują. Oni jeszcze za mało wierzą. Zaczynają wątpić czy co? Ja muszę zadzwonić do mojego autoryteta żeby o tym zrobił materiał w informacjach, żeby dodać otuchy tym zwątpionym, dziennikarzom przede wszystkim, bo zaczynają mnie wnerwiać. Albo nie, SMSa mu wyśle, będę na pasku wtedy. Znajomych od razu pozdrowię to zapunktuje, będę miał najwięcej znajomych w naszej-klasie, bo wszyscy u nas oglądają Szkło kontaktowe.
Mojego redaktora się czepili ostatnio. Że niby manipulant i kłamczuch. Jakby oni nie kłamali, a on w słusznej sprawie przecież. Nie wiecie? No pisali przecież w…. aaa mogliście nie czytać, bo to w Rzeczpospolitej było, a to szmaciarska gazeta. To wam powiem. Pisali w tym brukowcu, że Miecugow nakłamał, że widział film z ABW w 2005 a film ponoć w 2006 wyprodukowali. O taką pierdołę się czepiać porządnego człowieka. Rok różnicy. Jak nasz Adaś myli się ciągle o 20 lat to przecież nikt uczciwy się nie czepia. To zła wola, mówię Wam, zaczął nasz Grzesio robić karierę w TVNie, i najobiektywniejszy jest to mu już świnię podkładają zazdrośnicy. A przecież mógł zapomnieć kiedy był, bo kilka razy szkolił w ABW, i to w czynie społecznym, jakieś długi służbom spłaca. Porządny człowiek.
A jak już przy porządnych ludziach jesteśmy to Wam powiem, ze ten nasz Duce to się ma z tymi strajkującymi. Im się już wszystko popieprzyło z tego dobrobytu. Kurde, jak kanapki dostawali to był Tusk dobry tak? A teraz nagle przykręcił, żeby nie było że tylko jedną grupę wspiera bo on nasz jest wszystkich teraz, nie tylko pielęgniarek, to się rzucili do darmowego żarcia i górnicy, i hutnicy, i celnicy jacyś. Jeszcze listonosze podobno będą jechać do Warszawy. Niech tylko spróbują, przecież jak ja do Irlandii bratu paczkę wyślę? Sami sobie na szkodę działają, nie będzie paczek na zachód to mniej pieniędzy będzie w Polsce, jak zaczną się żywic nasi tym irlandzkim jedzeniem. Skończy się dobrobyt. Ale nasz premier ma już pomysł , to poczciwy chłopina, on wie kto tu miesza. To robactwo ze związków zawodowych. Się rozpasło to to, mówię Wam. Kto to widział żeby w demokratycznym kraju związki zawodowe istniały. Nie do pomyślenia w cywilizowanym świecie! Tylko u nas takie coś jest. Ale się skończy. Już popamiętają. Nawet Lechu się wściekł, a on ekspert przecież od związków i wie, że tylko w komunistycznych krajach takie się zakłada.
No, czytam dalej sobie tytuły, same afery, same afery, jak tego PiSu nie zlikwidują to wykończą nas. Już nie mogę na tych wieśniaków, nawet laptopa nie umie obsłużyć jeden z drugim. Z czym do ludzi. I pozamykali ludzi w więzieniach i co? I co? Już powychodzili. Na pewno za nic siedzieli. Bo jakby mieli za co to by ich nie wypuścił nikt normalny. To jest afera, a nie to że nasza Hania zwiększa zatrudnienie w ratuszu. Jakie przetargi ustawia? Co onie gadają? To co ona ma, z ludźmi z ulicy porządki robić? Jak ma rządzić jak jej przypadkowy ktoś do pracy przyjdzie? No jak? Wiadomo, że się nie da. A po Pisie sprzątania tam na 20 lat jest. Więc musi mieć zaufanych. Aż mnie nerwy biorą na tą głupotę, że ludziom się chce tak oczerniać.
A Sikorskiego to niech sobie zabiorą. Kukułcze jajo nam podrzucili. Specjalnie! Żeby namieszał. A tak się cieszyłem, że nas lubią zagranicą, nigdy tak dobrze nie było, i już napsuł. Sojusznika strategicznego tak wkurzyć. Ale jedzie jutro Duce to przeprosi. Przecież nie będziemy się kłócić o jakieś nie nasze rakiety co to pewnie nie mają gdzie amerykanie złomować i do nas dają. Normalne kraje nie mają takich, tylko my musimy. Takie kundelki, co rzucą ochłap to łapiemy. Trzeba twardym być w polityce! Nie będziemy tu karków przed nikim zginać. Niech se te rakiety zabiorą! A Duce niech przeprosi Putina i po sprawie. Może go do drugiego rzędu przesadzą jak będzie defilada w Moskwie. Byśmy pokazali, że za PO to nawet lepiej niż za Kwaśniewskiego nas traktują.
