Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty

2009-03-17

Obrzydliwa manipulacja tekstem Rewizora o wyborach 2007

Tekst o którym mówimy, znalazł się w oryginale 13 XII 2008r, autorem jest szanowany przeze mnie Rewizor. Niestety widocznie tekst zbyt mocno uderza w dzisiejsze elity i musiał być ośmieszony. Na tę manipulację kopistów dał się nabrać Rybitzky i mam nadzieję Michael Abakus http://abakus.salon24.pl/392236.html. Stąd mój list do Michaela z prośbą o wyjaśnienie.

Poniżej przytaczam prośbę do Michaela Abakusa, oraz fragmenty tekstów obrazujących manipulację bynajmniej nie autora oryginału lecz jego kopisty Mnicha Zarazy. Ponieważ Michaela szanuję za jego teksty i dotychczasową rzetelność mam nadzieję iż otrzymam wiarygodne wyjaśnienie intencji, gdyż, powtarzam, nie posądzam go o taką grę. Mnicha Zarazy kojarzę, ale z tego co pisze Michael :

Powyższy tekst zamieścił mnich zarazy, jako komentarz na blogu aspiracje http://aspiracje.salon24.pl, pisząc, że jest to tekst znaleziony w skrzynce pocztowej. Widać, kolportaż pocztą pantoflową. Było wyraźnie widać ślady wielokrotnego kopiowania; brakujące spacje, ubytki w nie działających linkach. Zrobiłem korektę, sprawdziłem linki.

Nie lepiej było Michaelu sięgnąć do źródła gdzie są oryginalne linki i nie ma ubytków w tekście?

Z samych słów Mnicha Zarazy "dorzucam to co znalazłem w skrzynce" wynika jawna nierzetelność Michaela i niestety manipulacja mnicha. Znalazł w skrzynce???? Jeśli ktoś wysyła do Państwa tekst tej wagi, to się nie podpisuje, a wy go po prostu kopiujecie bez sprawdzenia wiarygodności???

(niżej podaję linki do oryginału i kopii)

Drogi Michaelu

Dałeś się wrobić przez Mnicha Zarazy w pewną manipulację której celu nie rozumiem. Jeśli swój tekst i tekst na którym bazowałeś porównasz z tekstem Rewizora, nie znajdziesz tam odniesień do pochodzenia L.Balcerowicza (Aaron Bucholz).
Może celem takiego "uzupełnienia" tekstu Rewizora było obniżenie jego powagi poprzez zasugerowanie antysemickości autora, co jest tak obrzydliwą zagrywką, że autor tego "dodatku" powinien się z niego wytłumaczyć. Proszę byś w trybie pilnym ustosunkował się do tej jawnej prowokacji.

Oryginał Rewizora: http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku
"Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu – poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. L. Balcerowicz”. L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięciosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów."

Kopia Mnicha Zarazy: http://aspiracje.salon24.pl/392008.html#comment-3638234
"Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu - poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. Aaron Bucholtz alias L. Balcerowicz”. Aaron Bucholtz alias L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięcioosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów."

PS. Dotąd jedynie czerwono różowe salony ośmieszały prawicę zarzucaniem jej antysemityzmu.

2009-01-07

Kłamstwa, w które wierzymy

Kłamstwa, w które wierzymy


zdjecieChris Thurman
"Kłamstwa, w które wierzymy"
tłum. Magdalena Ciszewska
Wyd. W drodze, Poznań 2008

Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa! Przychodzą zewsząd i dotyczą wszystkich dziedzin życia: rodziny, miłości, pracy, wiary, polityki... A my wierzymy! Czasami wierzymy wiedząc, że to kłamstwa. Okłamują nas inni, okłamujemy siebie sami, bo wydaje nam się, że tak będzie lepiej. Jak pisze w książce Chris Thurman, „gdziekolwiek się zwrócimy, jesteśmy bombardowani przez kłamstwa. Okłamują nas nawet ci, których kochamy. Także dziedzina, którą się zajmuję, czyli psychologia, w dużym stopniu się do tego przyczyniła. Zbyt często psychologowie proponują nam swoje «ekspertyzy», które są w gruncie rzeczy nieprawdziwe i niszczą tych, którzy je kupują. Często wierzymy w to, co się nam mówi, póki nie uświadomimy sobie – nieraz zbyt późno – że zostaliśmy wprowadzeni na drogę wiodącą do samozniszczenia”. Bo kłamstwa – jak przekonuje Thurman w swojej książce – prowadzą tylko do zniszczenia – nas samych, naszych relacji z innymi i ze światem. Kłamstwa, prędzej czy później, obracają się przeciwko tym, którzy kłamią, także przeciwko tym, którzy kłamstwom ulegają zbyt łatwo. Książka Chrisa Thurmana pozwala zrozumieć, jakim kłamstwom wierzymy i poddajemy się najczęściej, w jaki sposób wpływają na nasze życie i jak je niszczą, a także wyjaśnia, jak sobie z kłamstwami w życiu radzić.

www.charaktery.eu/ksiaznica/918/Klamstwa-w-ktore-wierzymy/

Polecam wszystkim przeczytanie tej książki.Pozwoli się zdystansować do różnych "mądrości", którymi jesteśmy na codzień bombardowani przez różnych ekspertów. Zwłaszcza tych o orientacji lewicowo - liberalnej.

Nie dajmy sobie wmówić, w tym różnej maści psychologom, że wyborcy PiS-u, to gorszej kategorii część społeczeństwa polskiego. KŁAMSTWO, KŁAMSTWO, KŁAMSTWO!

2008-04-26

Wracam do przerwanego wątku, polskiej polityki, geopolityki i konia o imieniu Incitatus.

Gdy Cesarz Kaligula mianował swojego konia senatorem, wyraził jedynie trzeźwy pogląd o stanie umysłu polityków. Opinie o wyższości konia nad człowiekiem opętanym przekonaniem o swej misji, można czerpać garściami.

Ostatnio zauważyłem ciekawe fakty. I to jest właściwy moment na powrót do przerwanego wątku. Antoni Dudek zwrócił uwagę na zbieżność bardzo wielkich osiągnięć polskiej geopolityki z momentem wybicia się Polski na niepodległość. To był początek wieku dwudziestego. A jak to wygląda na początku wieku dwudziestego pierwszego?

Nie istnieje polska geopolityka. A codzienna polska polityka zagraniczna orientuje się na niewiele już warte przesądy geopolityczne z przed półwiecza. Skutkiem fatalnej orientacji polityków w geopolitycznej przestrzeni, Polska montowana jest w irracjonalne zobowiązania, paradoksalne rozwiązania i zupełnie niepotrzebne zagrożenia. [1] To się dzieje teraz, dzisiaj.

Inny fakt. Reforma finansów publicznych. Rozmowa gazety.pl z profesorem Stanisławem Gomułką, byłym wiceministrem finansów. Wrażenia naprawdę bardzo mocne. Jest kilka wątków, niektóre doczekały się komentarzy w Salonie24, mnie najbardziej urzekła relacja o podporządkowaniu rządzenia wymaganiom marketingu politycznego. Każdy dzień opóźnienia w sferze reformowania finansów publicznych graniczy z absurdalnym ryzykiem...[2].

Zabawa oświatą i wychowaniem. Pozwolę sobie zacytować własną ocenę "...zgadzam się z tym co napisał Ryszard Legutko w artykule "Kłamstwo edukacyjne", Wprost, nr 16 (2008). Sugeruję, że jest bardzo niedobrze, uznaję, że przyczyny są liczne i historycznie bardzo złożone, że ich źródła są nie tylko polskie. "Koncept klasycznego modelu wykształcenia polegający na rozwijaniu umiejętności mówienia i myślenia (trivium) oraz umiejętności wolnego umysłu (quadrivium) jest rozwalany w całym "postępowym" świecie, a im bardziej edukacja jest reformowana, w tym gorszym jest ona stanie." (+/- streszczenie tekstu Legutki.) To wszystko składa się razem z wolą i inicjatywą ekonomiczną funkcjonariuszy z WSI i żuli ze wsi, którzy dokładają starań, by dołączyć polską publiczność do zasobu polskiego rynku reklam, po stronie assets, jako bydło i brzydkie panienki (WB[3]). To nie jest tylko problem bojkotu czy bojkociku, jak to niektórzy zupełnie pozbawieni wyobraźni i poczucia odpowiedzialności mają odwagę publicznie mówić. To jest dowód absolutnej, bezdennej i niczym nie usprawiedliwionej głupoty.
Zupełnie nie obchodzi mnie to czy media są pro, za, czy podrządowe. Rozumowanie takie jest może ortodoksyjnie liberalne i prawicowe, ale tylko na pokaz i bez zrozumienia żadnego porządku. Właściwym podsumowaniem jest zdumienie Ministra Skarbu, który nie rozumie dlaczego Skarb Państwa ma jeszcze 49% akcji w "Rzeczpospolitej". To jest przynajmniej szczery człowiek. Uczciwie przyznaje, że nie rozumie, w tym jest lepszy od konia o imieniu "Incitatus". I tylko tyle.

Mnie interesuje tylko jeden problem. Jest to poziom umiejętności mówienia, myślenia, a także umiejętności wolnego umysłu Polaków. Jeśli szkoła podstawowa, średnia i wyższa, wespół w zespół z polskimi mediami, mają pozbawić Polaków przymiotnika "sapiens", przy definicji człowieka, to takiego zamiaru nie akceptuję. Koniec.
To jest zasadniczy problem. Zdefiniuję to jasno, powtarzając się niestety. Szkoły i Akademie, działająć zespół w zespół przerabiają społeczeństwo Polaków w społeczeństwo kretynów. Mija dwadzieścia lat i polskie społeczeństwo takie się staje, ono już takie jest. Andrzej Zbierzchowski przysłał mi może miesiąc temu link, za którym publikowane były wyniki badań. Jaki procent Polaków, to już są funkcjonalni analfabeci?
Są ludzie, którzy już nie potrafią zapoznać się z instrukcją fabryczną roweru. Nie potrafią doczytać się, jak napędzać rower. Trzeba być człowiekiem o umysłowości Azraela, aby natrząsać się z protestu przeciwko takiemu stanowi rzeczy. Fakt. Wywieszaniem znaków i flag niewiele można zdziałać. Ale to nie dowód na to, że ten sprzeciw jest nonsensowny. Tę część zagadnienia pozwolę sobie zakończyć cytatem:
I fraza ostatnia, dotyczaca oświaty, nauki i wychowania: tak myślę i mam nadzieję, że jeśli jeszcze w Polsce pozostały choć tylko trzy osoby należące do tradycji Szlachetnej Cywilizacji Rzeczpospolitej Obojga Narodów, która była dobrą Matką i surowym Ojcem wielu Narodów i jeśli tej tradycji pozostało w każdym z nas, tyle co brudu za paznokciem, to warto w te resztki dmuchać, to warto te iskierki rozdmuchać, i dbać o nie, bo tyle nas pozostało, co tych iskierek parę.
I to by było na tyle.

Zabawa służbami, jeszcze jeden temat. Przez dziesięć dni po pierwszym kwietnia patrzyłem z dystansu. Brakuje mi słów na widok politycznych karłów, miotających się wściekle w wirówce nonsensu. Maleńka brylantowa piaskownica. Zebrałem spory materiał, ale najdramatyczniejsze przesłanie znalazłem tutaj, w salonie24. Był to tekst Jerzego Urbanowicza:
„BUDOWALIŚMY NOWCZESNE SŁUŻBY OCHRONY PAŃSTWA”
(
http://urbanowicz.jerzy.salon24.pl/69550,index.html)
Wczoraj po raz kolejny zajął się tym w.s media w tekście SŁUŻBY POLITYCZNEGO ZNACZENIA, link do tego tekstu jest tutaj. Po przeczytaniu obu tekstów, wszystkich takich tekstów nie mam wątpliwości. Koń Incitatus jest stanowczo lepszym wyborem od posła Pawła Grasia. Co ja mówię, co najmniej trzysta koni, zamiast trzystu osłów w parlamencie. Lepsze konie od politycznych świętych krów, wychowanych w Peerelowskich kaplicach komunizmu, trzęsących się nad każdym ubeliskiem w świętokrzyskiem, ale z zimną krwią i z czystego braku rozumu rozwalających Polskę na strzępy. I dzisiaj wywiad z Jerzym Urbanowiczem w "Naszym Dzienniku". cytat z tego wywiadu na blogu maryli.

__________________________________________________________________________

Takie jest mniej więcej podsumowanie dotychczasowej dyskusji. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest skuteczne przeciwstawienie się temu co się dzieje. Chodzi o skuteczną efektywność działania. Przepraszam za tę odrobinę tautologii. Ale chodzi o skuteczność, ale i o efektywność tej skuteczności.

Free Your Mind, hrabia Pim de Pim i parę innych osób z Salonu mówią o konieczności zintegrowania się prawicy, aby mogła się ogarnąć, zebrać w kupę i realnie przeciwstawić się tej propagandowej hucpie, która teraz się dzieje. Wielka mistyfikacja rządzenia, a na czele Eryk Mistyfikiewicz, który oszukuje tak samo jak inni, tyle że robi to naukowo. Absolutnie tak.

Tu jest ten punkt rozmowy na ten temat, którą przerwałem dziesiątego kwietnia, dzisiaj wracam. W tym samym miejscu jesteśmy, w którym byliśmy wtedy.

To był moment, w którym przedmiotem dyskusji miała stać się Doktryna Kornela Morawieckiego, o której sam Kornel nie wie nic, a google już tak. Doktryna i sposób myślenia, sposób na konstruktywne poruszanie się do przodu.

Okazuje się, że nadal ja nie umiem, nie potrafię przekazać, w jakiś sposób dotrzeć do wyobraźni ludzi na prawicy o istniejącym pomieszaniu porządków, które uniemożliwia zborne poruszanie się do przodu. Ciągle widać, ledwo prawica się skrzyknie porwana jakąś wspólną myślą, to natychmiast brnie w rozliczne zaułki. To że lewica się rozłazi, to rozumiem, jest to niewątpliwie ideologia schyłkowa w XXI wieku i żadne lekcje anarchosyndykalizmu od Zapatero na niczym dobrym nie powinny się skończyć. To by było niegodziwe, gdyby zamiast Euro 2012 w Polsce powstala znowu Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i Centralna Rada Związków Zawodowych z Dorotą Stalińską na czele.

Próbuję dość jednoznacznie napisać, że następuje, także na prawicy, pomieszanie porządków, a nawet ich odwrócenie. Fakt, prawicy potrzebny jest coś takiego jak zarodek kondensacji, jak tyka na groch, by prawica mogła się kondsolidować, jak groch dookoła tej tyki. Chodzi o odpowiedź na podstawowe pytanie.

Czym jest, albo ma być ta tyka. Co to konkretnie jest, to coś, wokół czego prawica ma się konsolidować. Tu największe jest pomieszanie porządków.

Aby sobie z tym poradzić potrzebne jest zrozumienie czym jest pojęcie polityki. Właśnie, co to jest polityka?

To akurat jest cholernie proste.
Polityka jest celowym działaniem człowieka
I tyle. Niczym więcej. Polityka jest określona przez jej cel. Może więc być polityka rolna, albo architektoniczna, przy czym ta ostatnia może być określona albo przez cele ważne dla architektów, albo celem ma być jakość architektury.

Jak więc ma być określona Polska Polityka?

Teraz spokojnie mogę określić dwa rodzaje błędów w definiowaniu konkretnej polityki:
BŁĄD ODWRÓCENIA PORZĄDKÓW, polegający na zamianie celu polityki z jej środkami działania.
Jak to działa? Proste. Załóżmy, że chcemy dać w kość zdemoralizowanym mediom. Celem jest więc danie im w kość, jest to wyznaczone w samej definicji. Dokładniejsze określenie tej polityki potrzebuje wyrażniejszego zdecydowania się jakie kuku chcemy im zrobić, czyli przykładowo - wykupić je, pozbawić zleceń reklamodawców, albo może zmienić prawo tak, aby robienie tych draństw, które teraz są powszechne, stało się niemożliwe. Jak już wiem, co ja chcę osiągnąć, powstaje pytanie wtórne. Jak chcę to osiągnąć, jakimi środkami, jakimi narzędziami? Co jest mi potrzebne?
Może powołać fundację, stowarzyszenie, organizację wyższej użyteczności, albo organizację pozarządową? Systematycznie zadaję pytanie po co? Do osiągania celu potrzebne jest działanie zorganizowane, ale żadnego celu nie osiągnę powołując jakąś organizację. Portal, klub, spółkę. Dobrze. Bardzo dobrze. Po co? Do czego to ma służyć? Jak ma być użyte?
Urząd skarbowy zwykle w takich sytuacjach dowiaduje się, do czego krawiec zamierzał użyć zakupionej właśnie drylownicy do wiśni i czy ten zakup może być rozliczony jako koszt uzyskania przychodu. Gdy nie widać celu, pojawiają się jałowe wysiłki, które ludzi irytują i zniechęcają. Tyle.

BŁĄD DEMONTAŻU FUNKCJI. Bardzo trywialny błąd. Przykład: Polityka Polska. Jej celem jest, zgodnie z definicją, osiągnięcie jakiegoś ważnego dla Polski celu, jej celem jest polski interes. A co robią politycy i media?

Odrywają od polityki wszystkie cele Państwowe, Narodowe, Społeczne demontują Polską Politykę do celu cząstkowego, do celu polegającego na zdobyciu przez partię władzy.

Niestety, żaden polski politolog, ani żaden dziennikarz nie interesuje się skutkami rządzenia. A niech nawet tę Polskę szlag trafi, niech ją leśne licho na kijach rozniesie, byle wygrać wybory. I mamy ponurą, upierdliwą wojnę polsko - polską. Wszystkie partie polityczne od najwiękaszej do najmniejszej walczą przeciwako PiS o sukces w wyborach wszelkich, od sołectwa, do wszystkich możliwych prezesur, aż do fuchy premiera. Wieczny casting.
A Polska?

To jest tak jak by jakaś wytwórnia filmowa robiła bez przerwy casting, nie kręcąc filmów.

Prawica musi wiedzieć jaki jest cel Polskiej Polityki, musi mieć własny pomysł na Polskę, aby istniał ośrodek konsolidacji polskiej prawicy. Wokół celów pozornych, konsolidują się pozorne działania.

Tyle napisałem wczesnym rankiem. Teraz się prześpię, zrobię korektę i do roboty. Po korekcie tekst będzie krótszy o połowę, albo o 12%. Teraz nie wiem. Nie mam najmniejszej ochoty słuchać o żadnych wzajemnych żalach, pretensjach, powodach do urazy. Ignoruję. Nie taki jest cel mojej tu obecności. Uważam, że prawdziwy dorosły człowiek po prostu nie robi takich rzeczy. Nie obraża się z byle powodu, nawet takiego, który uważa za straszliwie ważny. Przeciwnie. Im problem poważniejszy, ty powód do urazy mniejszy. Problemy są do rozwiązywania. Tyle wiem.