Bo my dobry rząd mamy, tylko dziennikarze niekumaci. Ale jeszcze się nauczą. Niech tylko Lisy się wezmą za tą telewizję, to będę miał oprócz szkiełka kochanego jeszcze kilka obiektywnych programów do oglądania.
Posted by
Geralt
at
13:14
3
comments
Labels: Donald Tusk, Media, PO, wykształciuchy
2008-01-13
Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy
Dziś obchodzimy Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. W tym roku uwaga skoncentrowana jest na młodych migrantach.
"Wyrażam uznanie wszystkim, którzy angażują się w pomoc młodym migrantom i ich rodzinom, sprzyjając ich integracji w środowiskach szkoły i pracy. Zachęcam wspólnoty kościelne do życzliwego przyjmowania młodych i najmłodszych wraz z ich rodzicami, w duchu zrozumienia ich losów i ułatwienia integracji"- powiedział papież Benedykt XVI.
To szczególny dzień dla milionów Polaków. Dla tych, których los był tak bliski i ważny dla naszego premiera jeszcze kilka miesięcy temu.A dziś? Mają pecha, ze wspomnienie ich losu wypada w styczniu, gdy już skończyła się kampania wyborcza a kolejna jeszcze tak daleko.
Ja rozumiem, że bieganie z puszką jest ważne, służba zdrowia ma kłopoty, rząd nie ma pomysłu jak pomóc więc premier postanowił wspomóc ludzi, którzy chodź trochę wspomogą niedofinansowane szpitale. Ale warto pamiętać o ważnych datach dla tych, którzy dopiero co zaufali i zagłosowali na PO.
Posted by
Geralt
at
21:59
0
comments
Labels: Donald Tusk, hipokryci, PO
Prezydent alkoholik
Czy Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy przechodzi terapię antyalkoholową? Tego typu pytania postawił politykier Palikot.
I mamy tu kwintesencję rządów PO. Wszystko jest dozwolone w debacie publicznej, możemy wyzywać adwersarzy i przeciwników politycznych (Niesiołowski), możemy ich pomawiać (Palikot), możemy kłamać (sprawa nagrań Ziobry), jest tylko jeden warunek. Pomawiani i atakowani muszą być z PiS. Wówczas mamy gwarancję, że nam sie upiecze a błoto którym obrzucamy przeciwnika nie odpryśnie na nas. Napewno naszych kłamstw i pomówień nie skomentuje żaden poważny dziennik ani żadna stacja mediów elektronicznych, gdy przegniemy to nas wyciszą na jakiś czas, a jeśli coś przylgnie do opluwanego mamy szansę na nagrodę.
Poza tym, mam pytanie do pana Palikota. Mówią panu coś hasła: "chora goleń" czy "choroba z Filipin"? Jak można po 10 latach udawania, że prezydent alkoholik to mąż stanu, w tak prymitywny sposób pomawiać osobę, która nigdy się publicznie nie upiła sprawując swój urząd? Być może prezydent Kaczyński ma problem z alkoholem, tego nie wiem, nawet jeśli tak jest to sobie doskonale z nim radzi i nie musimy na to patrzeć, ale z pańską chorobą psychiczną coraz trudniej nam wszystkim żyć.
Posted by
Geralt
at
14:31
0
comments
2008-01-12
Aresztowania lekarzy
Tak sobie czytam o tym, że lekarze protestują, pani minister Kopacz nie ma pomysłu co z nimi zrobić a już po kolejne podwyżki ręce wyciągają pielęgniarki, których przedstawicielka co prawda dostała się do sejmu ale jakoś tak zapomniała po co i po zmienieniu fartuszka na kożuszek tylko budzi frustracje a nie poczucie sprawiedliwości u niedawnych koleżanek.
I co na to rząd? Ano zaczyna pokazowe aresztowania lekarzy odgrywając sie na nich za strajki.*
* To tak, żeby przypomnieć retorykę PO gdy PiS zamykał lekarzy za korupcję...
Posted by
Geralt
at
22:12
0
comments
Labels: PO, służba zdrowia
2008-01-09
Kto rządzi Polską czyli rozważania etyczno - psychologiczne
Jakiś czas temu postawiłam diagnozę ludziom wybranych opcji politycznych (głównie PO i LiD -u) i widzę, że byłam bliska rzeczywistości:
"Po stronie lewicy można zaobserwować przewagę jednostek psychopatycznych oraz osobowości zależnych, o nieukształtowanym poczuciu tożsamości płciowej, zatarciu granic psychologicznych".