Jak ktoś lubi wojny i naparzanki, proszę bardzo. Proszę zorganizować batalion i wyjechać gdzieć do Kosowa. Ja tu zostaję.

Mnie interesuje wyłącznie Polska racja stanu i sposób jak realnie skonsolidować polską prawicę wokół tego celu. Pierwszym, koniecznym działaniem, jest rozbicie przestępczego kartelu zdemoralizowanych i obcych nam mediów.

Obcych polskiej kulturze, wrogich wszystkiemu co w Polsce dobre i szlachetne, mediów, przymusowo formatujących wszystkich Polaków do swoich potrzeb, promujących kulturę analną. Świat w oczach odbytu.

Konieczne jest odebrania mediom monopolu wychowywania Polaków na lemingi, bez żadnych wymagań.

To nie wszystko, to jest tylko dobry początek.

________________________________________________________________________________________

Poprzedni wpis: "OBCY"
Na tym polega drugi kontekst znaczeniowy pojęcia obcości. Nawet gdyby Polskę za minutę miał szlag trafić, ani w obozie władzy, ani w mediach nikogo to nic nie obchodzi. Cała para w marketing polityczny.

________________________________________________________________________________________

2008-03-11

Ranking Polek do podziwiania...Ja się zdziwiłem

ZłONET.peel ogłosił ranking Polek, które powinniśmy czcić i podziwiać. Redaktorzy portalu podpowiadają nawet za co powinniśmy owe kobietony ( w większości) czcić.

1. Pierwsze miejsce w galerii bóstw zajmuje nieoceniona Kazia Szczuka, za co?

- Za ogromne zaangażowanie w walkę o prawa kobiet, wyrazistość, cięty język, odwagę w wygłaszaniu kontrowersyjnych opinii i wielkie poczucie humoru.

Hm... poczucie humoru Kazia ma rzeczywiście wysublimowane. Na You Tube można znaleźć filmik, ilustrujący jej wyrazistość i wielkie poczucie humoru gdy obraża katolików.

2. Uwaga! Uwaga! Drugie miejsce zajmuje!!!! Alicja Tysiąc!!! Brawo!!

- Za odwagę, determinację i zaangażowanie w dochodzeniu własnych praw.

Gratulujemy, mam nadzieję, ze ukochane dzieciaczki przygotowały w domu ciepłe przyjęcie odznaczonej mamusi.

3. Trzecie miejsce zajęła Monika Olejnik.

- Za inteligencję, umiejętne radzenie sobie z politykami różnych opcji oraz przenikliwość i nieustępliwość.

Już my wiemy za polityków której opcji Pani redaktor otrzymała nagrodę. W tej kwestii można pogratulować nieustępliwości.

4. Poza pierwszą trójką znalazła się Magdalena Środa.

- Cenimy ją za odwagę w mówieniu rzeczy niepopularnych i często dla niektórych niewygodnych.

O, to ja mam cytacik: „Katolicyzm nie wspiera bezpośrednio, ale też nie sprzeciwia się przemocy wobec kobiet. Istnieją pośrednie związki [między przemocą a katolicyzmem], poprzez kulturę, która jest silnie oparta na religii” Naszym zdaniem profesor pieprzy ale faktycznie, mało popularne te słowa.

5. Anna Stężyńska – Prezes UKE

- Twarda i nieustępliwa w walce z monopolem Telekomunikacji Polskiej.

Dziękujemy Pani Annie i prosimy by się Pani przekwalifikowała i powalczyła z medialnymi monopolistami. Na pierwszy ogień proponujemy grupę ITI.

6. Nareszcie! Już się baliśmy, że organizatorzy plebiscytu nie bywają w bufecie. Miejsce szóste – Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Pewnie się trzyma na stanowisku dotychczas zarezerwowanym tylko dla mężczyzn. Szczerze gratulujemy

My także gratulujemy Pani Hani. To faktycznie jej jedyne osiągnięcie na tym stanowisku, zaparła się i się trzyma. Ciekawe jak długo. Wyborcom PO szczerze gratulujemy.

7. Nasza ulubienica także się znalazła w rankingu. Proszę Państwa o to Janina Paradowska

- za mądrość, bezkompromisowość i ostrość sądów

Tutaj mam taki cytacik pokazujący jak bezkompromisowa jest Pani Janka i jaka ostra, proszę:

Ponieważ odpowiedź premiera [Leszka Millera] jest żadna, a uzasadnienie pana Michnika bardzo szerokie, było dla nas dosyć przekonujące, że wycofamy to pytanie.

Opis: Wyjaśnienia Janiny Paradowskiej, dlaczego na prośbę Adama Michnika, po uzgodnieniu z redakcją tygodnika Polityka, wycięła z już autoryzowanego wywiadu z premierem Leszkiem Millerem, wątki dotyczące Afery Rywina. Wypowiedz dla PAP w roku 2003

Tym, którzy przypominają, jakoby Adam Michnik "redagował" mój wywiad z ówczesnym premierem Leszkiem Millerem, odpowiem, że mi nie redagował i nie będę walczyła z kłamstwami na ten temat, bo szkoda czasu. Dziś zrobiłabym to samo z pełnym przekonaniem, że robię słusznie. Pamiętliwych zachęcam do upominania się, aby ktoś wreszcie wyjaśnił nam, na czym polega Afera Rywina i gdzie jest ta Grupa Trzymająca Władzę, której szuka prokuratura.

8. i 9. Kolejno Irena Eris za pasję kosmetyczną i Janina Ochojska za pracę charytatywną. Szczerze gratulujemy! Szkoda, ze tak odległe pozycje ale taki już los kwiatka u kożucha.

10. Kolejny przerywnik w galerii osobliwości - Elżbieta Jaworowicz

Interweniuje, rozwiązuje wydawałoby się beznadziejne sprawy. Jej program „Sprawa dla reportera” od lat cieszy się ogromną popularnością i sympatią widzów.

Po ubiegłorocznej Anty-Nagrodzie 2007 dziennikarzy małopolskich za brak rzetelności dziennikarskiej przy realizacji materiału dotyczącego hotelu przy ul. Szerokiej w Krakowie to zapewne miła odmiana.

11. Bóstwo, autorytet intelektualny, medialny i przede wszystkim moralny – tadam Maria Janion.

- wielki umysł i wielki autorytet moralny. Otwarta, tolerancyjna, a nade wszystko skromna.

Najpierw otwarta:

Nigdy nie chciała Pani dołączyć do szeregu komunistycznego?

Chciałam i jako studentka Uniwersytetu Łódzkiego byłam nawet przez pewien czas w Akademickim Związku Walki Młodych "Życie". Byłam też w PZPR, i to do czasu, gdy w latach 70. podpisałam akt założycielski Towarzystwa Kursów Naukowych.

Później tolerancyjna:

STOP FANATYKOM: ROMANOM I RYDZYKOM! WIEC W OBRONIE KOBIET I KONSTYTUCJI

28 marca, w środę, o g. 12:00, pod sejmem zbierze sie Rodzina Radia Maryja, i LPR, w tym samym czasie, my - czyli normalna większość (w tym my jako wszelkie mniejszości:) będziemy na placu Konstytucji. Kto? - Osobisty udział w protescie zapowiedzieli:
Renata Dancewicz, Jacek Żakowski, Jerzy Pilch, Magdalena Cielecka, Maja
Ostaszewska, Maria Seweryn, Fiolka Najdenowicz, Wojciech Eichelberger,
Michał Witkowski, Katarzyna Figura, Małgorzata Szumowska, Marek Raczkowski,
Kuba Wojewódzki, Karina Kunkiewicz, Andrzej Celiński, Alicja Tysiąc, Tomek
Kin, Sławomir Sierakowski, Prof. Małgorzata Fuszara, Prof. Magdalena Środa,
Hanna Samson, Kazimiera Szczuka, Anja Orthodox, Maria Sadowska, Paulina
Holtz, Joanna Żółkowska, Iwona Radziszewska; duchowo są z nami:
prof. Maria Janion, Olga Tokarczuk, Małgorzata Braunek, Krystyna Kofta,
Piotr Najsztub, Katarzyna Kwiatkowska, Kora Jackowska, prof. Wiktor Osiatyński,
Prof. Eleonora Zielińska, Wanda Nowicka

I na koniec moralna:

U podstaw prawnego zakazu przerywania ciąży leży przekonanie, że kobieta jest istotą moralnie niesamodzielną, niezdolną do podejmowania decyzji. Gdy decyzje te dotyczą nie tylko spraw socjalnych, ale również etycznych, nad kobietą musi objąć kuratelę państwo, pouczone przez autorytet moralny kościoła. Jest to głęboko upokarzające. Osoby płci żeńskiej nie są traktowane jak pełnoprawne podmioty etyczne, wyposażone w sumienie, rozum i wolę, lecz jako nieodpowiedzialne i niedojrzałe dzieci, o których życiowych sprawach decydować muszą rozumni dorośli, w tym wypadku w większości mężczyźni - księża, senatorowie, posłowie, lekarze i prawnicy.

12. Oj zeszło nam z Panią profesor, zasługuje chyba na oddzielny wpis, a my musimy biec dalej, oto miejsce dwunaste - Małgorzata Domagalik

- jej wywiady ze znanymi mężczyznami w „Pani” to dziennikarstwo najwyższej próby. Oby takich więcej – z mężczyznami? A fuj...

13. Kolejny kwiatuszek na naszym kożuszku to Ewa Błaszczyk.

- za odwagę i hart ducha – gratulujemy.

14. Następną docenioną jest Krystyna Janda

- Energetyczna, przedsiębiorcza, pełna nowych pomysłów i planów. Do pozazdroszczenia.

Co prawda nie zazdrościmy i o żadnych wybitnych osiągnięciach w minionym roku nie słyszeliśmy ale zawsze to urozmaicenie w gronie kobietonów.

15. Panie i Panowie tyły rankingu grzeje – Julia Pitera:

Uwaga, za co wyróżnienie? - za upór i odwagę w walce z korupcją – buahahahahahahaha, przepraszamy, faktycznie, uparta jest Pani Julia...

16. i 17 Anna Dymna (wiadomo za co) i Ilona Łepkowska (nie chce mi się sprawdzać w google jakie to seriale napisała, Klan? No ale ałtorytetem od miłości przez to jest dla każdej gosposi).

18. Wiadomo, kto musi się pojawić w rankingu portalu ITI – Bożena Walter

Oczywiście wyróżnienie za to ze we właściwym czasie znalazła się przy ołtarzu z właściwym facetem u boku... ups, sprostowanie, jednak za - dobre serce i gotowość niesienia pomocy najbardziej potrzebującym – niewiele się pomyliliśmy...

i dalej miejsca 19 i 20 dla Staniszkis i Radwańskiej – kategoria sport się zaczęła?

21. Grażyna Kulczyk!!!

- mecenas sztuki i kobieta z talentem do interesów w jednym. - Ciekawe czy Grobelny dostanie jakąś nagrodę za to, ze dał się zwieść jej „talentowi”. Swoją drogą honorowanie przekręciarzy jako ludzi utalentowanych to domena pewnych koncernów medialnych wywodzących się ze starych, dobrych „utalentowanych” czasów.

2008-03-06

Co wolno wojewodzie to nie tobie...

Tak się zastanawiam czytając dzisiejszą prasę, do jakich standardów próbuje nas przyzwyczaić nowy rząd i media? Bo czy to są standardy Europejskie czy Azjatyckie sami oceńcie:

Zacznę od standardów dotyczących kryminalistyki. Przywykliśmy już (jak zobaczycie głupio i bezpodstawnie) do sytuacji, gdy policja łapie przestępców, których następnie się sądzi i zamyka w wiezieniach. Co prawda, zdarzało się w III RP, że zamykano bez sądu i po uczciwym procesie wypuszczano. Spowodowane to było często grą polityczną. I tak Pan Kluska stracił dobre imię i czas przebywając niesłusznie w areszcie. Przypominam, Kluska siedział za rzekome wyłudzenia podatku. Wypuszczono go za poręczeniem majątkowym w wysokości 8 mln. zł. Dziś wypuszcza się zdecydowanie lżejszą ręką. Wypuszczono Dochnala, lobbystę, którego pracą jest mataczenie i lobbowanie wśród polityków, aresztowany został pod zarzutem nielegalnego lobbowania w postaci przekupowania polityków. Dziś sąd nie ma wątpliwości, że Dochnal nie wykorzysta swoich umiejętności i kontaktów wśród polityków i zwalnia go z aresztu zakładając, że nie będzie mataczył i lobbował we własnej sprawie... No cóż, załóżmy, że wróci do swojego procederu, fizycznej krzywdy nikomu nie wyrządzi raczej. W odróżnieniu od innych ułaskawionych na czas procesu. Sąd nie miła wątpliwości, ze mataczyć nie będzie grupa pruszkowskich gangsterów, zwolniona właśnie z aresztu. Jedynym, który wyraził w tej sprawie wątpliwość jest niejaki „Masa”, który przysłużył się do ujęcia i poddaniu sądowi bandy „Bryndziaka”. To czego sąd nie chce przyjąć za możliwe, „Masa” rodzina i znajomi „Masy” już doświadczyli. „Bryndziak” okaleczył i zastraszył wszystkich najbliższych świadka koronnego, próbując dotrzeć do jego miejsca ukrycia. Sąd wziął to chyba za czynnik łagodzący. Czyje to wytyczne? Hm Panie Ćwiąkalski?

Zostańmy jeszcze przy standardach sądowniczych. Pamiętacie procesy o zniesławienie dobrego imienia prezydenta w III RP? Bo w PRL ci co zniesławiali publicznie raczej na proces liczyć nie mogli, ale w nowym ustroju to się zmieniło. Tak więc za obrazę prezydenta Kwaśniewskiego odpowiadało wielu. Ostatnim był chyba Andrzej Lepper, który zapłacił za nazwanie prezydenta największym nierobem w Polsce. Wcześniej oberwało się Wojciechowi Cejrowskiemu, który zauważył, że Kwaśniewski ma tłuste dupsko. Dziś standardy się poprawiły. Uwaga, można lżyć prezydenta. Odkąd na preziowym stołku zasiadł „dureń”, „kartofel”, „alkoholik” i „zakompleksiony człowiek” w jednej osobie, już każdy może mówić co che.

Wziął sobie do serca tę naukę i Kwaśniwski, więc w autoryzowanym wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” nie zawahał się powiedzieć:

Starałem się z Kościołem utrzymywać niezwykle kulturalne stosunki, ale nie chodziłem na nabożeństwa, nie klęczałem na mszach, nie wziąłem ślubu kościelnego, mimo że żona jest bardzo wierząca. Krótko mówiąc, zachowałem całą swoją integralność ateistyczną, za którą pan (Sławomir Sierakowski - red.) przynajmniej powinien mnie, kurwa mać, docenić.

W związku z powyższym chciałbym przekazać Panu prezydentowi te słowa. Już cię kurwa Oluś docenili... I mam nadzieję, że żaden moderator nie wywali mi tego wpisu za te słówka, toż to już język parlamentarny!

No ale nasi moderatorzy są przecież tolerancyjni, i ten jeden raz mi przepuszczą. Chyba, że znów weźmiemy przykład z Unijnych standardów, wówczas tolerancja tak, ale dla wybranych. Dla nietolerancyjnych nie ma tolerancji. Otóż Brytyjski urząd odmówił prawa do adopcji małżeństwu, które nie akceptuje homoseksualizmu. Fajnie? Para zadeklarowała, że nie będzie uczyć dzieci, ze homoseksualizm jest w porządku i za to usłyszała, że dyskryminuje odmieńców i została z dyskryminowana.

Rozumiecie już przesłanie? Ktoś jeszcze nie widzi co łączy te wszystkie tematy? Podpowiem, jest takie stare przysłowie: Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Już jasne? No to jeszcze na deser Wam dorzucę coś na potwierdzenie tej tezy. Jak się nazywa ktoś, kto pisze, że Kwaśniewski, Michnik czy Geremek to Żydzi? No pewnie, to antysemita! (jeśli ktoś pomyślał biograf albo historyk to też zapewne jest antysemitą). A jak się nazywa ktoś kto pisze takie rzeczy:

Naród żydowski to wymysł, a wygnanie Żydów z Palestyny przez Rzymian - mit, mający uzasadniać powstanie państwa Izrael. Ponadto założyciele ruchu syjonistycznego sfałszowali historię i stworzyli rasistowską ideologię, którą wciąż uzasadnia się działania państwa Izrael. Choćby obecną krwawą ofensywę w Strefie Gazy. Żydzi nie mają do Palestyny żadnych praw, a Państwo Izrael jest największym oszustwem XX wieku


Jak się nazywa ktoś kto pisze takie rzeczy? No nie antysemita, nie przesadzajcie, to historyk, bo nazywa się Shlomo Zand i wykłada w Tel Awiwie...

No ale założę się, ze ja cytując tego historyka już zostanę okrzyknięty antysemitą;)

2008-02-27

Uczcie się Polacy od Litwinów!!!

(kt)5 miesięcy temu prokuratura w Wilnie wszczęła dochodzenie wobec byłego dyrektora Yad Vashem, Icchaka Arada. W swoich wspomnieniach z okresu wojny Arad napisał między innymi, że będąc w partyzantce uczestniczył w likwidacji Litwinów kolaborujących z Niemcami. Ten fakt uznany został przez Wilno za uzasadnienie wszczęcia śledztwa.

No i co? Da się zachować kręgosłup? Można nie hodować Grossów na własnej piersi? Można ciagać po sądach oszczerców wmawiających narodowi antysemityzm i faszyzm? Do nauki!!!

2008-01-10

Krwawe pomarańcze Korespondencja z Kenii

Znalezione na www.duch.lublin.pl . Polecam!!!

Wieczór 30 grudnia 2007 roku. KTN – telewizja kenijska podaje komunikat, że urzędujący Prezydent Kibaki ponownie zwyciężył w wyborach i zostanie zaprzysiężony na drugą kadencję. W powietrzu czuć napięcie – biorę kamerę i jadę do centrum Mombasy, drugiego co do wielkości miasta w Kenii. Po drodze spotykam młodą muzułmankę, która prosi, by ją zawieźć do domu. Nikt jeszcze nie wie, co się może wydarzyć, ale instynkt podpowiada jej, że zbliżają się kłopoty. I rzeczywiście – w Mombasie drogi są zablokowane przez płonące opony, policja prowadzi regularne bitwy z uzbrojonymi mężczyznami. Płoną samochody. Sklepy są rabowane. Koniec marzeń o spokojnych wyborach.

Kenia

Kenia zawsze wyróżniała się na tle swoich sąsiadów. Kraj bez wojen domowych, krwawych dyktatur wojskowych, bez większych napięć politycznych. Wprawdzie i Kenijczycy doświadczyli autorytarnych rządów drugiego prezydenta – Arapa Moi, ale gdzie im było do osiągnięć dyktatur w Sudanie czy Ugandzie. Mieszkańcy Kenii z wyższością mogli patrzeć na pozbawioną rządu Somalię, na rozdarty wojną Sudan czy pełną dzieci–żołnierzy Ugandę, by nie wspomnieć o Kongo lub Ruandzie.