Osobom mniej zorientowanym w terminologii psychologicznej, pragnę przypomnieć, iż jednym z przejawów zatarcia granic psychologicznych jest zacieranie granic pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym co fantastyczne. Ludzie o niewłaściwie uformowanej osobowości, czy cierpiący na różne postaci psychozy, mają w mniejszym bądź większym stopniu, trudności we właściwym ocenianiu zaistniałych zdarzeń i przyznwaniu im oceny DOBREJ, bądź ZŁEJ. Zwykle mają spore problemy z internalizacją norm etycznych, a w konsekwencji z nazywaniem i rozróżnianiem tego, czym DOBRO, a czym ZŁO jest.
Zjawisko to ma owczywiście swoje korzenie we wczesnym dzieciństwie, kiedy to za formowanie się struktury osobowości dziecka odpowiedzialność biorą rodzice, jako główni nauczyciele wszelkich norm, powszechnie przyjętych i obowiązujących w społeczeństwach cywilizowanych. Zwykle rodzice dzieci zaburzonych albo w ogóle nie stanowią żadnego wzorca dla młodego człowieka, ponieważ w ogóle lub słabo się nim interesują, albo przekazują mu sprzeczne sygnały odnośnie tej samej normy: często czynią tak, że w jednym przypadku za to samo zachowanie nagradzają, innym zaś - karzą; w rezultacie dziecko nie potrafi zaakomodować właściwie przytoczonych tu pojęć (dobro - zło); jest zdezorientowane i ogłupiałe.
Problemy z rozumieniem pojęć etycznych mają także osoby, które wychowały się w tzw. rodzinach, stosujących liberalny styl wychowania, które dają dziecku na życie następujący przekaz: "bierz co chcesz, rób co chcesz, wolno ci robić to na co masz ochotę, daję ci prawdziwą wolność". Oczywiście nie trzeba tu zbytnio wyjaśniać, że typ rodzica liberalnego, to żaden rodzic, bo w ogóle nie interesuje się swoim podopiecznym, a wymyśloną przez siebie metodę wychowawczą stosuje jako wybieg, zwalniający go od trudu wychowywania dziecka. Ostatecznie człowiek, wychodzący w świat z tak liberalnej rodziny, nosi w sobie wyobrażenie, iż DOBREM jest tylko to, co zaspokaja wszystkie jego zachcianki, natomiast ZŁEM - to, co godzi w jego egoistyczne interesy.
W końcu są rodziny, w których rodzice, sami posiadający problemy z rozróżnianiem zła od dobra, uznają się za jedynie słuszne autorytety w zakresie zasad etyki i jednocześnie uznają się za autorów jedynie słusznych norm- zbiorów zasad moralnych. Stawiają się wyżej od samego Boga, a tworząc własny kodeks etyczny, czynią starszliwy młyn w głowach nieukształtowanego dziecka. Z takim przykładem spotkałam się na wspominanych już przeze mnie szkoleniach PTP. Była tam kursantka, której ojciec - ateista i aktywny członek PZPR-u - nakłaniał żonę (a matkę kursantki) do robienia skrobanek w ramach tzw. antykoncepcji (w ówczesnych czasach tzw. pigułki nie były w powszechnym użyciu), a gdy ta przestała być w jego rozumieniu kobietą (w wieku 40 lat zachorowała na raka narządów rodnych, a później zaczęła chorować psychicznie; do dziś jest pod stałą opieką psychiatrów) zaczął dobierać się do swojej córki. Nie trzeba więc chyba dużego wysiłku umysłowego, by stwierdzić, iż u tego pana wyraźnie pozacierały się granice psychologiczne...
Oto, co dowiadujemy się z ostatnich doniesień:
Kempa wykluczona z komisji etyki
Komisja Etyki Poselskiej zdecydowała o "zwróceniu uwagi" posłance PiS Beacie Kempie w związku z jej wypowiedziami podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o powołanie komisji śledczej ws. okoliczności śmierci Barbary Blidy - poinformował szef komisji Sławomir Rybicki (PO). Rybicki dodał, że zwrócenie uwagi Kempie skutkuje jednocześnie wykluczeniem jej ze składu Komisji Etyki. - Może się od tej decyzji odwołać do Prezydium Sejmu. Ma na to dwa tygodnie - dodał szef komisji. Skargę na posłankę PiS do Komisji Etyki złożył sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski. Ma ona związek z wypowiedzią Kempy, że "środowisko SLD jest moralnie odpowiedzialne" za śmierć Barbary Blidy.- Wobec bulwersującej wypowiedzi w trakcie sejmowej debaty (6 listopada) nad wnioskiem LiD o powołanie komisji śledczej w sprawie okoliczności tragicznej śmierci byłej posłanki Barbary Blidy, w której posłanka Beata Kempa dokonała oceny, że "środowisko SLD jest moralnie odpowiedzialne za tę tragedię, bo dopuszczało do takich kontaktów, do takiego procederu" - nie można pozostać obojętnym - napisał w skardze Napieralski.W jego ocenie, zachowanie Kempy godzi w dobre imię Sejmu i narusza art. 6 Zasad Etyki Poselskiej - artykuł ten mówi, że poseł powinien unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Sejmu i powinien szanować godność innych osób.