W 2002 roku demokracja w Kenii miała świetlistą przyszłość. Wolne wybory umocniły pozycję Kenii jako stabilizatora w regionie. W planach była zmiana konstytucji, z wprowadzeniem urzędu premiera, z parlamentarnym systemem rządów. Plany zostały tylko na papierze. Nowy prezydent niechętnie chciał się dzielić swoimi szerokimi prerogatywami. Zamiast tego przygotował nową wersję konstytucji – wzmacniającą jego urząd.

To był duży błąd. W odpowiedzi jego dawni współpracownicy formują ruch polityczny, którego celem było zablokowanie nowego projektu. Wymuszają, by zwołać referendum. Jest rok 2004. Ktoś rzuca pomysł: skoro duża grupa wyborców jest półpiśmienna, pomożemy im w wyborze. Ci, co są za nową konstytucją – niech na karcie do glosowania postawia znaczek przy bananie, przeciwnicy – stawiają podpis przy pomarańczy – symbolizującej zero. W ten oto przedziwny sposób pomarańcza wkracza do kenijskiej polityki.

Kenijczycy gustują w pomarańczy

Pomarańcza zwycięża – prezydencka konstytucja upada, a nowy społeczny ruch czuje swoją siłę. Tworzy się ODM – nowa partia, która wybiera sobie za symbol kolor pomarańczowy. Celem są wybory prezydenckie w 2007 roku. Ukraińska pomarańczowa rewolucja doczekała się afrykańskiego następcy…

Kampania wyborcza 2007

Lider ODM – Raila Odinga od początku prowadzi w sondażach. Jest faworytem tak mediów, jak i tłumów. W odróżnieniu od prezydenta świetnie czuje się w tłumie. Jest ulubieńcem biedoty żyjącej w slumsach.

Wybory
27 grudnia

Dzień wyborów. Kolejki przy urnach. Trzeba stać kilka godzin, by zagłosować. Ludzie stoją.

Wieczorem zaczynają napływać pierwsze wyniki. Uderzające są dwa fakty – Raila Odinga – kandydat opozycji otrzymuje mniej więcej 30 proc. głosów więcej niż urzędujący prezydent. Po drugie: wyraźny jest podział etniczny. Centrum kraju – zamieszkałe przez plemię Kikuju, woli prezydenta. Reszta regionów wybiera opozycję.

28 grudnia

Napływają wyniki z kolejnych obwodów wyborczych.

Raila Odinga prowadzi, Kikuju nadal głosują na prezydenta, inne regiony na opozycję.

Panuje spokój.

29 grudnia

Prowadzi Raila. Coś się jednak psuje w systemie – przestają napływać wyniki z kolejnych wyborczych lokali. Ludzie się niecierpliwią. Gromadzą się w restauracjach, pubach, barach, gdzie przed telewizorami obserwują kolejne konferencje: Raili Odingi, szefa policji czy przewodniczącego komisji wyborczej.

30 grudnia

Napięcie rośnie. Wreszcie zaczynają spływać wyniki wyborcze. Prezydent szybko odrabia zaległości. Opozycja twierdzi, że jest to efekt fałszowania i cudów nad urną.

Prasa naciska na komisję wyborczą, by wreszcie ogłosiła wyniki. W siedzibie komisji dochodzi do awantur. Policja wyprowadza dziennikarzy.

Ludzie rozchodzą się powoli do domów nie wierząc że poznają dziś zwycięzcę.

I wtedy telewizja podaje niespodziewaną wiadomość: Prezydent Kibaki zwyciężył stosunkiem 200 000 głosów.

Chwilę po ogłoszeniu wyników prezydent jest zaprzysiężony. Panuje pośpiech. W 2002 roku, kiedy Kibaki wygrał wybory, na ulicach Nairobi panował festiwal. Zaprzysiężenie odbyło się na stadionie w obecności polityków, dyplomatów i skandujących tłumów. Dzisiaj dzieje się to w szczelnie otoczonym przez policje pałacu.

Na ulice wdziera się chaos.

Płoną opony. Policja używa gazu łzawiącego i ostrej amunicji. Noc to dopiero jednak preludium

Kenia
Kenia
Kenia
31 grudnia

Ostatni dzień roku. Nikt jednak nie przygotowuje się do obchodzenia sylwestra.

Kraj jest sparaliżowany. Telewizja i transport nie działają. Ludzie poprzez telefony komórkowe próbują się komunikować. Rozchodzi się plotka, że Raila został aresztowany. W Mombasie ludzie ze sztachetami i maczetami gromadzą się na demonstrację. Krzyczą: No Raila no peace – nie będzie Raili, nie będzie pokoju. Palą się sklepy i domy. Dominuje moda w tonie pomarańczy. Lotnisko jest zablokowane przez przerażonych turystów, którzy chcą się wydostać z kraju.

1 stycznia

Nowy rok. Wreszcie telewizja zaczyna transmisję. ODM urządza konferencję, na której paru przewodniczących komisji lokalnych deklaruje, że do wyników z ich komisji dopisano po kilka tysięcy głosów na prezydenta.

Zachód Kenii płonie. Ludzie generalizują: Kikuju są źli. Kikuju nigdy nie pozwolą, by ktoś inny rządził Kenią. Kikuju nas okradają…

W Eldoret demonstranci podpalają Kościół, gdzie żywcem płonie 30 ludzi, głownie Kikuju.

2 stycznia

Policja próbuje zapanować nad sytuacją. ODM również. Opozycji jest wyraźnie nie na rękę, by konflikt miał charakter etniczny. Raila podkreśla podobieństwa z Ukrainą, gdzie władza w podobny sposób oszukała wybory.

Ogłasza masowe demonstracje na 3 stycznia.

Policja ostrzega, że zacznie używać ostrej amunicji. Dziwne – używa jej już od czterech dni.

3 stycznia

Dzień demonstracji. Ludzie maszerują z zielonymi gałązkami. Policja strzela gazem łzawiącym i ostrą amunicją.

Abp Desmond Tutu i inne autorytety chcą mediować. Prezydent odmawia – nie ma takiej potrzeby. Wybory się zakończyły.
Kenia
Przewodniczący komisji wyborczej udziela wywiadu. Na pytanie, czy prezydent Kibaki prawidłowo i uczciwie wygrał wybory odpowiada: nie wiem.

Rośnie presja międzynarodowa. W Ugandzie brakuje paliwa – sprowadzanego przez Kenię. Na ulicach znowu demonstracje i walki z policją.

ODM chce powtórzyć manewr Juszczenki – zgromadzić na centralnym placu miliony. Problem w tym, że wyborcze bastiony opozycji to slumsy – porozrzucane po przedmieściach Nairobi. Kiedy demonstracje wyruszają do centrum, od razu są rozpędzane przez policję.

Kenia
5 stycznia

ODM odwołuje wiec – ze względu na brutalność policji. Na plac przyjeżdża czterech parlamentarzystów. W towarzystwie kamer chcą wejść do centrum. Policja strzela do tej czwórki z gazu łzawiącego.

Kolejny wiec jest wyznaczony na 8 stycznia.

Kraj powoli się odpręża, wraca normalność. Ale nie do końca, sklepy są zamykane wcześniej. Rok szkolny opóźniony o tydzień. Po zmroku ludzie pospiesznie wracają do domów.

Rząd Ugandy podaje, że przyjął 5 tysięcy uchodźców z Kenii. Krążą plotki, że w regionie Luo (opozycji) samochody Kikuju są zatrzymywane, a kierowcy bici. To samo ma się dziać z Luo w regionie Kikuju.

Rząd powoli zaczyna wyrażać chęć do negocjacji. Opozycja jednak jest nastawiona bojowo, żąda nowych wyborów.

Stawka jest duża. Jeżeli Prezydent Kibaki zostanie, nic się nie zmieni - kolejne sfałszowane wybory w Afryce. Jeżeli jednak uda się zmusić rząd do przeprowadzenia nowych wyborów, w afrykańskiej polityce nastąpi nowa jakość – po raz pierwszy społeczeństwo wymusi swoje prawa na władzy.

Dla Afryki – pełnej reżimów wojskowych i różnych dożywotnich prezydentów, którzy łaskawie uszczęśliwiają swoich obywateli – a raczej poddanych, byłaby to rzeczywiście dobra nowina.

W trakcie jednej z demonstracji policja strzela na oślep gazem łzawiącym – również w kierunku osób postronnych. Uciekamy i obmywamy sobie twarze wodą. Ciężko oddychający starszy człowiek płacze: to przecież miała być demonstracja pokojowa, my tylko chcemy pokoju. Pyta, skąd jestem. Z Europy – odpowiadam, przez łzy. Słyszę pytanie: czy nam pomożecie?

*

Post scriptum

Kenia, 7 stycznia:

Rano Raila Odinga – lider opozycji spotkał się z specjalnym wysłannikiem rządu USA – Jendayi Frazer.

Po spotkaniu opozycja odwołała zaplanowane na 8 stycznia demonstracje, a Jendayi Frazer wezwała strony do rozwiązania konfliktu etnicznego.

Rośnie presja międzynarodowa na stronę rządzącą.

Specjalny wysłannik rządu USA stwierdza, że w ostatniej elekcji okłamano obywateli Kenii.

Parlament Wielkiej Brytanii również debatował nad sytuacją po wyborach.

Prezydent Kibaki zgodził się na spotkanie z Raila Odinga i pięcioma innymi przedstawicielami opozycji – spotkanie odbędzie się w piątek o 2.30.

Liderzy religijni zostali poproszeni o mediacje w spotkaniu pomiędzy liderem opozycji a prezydentem. Wezmą w nim udział m.in. przedstawiciele Kościoła anglikańskiego, protestanckiego, przedstawiciel muzułmanów i kardynał John Njue – reprezentujący Kościół katolicki.

Sytuacja w stolicy powraca do normalności – nadal jednak przybywają kolejni uchodźcy z prowincji. Wciąż rosnąca liczba uchodźców to teraz największy problem.


Brat Radek Malinowski MAfr

2007-11-29

Za co Izrael odpłaca się Stalinowcom?

Izrael wypłaca zapomogi weteranom Armii Czerwonej, którzy razem z Niemcami w 1939 roku dokonali rozbioru Polski - czytamy dziś w Rzeczpospolitej .

Izrael co miesiąc wypłaca specjalne zapomogi żyjącym na jego terenie żołnierzom Armii Czerwonej, którzy brali udział w działaniach wojennych w latach 1939 – 1945. Czyli także w czasie obowiązywania paktu Ribbentrop-Mołotow.– Aż trudno uwierzyć! Państwo żydowskie płaci ludziom, którzy walczyli ramię w ramię z Trzecią Rzeszą. Weźmy choćby Katyń, gdzie bolszewicy wymordowali polskich oficerów. Wśród nich byli Żydzi, których rodziny żyją teraz w Izraelu! – denerwuje się Uri Huppert, adwokat polskiego pochodzenia, który nagłośnił sprawę zapomóg.

Autorka ustawy deputowana Marina Sołodkin (urodzona w 1952 roku w Moskwie) nie znalazła czasu, żeby porozmawiać z „Rz”. Wiadomo jednak, że jest zirytowana wysuwanymi przeciwko niej zarzutami i argumentuje, że „nie ma o co robić afery”, bo rzekomo wszyscy weterani z lat 1939 – 1945 już nie żyją. – Tak? To po co ta cała ustawa? Myślę, że wielu z tych ludzi nadal żyje – powiedział Huppert.

Jego zdaniem zaprotestować powinna polska ambasada. Nasi dyplomaci zalecają jednak zachowanie spokoju. – Myślę, że to zwykła pomyłka. Niestety większość Izraelczyków ma niewielką wiedzę na temat historii Europy Wschodniej. Dla nich Armia Czerwona to wyzwoliciel Auschwitz-Birkenau, a o jej działalności w latach 1939 – 1941 nie mają pojęcia – powiedziała „Rz” ambasador RP w Tel Awiwie Agnieszka Magdziak-Miszewska.

Uri Huppert: – Żydzi tak bardzo skupiają się na Holokauście, na zbrodniach Trzeciej Rzeszy, że nie dopuszczają do wiadomości, że Związek Sowiecki również był straszliwym, ludobójczym reżimem.

I tu jest pies pogrzebany Panie Uri. Żydzi mają bardzo dobrą świadomość tego, jakim ustrojem był komunizm, gdyż ich rękami był wprowadzony. Sami często dokonywali zbrodni w imieniu nowego ustroju dlatego jakoś mało mnie dziwi ta ustawa. Dziwi mnie, że nie obejmuje swym zasięgiem lat późniejszych. A Pani ambasador dziękuje za wyrozumiałość dla izraelskiego ustawodawcy, nie rozumiem tylko dlaczego Żydzi nie uznają pomyłek gdy mowa jest o Holokauście...

2007-11-27

Obsesja

(hs)

- Proszę zdjąć okulary, skupić się i zaczynając od góry tablicy, odczytywać kolejno litery


- C... B... A...

Dla kogo przywracana jest III RP?

Dwa lata temu pod wieloma osobami ugięły sie nogi, na czole wystąpiły obfite krople potu, tętno znacznie przyspieszyło i skrócił się oddech. Właśnie opublikowano wyniki wyborów parlamentarnych. Wygrali Kaczyńscy, wydawało się, że zakończyła się pewna epoka w historii Polski. Trzeba było zacząć działać. Jak wyglądało odzyskiwanie kraju większość wie doskonale bo wielu z Was zaczęło pisać swoje blogi, inni je czytać i komentować widząc zawieruchę w polityce i starając się ją zrozumieć. Niestety wielu Salonowych blogerów rzuciło sie do klawiatur na głos autorytetów michnikowego rodowodu, że oto demokracja jest zagrożona. Dla tej części blogerów, publicystów i czytelników przygotowałem kilka informacji, które tej myślącej części z Was może troszeczkę otworzy oczy.

Po co były te krzyki o zagrożeniach, o faszyzmie, o upadku Rzeczpospolitej? I komu mogło na tym najbardziej zależeć? Za kogo (świadomie bądź nie, PO robi brudną robotę?

Nie będzie dekomunizacji nazw ulic - podaje Radio Zet

Lewe dochody już bez sankcji - podaje Życie Warszawy

Klich: w przyszłym roku wychodzimy z Iraku - także w Życiu Warszawy

Premier Tusk rozliczy IPN, odzyska akta WSI, zakończy lustrację, przywróci normalność, takie informacje codziennie podają gazety, a takie:

Prezydent Saakaszwili nazwał Kaczyńskiego ,,wielkim mężem stanu i jednym z największych współczesnych bohaterów". Jednakże Lech Kaczyński spotkał się również z opozycją, która nazwała go ,,jednym z najuczciwszych ludzi na świecie". - nie, tego raczej nie wyczytacie w prasie, to cytaty z bloga foxmuldera , śledzącego politykę zagraniczną.

I najważniejsze, komu na tym wszystkim zależy? Kto najwięcej ugrał na takiej polityce rządu i na takiej polityce informacyjnej? Kto ma realny wpływ na to, co dzieje się w naszym kraju? Może to Wam pomoże zrozumieć?

Absolwenci radzieckiej kuźni w MSZ - podała Rzeczpospolita . Co na to Minister Sikorski?

– Nie byłoby dobrze, gdyby z powodu ukończenia tej czy tamtej uczelni ktoś był dyskryminowany lub faworyzowany.

Panu ministrowi i tym którzy podzielają ślepo jego sposób myślenia proponuję poproście Mikołaja, żeby włożył Wam pod poduszkę jedną z tych książek:

Aleksander Litwinienko: "Przestępcy z Łubianki", „Wysadzić Rosję”, bądź „Akta Litwinienki”

Polecam także lektury książek Suworowa bądź Bukowskiego.

Tak często podkreślacie swój internacjonalizm, otwartość na Europę i jej myśl, potępiacie zaściankowość, więc wytężcie oświecone umysły i pomyślcie, komu zależy na takiej polityce, bo w naszym interesie było kontynuowanie tego, co zaczęli Kaczyńscy, co potrafią doceniać ci, którzy z agresją sowietów mają do czynienia na codzień.

2007-11-20

Piłkarski poker

(hs)

ICH AWANS DO EURO...




















Epilog





Zdjęcia:
Agencja SE/East News/ Piotr Blawicki
R. Potakowski/PMEDIA




Dobry Che i zły Pinochet - kłamstwo PolitPoprawności

Mamy już w słowniku, ba nawet w kodeksie prawa wpisany taki związek frazeologiczny: "kłamstwo Oświęcimskie". Dziś słyszałem w "Trójce" że w Wielkiej Brytanii mają dzień wolności słowa czy coś w tym stylu i zaprosili organizatorzy na uroczystości oskarżonego i nawet skazanego na więzienie! za kłamstwo oświęcimskie - Davida Irvinga. Ale został zaproszony tylko po to, by mógł posłuchać na temat wolności słowa i jej granicach, bo wypowiadać się nie będzie miał prawa. Hipokryzja? To czytajcie dalej.

Jak wiemy naród wybrany jest jedynym narodem, który doczekał się specjalnego traktowania. Każdy dowcip na temat Żydów to antysemityzm a wypowiedź na temat holokaustu inna niż obowiązująca jest karalna. Bo już za wypowiedź typu: W Katyniu mordowali Niemcy, czy też Polacy mają we krwi współpracę z Nazistami to może być jedynie powód do dumy, że wymyślono świetny żart. Nawet za teksty o Polskich obozach śmierci nikt nikogo nie ścigał, a raczej gatunkowo są one bardziej krzywdzące niż te, że holokaust pochłonął o 300 000 mniej ofiar niż twierdzą Żydzi.

Oprócz hipokryzji związanej z kłamstwem - bo nie każde jak widać prowadzi za kratki, mamy jeszcze wielki przekręt z zakazem krzewienia nazizmu, faszyzmu i komunizmu w naszym kraju. O ile z wielką dbałością media i sądy dbają, żeby swastyka czy rzymskie pozdrowienie było piętnowane i nawet gdy Doda założy czapeczkę z symbolem SS (Symbol trupiej czaszki, którym była ozdobiona czapka piosenkarki, jest identyczny, jak ten, który nosili członkowie SS, lecz Doda nic sobie z tego nie robiła i uśmiechnięta pozowała do zdjęcia - za Dziennikiem) należy zrobić z tego szum medialny ale już fakt, że czyjś dziadek służył w wermachcie czy jakiś Noblista w SS nie jest powodem do wstydu. Największą hipokryzją jednak jest brak jakichkolwiek reakcji na używanie czy promocję symboli komunistycznych. Nikogo nie gorszy knajpa wystrojona w czerwone flagi i podobizny Lenina i Stalina, nikogo nie gorszy fakt , że Polska Partia Pracy oraz Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" zorganizowały uroczyste obchody 40. rocznicy śmierci Ernesto "Che" Guevary, oddając tym samym hołd zamordowanemu rewolucjoniście argentyńskiemu! Czemu mam takie dziwne wrażenie, że uroczystości na cześć Pinocheta wywołałyby ryk mediów i autorytetów a przecież właśnie mit dobrego Che i złego Pinocheta wyrasta z wielkiego kłamstwa i manipulacji przekazów medialnych.