Kiedy na to wszystko patrzę, ogarnia mnie przerażenie! Strukltura osobowości polityków PO jest bliska strukturze osobowości polityków SLD, a Polską rządzi kto? Liczę na Twą inteligencję Czytelniku Drogi...
Posted by
Venissa
at
14:43
2
comments
Labels: choroba, etyka, Lewica, manipulacja, PO, politycy, psychoanaliza, wychowanie, zatarcie granic
2008-01-02
PO rehabilituje ministra sprawiedliwości z rządu Millera
Ławeczka widać króciutka w platformianej Paradzie Oszustów. Porozumienie z lewizna w terenie idzie całkiem sprawnie. ,,Do byłego posła SLD pomocną dłoń wyciąga Platforma. Kurczuk przez wiele szefował lubelskiemu SLD. (...) Teraz ma dostać posadę prezesa lub wiceprezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie – dowiedziała się „Rz”. – To, osiągnięty już podczas negocjacji z PO i PSL, plan minimum. Przed kolejną turą rozmów nasze ambicje sięgają członka zarządu województwa – mówi jeden z lubelskich działaczy LiD.''
GRZEGORZ KURCZUK (ur. 1949)- doktor nauk politycznych i magister prawa. Doktorat uzyskał w 1984 roku w ZSRR, studia wyższe w 1971 r. ukończył na Wydziale Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Radca prawny. Od 1993 r. jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Był właścicielem Przedsiębiorstwa Wielobranżowego "Larix" w Lublinie. Od 1969 do stycznia 1990 roku był członkiem PZPR, potem -członkiem SdRP. Jest posłem SLD. Był senatorem z woj. lubelskiego. Od marca 1995 do końca kadencji był wicemarszałkiem Senatu. Działacz szeregu komisji z ramienia SLD. Był sekretarzem Wojewódzkiego Komitetu Wyborczego SdRP, społecznym wiceprzewodniczącym Rady Wojewódzkiej SdRP w Lublinie, członkiem Rady Naczelnej SdRP (1993 - czerwiec 1999) potem członkiem SLD, przewodniczącym Rady Wojewódzkiej SLD w Lublinie - od listopada 1999 r. Od stycznia 2000 r. - w Zarządzie Krajowym. Jego hobby to polityka i historia. Mówi, że lubi czytać, ceni kontakt z przyrodą i uwielbia gotować, m.in. bigos... W maju 2007 były minister zdrowia Mariusz Łapiński, ekssekretarz generalny SLD Marek Dyduch i były minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk chcieli stworzyć nową lewicową partię Porozumienie Lewicy, która miałaby być alternatywą dla ruchu Aleksandra Kwaśniewskiego i która mogłaby liczyć na wsparcie dwóch największych lewicowych central związkowych: OPZZ i ZNP, Ordynackiej i... Samoobrony. Po oczyszczeniu Leppera z zarzutów być może dołączą do tej inicjatywy Miller z Andrzejem L.
POmagają sobie bolszewicy jak mogą.
Posted by
politynka
at
13:20
0
comments
2007-11-27
Dla kogo przywracana jest III RP?
Dwa lata temu pod wieloma osobami ugięły sie nogi, na czole wystąpiły obfite krople potu, tętno znacznie przyspieszyło i skrócił się oddech. Właśnie opublikowano wyniki wyborów parlamentarnych. Wygrali Kaczyńscy, wydawało się, że zakończyła się pewna epoka w historii Polski. Trzeba było zacząć działać. Jak wyglądało odzyskiwanie kraju większość wie doskonale bo wielu z Was zaczęło pisać swoje blogi, inni je czytać i komentować widząc zawieruchę w polityce i starając się ją zrozumieć. Niestety wielu Salonowych blogerów rzuciło sie do klawiatur na głos autorytetów michnikowego rodowodu, że oto demokracja jest zagrożona. Dla tej części blogerów, publicystów i czytelników przygotowałem kilka informacji, które tej myślącej części z Was może troszeczkę otworzy oczy.