PS.

Mam jeszcze na koniec dobrą wiadomość! Jest Europejski Nakaz Aresztowania wobec mieszkającej w Wielkiej Brytanii Heleny Wolińskiej! Koniec hipokryzji związanej z zakazem scigania bandziora ze względu na wiek i pochodzenie rasowe.

2007-11-05

To człowiek tworzy metamorfozy

- Kiedyś byłem telewizyjnym Zulu Gulą...


- A teraz będę sejmowym Gul-Gul Zulą



„Kabaret, kabaret lecz śmiechu w nim mało
i słowa w nim proste, bez blasków i zalet
Bo tak proszę Państwa fatalnie się stało,
że życie przerosło kabaret”
( Tadeusz Ross )
Zdjęcia: PAP/internet

2007-11-02

Krótki kurs dyplomacji

- Zaraz moment, to gdzie mam teraz wylądować ? W MSZ ? Świetnie !


- Juuuż leeecęęę......!


- Na kolanach już umiem. Jeszcze tylko kurs czołgania i jestem gotów !
Zdjęcia:AG/PAP

2007-10-30

Specjaliści z PO - Zdrojewski radzieckim człowiekiem pracy


Polecam wpis na blogu Pana Romualda Szeremietiewa na temat specjalisty od wszystkiego Posła Bogdana Zdrojewskiego, który w dwa lata zdobył odpowiednie kwalifikacje by być i ministrem kultury i ministrem obrony narodowej. Zdolnych ludzi ma Platforma. Jak zauważył właściciel bloga awansują jak radzieccy ludzie pracy - „maja familia Tarapuńko, mnie partia z milicji posłała w artisty”

(...) oto ostatnio Zdrojewski, zaskoczył mnie. Udzielił wywiadu gazecie „Fakt” (cytat za gazetą „Dziennik” z 27 października br.

Pytają go, a on odpowiada: ""Jest pan typowany na ministra obrony lub ministra kultury w nowym rządzie. Te dwa resorty bardzo się od siebie różnią..."" "Bardzo się cieszę z tej rozpiętości. Pracowałem na nią ostatnie 3-4 lata. Zależało mi na tym, aby wyjść z wąskiego, choć ważnego pola samorządowego, i widzę, że zostało to dostrzeżone. Najpierw niezwykle intensywnie zajmowałem się kulturą, a przez ostatnie dwa lata obroną narodową. Decyzja oczywiście należy do Donalda Tuska." Pan Zdrojewski uważa, że może objąć stanowiska wymagające tak różnych kwalifikacji jak resort kultury i resort obrony. Twierdzi, że zdobył niezbędne kwalifikacje zarówno do kierowania wojskiem jak i artystami. Na stronie internetowej pana posła czytamy o jego wykształceniu i pracy zanim został prezydentem Wrocławia: Policealne Studium Ekonomiczne - technik ekonomiki i organizacji przedsiębiorstw 1977-1979. Technikum Fotograficzne (nie ukończone: początek studiów) 1978-1979. Uniwersytet Wrocławski - mgr Filozofii 1979-1983 i mgr Kulturoznawstwa 1982-1985. Ukończone Studium Kształcenia i Doskonalenia Pedagogicznego Nauczycieli Akademickich 1986. Studia doktoranckie na Uniwersytecie Wrocławskim 1989-1990 I o pracy związanej z kulturą: Spółdzielnia Mieszkaniowa "Metalowiec" instruktor fotografii i instruktor ds. społ. 1986-1988. Pracownik naukowy w Katedrze Socjologii i Polityki Społecznej Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu 1983 – 1990. Pracownik naukowy Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego 1989 – 1995. Od 1995 roku urlopowany. ::Kwalifikacje posła Zdrojewskiego w dziedzinie obrony nie wyglądają tak dobrze jak w przypadku kultury. Ukończony w 1995 r Kurs Obrony Cywilnej (zarządzanie kryzysowe) w Akademii Obrony Narodowej i przewodniczenie przez dwa lata (2005-2007) sejmowej komisji obrony. W czasie PRL siedziałem w więzieniu w Barczewie. W bibliotece więziennej były książki pamiętające czasy stalinowskie. Z upodobaniem wybieraliśmy takie publikacje zawierające perełki sowieckiego humoru mimo woli. Czytaliśmy je na głos w celi pokładając się ze śmiechu. Przypomina mi się fragment dzieła poświęconego awansowi społecznemu „radzieckich ludzi pracy”. Wypowiadał się w nim w ten sposób jeden osobnik: „maja familia Tarapuńko, mnie partia z milicji posłała w artisty”.

2007-10-29

TUSK Development czyli każdy orze jak może!

„...a w Grójcu zamiast jabłkami,
Tusk handluje mieszkaniami...”



Każdy orze jak może. To powiedzenie ma w Polsce długa tradycję i do dziś jest jednym z najpopularniejszych określeń zaradności i przedsiębiorczości. Szczególnie ochoczo podejmują sens hasła, kręgi liberalne. Z takiego to założenia wychodzą też „platformerskie” VIP-y. Prócz działalności społeczneo-politycznej wynikającej z mandatu publicznego, zajmują się własnymi wielkimi interesami i małymi interesikami.

W minioną sobotę, na skutek czystego zbiegu okoliczności, w drodze powrotnej do Stolicy, zawitałem do miejscowości Grójec. Niewtajemniczonym napiszę, że jest średniej wielkości miasto w centralnej Polsce i stolica „zagłębia jabłkowego” .
Wraz z małżonką trafiliśmy tam z uwagi na potrzebę zakupu niektórych produktów (bojąc się, że zanim dojedziemy do Warszawy nasz sklep będzie już zamknięty). W poszukiwaniu spożywczego dyskontu przemierzaliśmy z wolna ulice miasta. Najprawdopodobniej to „Palec Boży” czy „Ręka Opatrzności” skierowała mnie w kierunku pięknie odnowionego kompleksu budynków niskiej zabudowy. Na jednym z nich widniał piękny, nowiutki i bijący po oczach banner-szyld TUSK Development Sp. z o.o.

W pierwszej chwili wzrok mój, przebiegł po szyldzie zupełnie łagodnie. Po gorącym okresie wyborczym pozostająca ciągle na słupach, budynkach cała masa znanych nazwisk i promiennych twarzy, nie budzi już żadnych emocji. Po chwili jednak wzrok powrotnie powrócił na szyld. Uwagę moją przykuły dwa Gryfy Pomorskie dzielnie stojące po obu stronach banneru. Czyżby aż taki zbieg okoliczności? Nazwisko Tusk obok symbolu rodzinnego regionu, przyszłego premiera?
W tym miejscu przypomniało mi się przytoczone na wstępie powiedzenie „Każdy orze jak może”. Czyżby możliwości i ambicje biznesowe przewodniczącego Tuska nie sięgały daleko i kończyły się na grójeckiej agencji sprzedaży mieszkań? Tusk nigdy nie wydawał się człowiekiem o wielkich możliwościach i talentach. W jego politycznym życiu zawsze ktoś go na finiszu wyprzedzał, nawet partyjni podwładni dochodzili do stanowisk premierów, wicepremierów i ministrów. Dziś w polityce osiągnął szczyt możliwości. Zupełnym przypadkiem znalazł się w takim miejscu, w którym nigdy znaleźć się nie powinien. Nie dorósł.
Wobec tego, zakładając nawet, że prezentowana agencja TUSK Development Sp. z o.o. nie ma z Panem Donaldem Tuskiem nic wspólnego – stanowić może symbol granicy możliwości i kresu zaradności „superDonka”. On i tak wyżej nie powinien podskakiwać.


***

„Każdy orze jak może”. To hasło przewodnie polskich liberałów spod znaku „PO” szczególnie jaskrawie rzuca się w oczy, w przypadku niezwykle zaradnych prominentnych działaczy partii.
Ani z nich wybitni „oracze” ani możliwości nie posiadają wielkich.
Ale starają się i to na oczach całego społeczeństwa.
Pan Waldy Dzikowski, będąc jeszcze wójtem podpoznańskiego Tarnowa Podgórnego, „orał” i to za darmo we własnej chałupie rękami firmy, która wygrała przetarg w jego gminie. Już drugą kadencję nie będzie można mu uchylić immunitetu (przy tym wyjaśnić całej sprawy), bo koledzy partyjni stoją za „oraczem” murem.
Panowie Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz „wyorali” sporą kwotę pieniędzy z kasy PO i słuch o całej „orce” zaginął.
Pani Beata Sawicka „orała i orała”, aż wyorała „kwotę z wdzięczności” za pomoc przy zakupie działki na Helu. Próbowała też wspólnie z „Macherem” Ewą Kopacz coś „zaorać” przy prywatyzacji szpitali.
Pan Grzegorz Schetyna „orze” już nie pierwszy rok przy gruntach WKS Śląsk Wrocław.
Poseł Bronisław Komorowski „orał” kanały pod podsłuchy w biurze Sejmowej Komisji Obrony.
Posłanka Julia Pitera „wyorała” sobie mieszkanie za 1 zł.