Po co były te krzyki o zagrożeniach, o faszyzmie, o upadku Rzeczpospolitej? I komu mogło na tym najbardziej zależeć? Za kogo (świadomie bądź nie, PO robi brudną robotę?
Nie będzie dekomunizacji nazw ulic - podaje Radio Zet
Lewe dochody już bez sankcji - podaje Życie Warszawy
Klich: w przyszłym roku wychodzimy z Iraku - także w Życiu Warszawy
Premier Tusk rozliczy IPN, odzyska akta WSI, zakończy lustrację, przywróci normalność, takie informacje codziennie podają gazety, a takie:
Prezydent Saakaszwili nazwał Kaczyńskiego ,,wielkim mężem stanu i jednym z największych współczesnych bohaterów". Jednakże Lech Kaczyński spotkał się również z opozycją, która nazwała go ,,jednym z najuczciwszych ludzi na świecie". - nie, tego raczej nie wyczytacie w prasie, to cytaty z bloga foxmuldera , śledzącego politykę zagraniczną.
I najważniejsze, komu na tym wszystkim zależy? Kto najwięcej ugrał na takiej polityce rządu i na takiej polityce informacyjnej? Kto ma realny wpływ na to, co dzieje się w naszym kraju? Może to Wam pomoże zrozumieć?
Absolwenci radzieckiej kuźni w MSZ - podała Rzeczpospolita . Co na to Minister Sikorski?
– Nie byłoby dobrze, gdyby z powodu ukończenia tej czy tamtej uczelni ktoś był dyskryminowany lub faworyzowany.
Panu ministrowi i tym którzy podzielają ślepo jego sposób myślenia proponuję poproście Mikołaja, żeby włożył Wam pod poduszkę jedną z tych książek:
Aleksander Litwinienko: "Przestępcy z Łubianki", „Wysadzić Rosję”, bądź „Akta Litwinienki”
Polecam także lektury książek Suworowa bądź Bukowskiego.
2007-11-19
Tusk Vision Network 24 - media na usługach PO, nadzieja w blogerach
Nie jest tajemnicą dla nawet mało uważnego obserwatora mediów, że to w głównej mierze one są autorami sukcesu wyborczego PO. Szczególnie media prywatne, tzw. niezależne. To one dbały przez ostatnie dwa lata o to, by Tusk był kreowany na męża opatrznościowego a Kaczyńscy przedstawiani jako agresywni, zakompleksieni faszyści.
Po wyborach jak widzimy niewiele sie zmieniło, spotykamy się z zapowiedziami dziennikarzy (jak np. Moniki Olejnik), że nie należy brać dosłownie obietnic wyborczych PO i nie rozliczać Tuska z tego co naobiecywał wyborcom. Przecież nikt na poważnie tego nie brał. Oj wydaje mi się, że jednak wielu brało, stąd jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się strony monitorujące PO i jej dokonania. I to czego nie przeczytamy w głównym nurcie możemy znaleźć na stronach typu HGW Watch . Wydaje się, że w obliczu wielkiej potęgi czwartej władzy zwykły bloger nic nie znaczy. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że pisząc konsekwentnie o manipulacjach i kłamstwach ekipy rządzącej dość szybko możemy stać się wrogiem publicznym nr. 1. Niespełna kilkanaście dni po informacji o planowanym aresztowaniu naczelnego Gazety Polskiej, która nie poszła w nurt pisania o kolejnych urodzinach Kasi T. partia rządząca zaczyna rozpracowywać nieprzychylnych blogerów. A stojąca przez ostatnie dwa lata na straży prawa i moralności Gazeta Wyborcza, piętnująca każdą próbę zawłaszczania państwa i umysłów obywateli przez PiS pisze o tym fakcie ze zrozuumieniem dla PO. No bo jak to możliwe, by któś z własnej inicjatywy patrzyl na ręce wybrańcom narodu.
Dla nas to czytelny znak. W kraju, w którym nie istnieją praktycznie niezależne media jesteśmy wielką siłą. Piątą władzą.
Posted by
Geralt
at
12:28
2
comments
Labels: demokracja, Media, PO
2007-11-18
Nawet mały strumyk pluska, wielkie imię wodza Tuska!
- Też „Kaczka”!
- Nie, to znaczy nie wiem czy Kaczka, – tego nie pamiętam, ale „Kaczor” na pewno!
- Nawet startował do sejmiku szkolnego.
- Nie dostał się, ale był naszym najlepszym kandydatem.
- Pisał wiersze, o mnie, o koleżankach, o nas ....
- Zawsze odważny, „mówił prosto z mostu” nie bał się.
- To typ przywódcy, nigdy nie zgadzał się z władzą komunistyczną – miał swoje zdanie.
- Miał piękne włosy, nosił się na hippisowską modę, jak Hendrix. Kiedyś kazali mu je ściąć – wtedy powiedział, że nie obetnie. I nie obciął. Wraz z koleżankami podpinałyśmy mu loki spinkami, tak żeby fryzura wyglądała na krótszą.
- Zawsze czuł się Polakiem, patriotą, nigdy nie szedł na kompromis.
- Tradycje wyniósł z domu rodzinnego, do dziś Go podziwiam...
- Miły, sympatyczny, zawsze znalazł dla czas żeby pogadać, poradzić...
- Jak ktoś Go poprosił to zawsze w czymś pomógł...
Od wczorajszego dnia „Walterownia” (oops, sorrki – TVN) kadzi i czapkuje nowemu Premierowi. Powyższe wypowiedzi pochodzą z dziękczynnych programów o narodowym bohaterze, który uchronił kraj od „Kaczyzmu”. Wspaniały, dobry, mądry, sprawiedliwy, wszechwiedzący i wielu nieopisanych talentów. Człowiek renesansu – Donald Tusk.
Po raz ostatni takie peany na cześć polityka produkowano na zlecenie, jeszcze przed transformacją ustrojową, i to ostatnio w okresie „Wczesnego Gierka”. Kiedyś, w zamierzchłych czasach byli, Lenin, Stalin a nawet Bierut – wszystko potrafiący, wodzowie i krynice mądrości. O dziwo, dziś wypełnił tę lukę Prezes Rady Ministrów Tusk. Czekamy na znaczki z młodym Tuskiem – takie do wpinania w mundurki szkolne oraz wreszcie ustanowiony i przyznawany „Wielki Order” (już teraz do pobrania na moim blogu). Wraca nowe, czy tylko stare się dobrze zakamuflowało i teraz wyłazi?
P.S. Na marginesie. Dlaczego nikt do tej pory się na nim nie poznał, nawet koledzy partyjni z KLD, UW? Przez 18 lat od tzw. „obalenia komuny” Tusk nie był wystarczająco dobry na pełnienie choćby ministerialnej funkcji. Dziś to, co najmniej Lenin lub Pawka Morozow.... Albo standardy się skurczyły, albo dobrze się maskował. A to Hans Kloss jeden!
Posted by
YARROK
at
18:16
0
comments
Labels: Donald Tusk, PO, Polityka. Lenin
2007-11-08
Donald Tusk zapowiedział bezlitosne rozliczenie Geremka, Michnika i Mazowieckiego
Donald Tusk w kontekście obrony Lecha Wałęsy przed okrutnymi historykami wypowiedział takie słowa:
"Tego typu rzeczy świadczą o tym, że komuś przychodzą do głowy głupie pomysły toczenia ciągłej wojny politycznej, i na pewno zrobię z tym porządek. Co do tego nie miejcie wątpliwości. Tacy ludzie, którzy usiłują niszczyć autorytet Polski i życia publicznego w Polsce wewnątrz i za granicą, zostaną z tego bezlitośnie rozliczeni. Takich rzeczy nie wolno robić".
Strasznie się cieszę na tę wypowiedź. Czekałem na taką reakcje od dwóch lat. I w przypływie nagłej sympatii do wojowniczego Tuska życzliwie donoszę na:
Redaktora Michnika, który raczył w Die Welt (12.05.2007 r.) wypowiedzieć m.in. takie słowa:
"Dziś Polska opanowana jest przez koalicję postsolidarnościowych rewanżystów, postkomunistycznych prowincjonalnych wichrzycieli, następców szowinistów z czasów sprzed II wojny światowej, grupy wrogie wobec obcokrajowców i antysemickie oraz środowisko Radia Maryja, tubę etnoklerykalnego fundamentalizmu"
Aleksandra Kwaśniewskiego, który w wywiadzie dla Vanity Fair (6.09.2007 r.) pozwolil sobie na taką wypowiedź:
Gdyby po wyborach Kaczyńscy mieli pozostać u władzy, Niemcy powinny się zastanowić, czy nie zaostrzyć kursu.
Tadeusza Mazowieckiego skarżącego się w Avvenire (12.01.2007):
Wielkim bólem napełnia mnie to, gdy widzę, że moja Polska, naród, który czerpie z katolicyzmu, nie umie przebaczać i nie zna litości
Bronisława Geremka piszącego w Die Welt (15.07.2006) następujące słowa:
Następstwem tego - pisze Geremek - była rezolucja PE. Jej autorzy uznali Polskę za kraj, w którym nastąpił wzrost nietolerancji powodowanej rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem i homofobią. Pomimo że jest to dla mnie bolesne, muszę stwierdzić, że Parlament Europejski miał jednak prawo do tak krytycznej reakcji na wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu
Marka Edelmana bezwstydnie stwierdzającego na łamach telegraph (24.06.2006):
Wskazując na podobieństwa do narodzin faszyzmu w latach trzydziestych p. Edelman powiedział: „Jeśli koalicja będzie w dalszym ciągu kształtować kraj to szczerze wierzę, że nasza wolność jest zagrożona. Prześladowania zaczynają się od drobnych spraw: najpierw język, potem pobicia, w końcu morderstwo.” (...) „Chcę zwrócić uwagę, że rząd daje wsparcie najbardziej reakcyjnym prądom ksenofobii i antysemityzmu”
Szymona Niemca prześladowanego dla potrzeb The Observer (Guardian) (12.03.2006):
Dla gejów i lesbijek dzisiejsza Polska jest jak Niemcy z 1930 – mówi – jesteśmy rządzeni przez faszystowską partię, która używa tego samego języka i symboli co Hitler
Niestety mógłbym tak długo wymieniać, bowiem lista ludzi, którym przychodzą do głowy głupie pomysły toczenia ciągłej wojny politycznej jest długa, ale wierzę, że nowy premier, na początku kadencji zrobi porządek przynajmniej z wymienionymi powyżej osobami. Wszak obiecał, że zostaną oni bezlitośnie rozliczeni. A wierzę, że premier Tusk nie będzie rzucał słów na wiatr.
Posted by
Geralt
at
23:51
0
comments
Labels: Donald Tusk, hipokryzja, PO
2007-11-02
Tusk, Putin, Kościół - jak to się ładnie układa
Donald Tusk chyba nie zauważył, że skończyła sie kampania wyborcza i sięga po elektorat LiD. No chyba, że zauważył i sięga po posłów LiD by mieć tę wymarzoną większość. Bo jak inaczej nazwać jego gotowość zatrudniania w rządzie karłów moralnych, ludzi którzy w PRLu wykazali się tą samą wrażliwością i siłą charakteru co folksdojcze i szabrownicy w czasie wojny. Za karę mają być oni skazani na cztery lata ciężkich robót w skurzanym fotelu pracując w rządzie u boku Tuska. Jak to mówi pewien profesor kojarzony z PO „warto być przyzwoitym...”
O przyzwoitości pamiętają także duchowni, dla których wczorajszy dzień – Wszystkich Świętych, stał się doskonałą okazja dla przypomnieniu wiernym życiorysów świętych godnych naśladowania... stop, zagalopowałem się, o hierarchach Polskiego Kościoła mówię..., oczywiście stal się pretekstem do przypomnienia wiernym jak słusznie wybrali w ostatnich wyborach i że już teraz „najważniejsze jest uznać i uszanować wybór narodu (...), bo 50 % głosujących to nie to samo co 30%”! Po czym abp Nycz , bo to z nim wywiad przeprowadziła telewizja WSI 24, w kolejnym zdaniu robi salto i wyznaje: „Źle się dzieje jeśli Kościół próbuje utożsamiać się z jedną partią”. Myślę, że formacja seminaryjna powinna zamienić dwa lata filozofii na psychologię albo psychiatrię, żeby starym zwyczajem Kościół mógł sam prać własne brudy.
Skoro wciąż przy jedynie słusznej partii jesteśmy, to Donald nadal rozdaje stanowiska zasłużonym. Właśnie podano , że Olechowski będzie szefem Orlenu. Cieszę sie, bo nie bardzo wiedziałem jak przejść z Nycza na Putina...
A skoro przy Putinie jesteśmy, to znów dobra wiadomość dla karłów moralnych i komunistyczno-socjalistycznych aparatczyków w Polsce ale szczególnie w UE. Otóż Wasz Car otwiera Instytut tropiący łamanie praw człowieka w UE! O dwa lata za późno by zrobić porządek z Polakami ale jest jeszcze kilka krajów w Unii które nie potrafią nawet wybrać partii rządzącej i omyłkowo wybrały sobie nacjonalistów, nazistów i skrajną prawicę i którym trzeba pomóc wyzwolić się spod okupacji. I jakoś nie dziwi mnie, że Bruksela poparła wstępnie ten pomysł, zawsze mówiłem, za Bukowskim, że to bolszewicy ubrani w piórka liberałów.
Posted by
Geralt
at
10:15
2
comments
Labels: Donald Tusk, Kościół, PO, Putin
2007-10-29
TUSK Development czyli każdy orze jak może!
„...a w Grójcu zamiast jabłkami,
Tusk handluje mieszkaniami...”
Każdy orze jak może. To powiedzenie ma w Polsce długa tradycję i do dziś jest jednym z najpopularniejszych określeń zaradności i przedsiębiorczości. Szczególnie ochoczo podejmują sens hasła, kręgi liberalne. Z takiego to założenia wychodzą też „platformerskie” VIP-y. Prócz działalności społeczneo-politycznej wynikającej z mandatu publicznego, zajmują się własnymi wielkimi interesami i małymi interesikami.
W minioną sobotę, na skutek czystego zbiegu okoliczności, w drodze powrotnej do Stolicy, zawitałem do miejscowości Grójec. Niewtajemniczonym napiszę, że jest średniej wielkości miasto w centralnej Polsce i stolica „zagłębia jabłkowego” .
Wraz z małżonką trafiliśmy tam z uwagi na potrzebę zakupu niektórych produktów (bojąc się, że zanim dojedziemy do Warszawy nasz sklep będzie już zamknięty). W poszukiwaniu spożywczego dyskontu przemierzaliśmy z wolna ulice miasta. Najprawdopodobniej to „Palec Boży” czy „Ręka Opatrzności” skierowała mnie w kierunku pięknie odnowionego kompleksu budynków niskiej zabudowy. Na jednym z nich widniał piękny, nowiutki i bijący po oczach banner-szyld TUSK Development Sp. z o.o.
W pierwszej chwili wzrok mój, przebiegł po szyldzie zupełnie łagodnie. Po gorącym okresie wyborczym pozostająca ciągle na słupach, budynkach cała masa znanych nazwisk i promiennych twarzy, nie budzi już żadnych emocji. Po chwili jednak wzrok powrotnie powrócił na szyld. Uwagę moją przykuły dwa Gryfy Pomorskie dzielnie stojące po obu stronach banneru. Czyżby aż taki zbieg okoliczności? Nazwisko Tusk obok symbolu rodzinnego regionu, przyszłego premiera?W tym miejscu przypomniało mi się przytoczone na wstępie powiedzenie „Każdy orze jak może”. Czyżby możliwości i ambicje biznesowe przewodniczącego Tuska nie sięgały daleko i kończyły się na grójeckiej agencji sprzedaży mieszkań? Tusk nigdy nie wydawał się człowiekiem o wielkich możliwościach i talentach. W jego politycznym życiu zawsze ktoś go na finiszu wyprzedzał, nawet partyjni podwładni dochodzili do stanowisk premierów, wicepremierów i ministrów. Dziś w polityce osiągnął szczyt możliwości. Zupełnym przypadkiem znalazł się w takim miejscu, w którym nigdy znaleźć się nie powinien. Nie dorósł.
Wobec tego, zakładając nawet, że prezentowana agencja TUSK Development Sp. z o.o. nie ma z Panem Donaldem Tuskiem nic wspólnego – stanowić może symbol granicy możliwości i kresu zaradności „superDonka”. On i tak wyżej nie powinien podskakiwać.
***
„Każdy orze jak może”. To hasło przewodnie polskich liberałów spod znaku „PO” szczególnie jaskrawie rzuca się w oczy, w przypadku niezwykle zaradnych prominentnych działaczy partii.
Ani z nich wybitni „oracze” ani możliwości nie posiadają wielkich.
Ale starają się i to na oczach całego społeczeństwa.
Pan Waldy Dzikowski, będąc jeszcze wójtem podpoznańskiego Tarnowa Podgórnego, „orał” i to za darmo we własnej chałupie rękami firmy, która wygrała przetarg w jego gminie. Już drugą kadencję nie będzie można mu uchylić immunitetu (przy tym wyjaśnić całej sprawy), bo koledzy partyjni stoją za „oraczem” murem.
Panowie Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz „wyorali” sporą kwotę pieniędzy z kasy PO i słuch o całej „orce” zaginął.
Pani Beata Sawicka „orała i orała”, aż wyorała „kwotę z wdzięczności” za pomoc przy zakupie działki na Helu. Próbowała też wspólnie z „Macherem” Ewą Kopacz coś „zaorać” przy prywatyzacji szpitali.
Pan Grzegorz Schetyna „orze” już nie pierwszy rok przy gruntach WKS Śląsk Wrocław.
Poseł Bronisław Komorowski „orał” kanały pod podsłuchy w biurze Sejmowej Komisji Obrony.
Posłanka Julia Pitera „wyorała” sobie mieszkanie za 1 zł.
Na zakończenie jeszcze link do ciekawego materiału pióra Andrzeja Rogińskiego dotyczącego „działalności” prominentnej posłanki Platformy Obywatelskiej - Julii Pitery http://www.poludnie.com.pl/060112_03.html
Yarrok
Posted by
YARROK
at
01:39
4
comments
Labels: Donald Tusk, PO, Polityka, Polska