Na zakończenie jeszcze link do ciekawego materiału pióra Andrzeja Rogińskiego dotyczącego „działalności” prominentnej posłanki Platformy Obywatelskiej - Julii Pitery http://www.poludnie.com.pl/060112_03.html

Yarrok

2007-10-25

Po IV RP V Rozbiór Polski


Dwa dni jeszcze nie minęły odkąd wyraziłem swój niepokój wynikiem wyborów pisząc: bardzo boję się o niepodległość naszego kraju więc zapraszam ochotników do walki o niego . I dziś po raz kolejny przekonuję się, że trafnie zlokalizowałem swoje sympatie polityczne nie głosując na Tuska i jego wesołą drużynę. Co mną wstrząsnęło i utwierdziło tak szybko?

Otóż polityka zagraniczna Platformy. Jeszcze formalnie Tusk nie przejął władzy a już zaczyna handlować z Niemcami, czego można się było spodziewać, o czym głośno mówiono w kampanii i w co nikt nie chciał wierzyć. Pamiętacie taką sentencję iść z podniesioną głową wśród tych co na kolanach? Taką lekcję chciał dać premier Kaczyński w polityce zagranicznej, niestety bardziej europejscy od europejczyków i zakompleksieni platformersi już ćwiczą kręgosłupy do niskich pokłonów przed nowym Baalem którym jest bliżej nieokreślone zadowolenie „Europy”.

Tak więc Jacek Saryusz-Wolski z PO powiedział w wywiadzie dla włoskiego dziennika katolickiego "Avvenire", że Polska, jako pierwszy kraj, chce ratyfikować Traktat Reformujący UE. Zamierza w ten sposób zmienić "negatywny wizerunek Polski ostatnich dwóch latach".

(...) zapowiedział również, że PO chce zmienić decyzję rządu Prawa i Sprawiedliwości i w przyjąć Kartę praw Podstawowych.

Czyli nie łudź się głupi Polaku, że będziesz w Unii obywatelem na równych zasadach z obywatelami starej Unii. Już przecież nieraz słyszałeś że miałeś okazję siedzieć cicho i nie przeszkadzać gdy ci którzy już się rozwinęli chcą rozwijać się szybciej. Ale gdyby tylko (aż!) o gospodarkę chodziło. Jak się okazuje nie tylko to jest przedmiotem handlu.

Mówi o tym minister Fotyga ostrzegając, że przyjęcie Karty Praw Podstawowych, co w mediach zapowiedzieli politycy PO, jest "szkodliwe dla Polski". Zdaniem Fotygi, zapisy Karty Praw Podstawowych stanowią "zagrożenie" dla mieszkańców tzw. Ziem Odzyskanych. Zwróciła też uwagę, że do Traktatu Reformującego UE dołączona jest deklaracja, "która mówi o tym, że Polska decyduje się na ochronę pracy i praw społecznych". Jej zdaniem, przyjęcie Karty "automatycznie powoduje, że ta deklaracja jest nieistotna, (...) ona znika".

I na koniec wiadomość szczególnie ważna dla mieszkańców „Ziem odzyskanych”, którzy tak licznie poparli PO w minionych wyborach. Myślę, że dobra to dla Was wiadomość, nie musicie się wstydzić, będziecie w Europie szybciej niż Wam się wydaje. A na pewno Wasze domy i majątki:

"Przewodniczący Parlamentu Europejskie Hans-Gert Poettering podczas Dnia Ojczyzn stwierdził, że niemieccy przesiedleńcy mają prawo do godności, że wpisują się w nowy system praw podstawowych i tak naprawdę jest to zaprzeczenie Karty Organizacji Narodów Zjednoczonych, która mówi wyraźnie, że nowy system praw człowieka nie odnosi się do rezultatów II wojny światowej i państw, które ponoszą winę za wybuch tej wojny światowej" - powiedziała.
Fotyga zaznaczyła, że ma ekspertyzy m.in. - jak wymieniła - "prof. Zdzisława Galickiego, która mówi, że Polska powinna być niezwykle ostrożna".
Może to jest pani obsesja? - pytał dziennikarz.
"A członka Komisji Prawa Międzynarodowego ONZ też obsesja? A kilku innych ekspertów też obsesja? A ludzie, którzy są zagrożeni utratą majątków, też mają obsesję? To jest 30 proc. terytorium Polski" - ripostowała.
Fotyga zapowiedziała, że o tej sprawie "będzie mówiła wszędzie". "Parkiet jest wolny, będziemy tańczyć, ja lubię tańczyć i w tej sprawie też potańczę, będę polemizować, a proszę mi wierzyć, że mam argumenty" - dodała.

Unijna Karta Praw Podstawowych, przyjęta na szczycie w Nicei w 2000 roku, gwarantuje najważniejsze prawa obywatelskie, ekonomiczne i socjalne obywateli UE.
Rząd Jarosława Kaczyńskiego przyłączył się do tzw. protokołu brytyjskiego, na mocy którego Karta Praw Podstawowych UE będzie miała ograniczone zastosowanie w Wielkiej Brytanii i w Polsce.

A teraz odwracam swój wzrok na wschód. Nauczony historycznym doświadczeniem spodziewam się pomocy z tamtej strony nie później niż w ciągu 17 dni od „dobrych wiadomości” z zachodu. Już pierwsze jaskółki się pojawiły:

Donald Tusk w wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera" powiedział, że "Po raz pierwszy z Moskwy nadchodzi pozytywny sygnał o faktycznej gotowości poprawy naszych stosunków. To historyczna okazja".

Wszystkie cytaty zaczerpnąłem z bloga Maryli, tam są odnośniki na poszczegolne media w których się pojawiły.

Roman odchodzi...

- Ja wszystko rozumiem, panie premierze,
ale to nie jest trumna tylko kadłub śmigłowca

2007-09-28

Donald Tusk - utrata pamięci i prywatyzacja honoru.

Niestrudzony w swym domniemanym posłannictwie, pierwszy przegrany IV Rzeczpospolitej Donald Tusk, uraczył znów, garścią „złotych myśli” tłumnie zgromadzoną platformerską gawiedź. Póki opowiadał zwykłe farmazony, mogło być to nawet zabawne.


Przekroczył jednak cienką linię, dzielącą małpi dowcip od kpiny z zebranych.Wydawało się, że polityka jest zajęciem dla ludzi traktujących swoich współobywateli przynajmniej w zasadniczych sprawach poważnie i serio.
Humor, humorem, ale wkraczanie w pewne strefy, w relacjach polityk-obywatel wymaga powagi oraz rozumu. Krótko mówiąc, nie należy traktować ludzi jako matołów i zdać sobie sprawę, iż ci mają swój rozum oraz niezłą pamięć.

Tymczasem Donald Tusk w swej nieopisanej bezczelności sunie po całośći i „pa wsiech”. Wczoraj zarzucił premierowi Kaczyńskiemu i byłemu prezydentowi magistrowi Kwaśniewskiemu, że z powodu "nieustającego konfliktu, nieudolności i pazerności" doprowadzili do tego, iż "młodzi Polacy szukają swoich marzeń poza granicami". Właściwie, co do Kwaśniewskiego można przyznać racje. Wszyscy pamiętają okres jego prezydentury i dbałość o interesy sąsiednich państw i ich obywateli zamiast o sprawy ojczyzny i rodaków.
Ale, to właśnie dzięki takim jak Tusk i jego dawni partyjni koledzy zafundowano nam dwukadencyjną prezydenturę Kwaśniewskiego i lata rządów SLD. To właśnie fala „aferałów” wyniosła postkomunistów do władzy. Ale o tym dalej.

„- Mamy prawo do wielkiego polskiego marzenia. Czy w Polsce mogą rosnąć płace, a nie ceny? Mogą, bo to jest sprawdzone w innych miejscach świata. Czy Polacy są gorsi od Irlandczyków? Czy Polska jest jakimś przeklętym miejscem? Nie. Mam wrażenie, że jakaś klątwa wisi nad Polską, ale w postaci nieudolnych rządów - czerwonych baronów, albo oferm spod znaku PiS - mówi Tusk.
- Nie zostawiajcie nieudolnym, zakompleksionym, sfrustrowanym ludziom losów Polski i naszych dzieci - w ten sposób tak szef Platformy zwrócił się do tych, którzy 21 października nie chcą iść głosować.
Zaiste, wzruszenie odbiera mowę, ale zapewne przebijająca przez patos wypowiedzi bezczelność, wpierw odebrała autorowi tych słów rozum i pamięć.


Pokrótce pozwalam sobie przedstawić „dokonania” Donia i jego najbliższych przyjaciół w okresie III RP. Wtedy, gdy większość Polaków wierzyła w zmiany i lepsze życie po obaleniu „komuny” – ugrupowania takie jak Unia Wolności i Kongres Liberalno-Demokratyczny, zajmowały się uwłaszczaniem dawnych Towarzyszy i gromadzeniem własnych majątków na fali wszelakich prywatyzacji.


I tak to Donald Tusk był jednym z założycieli KLD, a w 1991 roku został wybrany przewodniczącym partii. Oczywiście trafił do sejmu i gorliwie popierał rząd kolegi partyjnego Jana Krzysztofa Bieleckiego. W tym miejscu warto przedstawić jego ówczesnych idoli z rządowego kręgu: Leszek Balcerowicz, Michał Boni, Janusz Lewandowski, Henryk Majewski. Nazwiska mówią same za siebie. Same „czyste sumienia” z „kryształowego ugrupowania” zwanego później przez społeczeństwo nie wiadomo dlaczego - „aferałami”.


Rząd „fachowych prywatyzatorów” przetrwał niecały rok. Odszedł w aurze skandalu i podejrzeń.
Kolejny rząd nie cieszył się już tak wielką sympatią Tuska. Jan Olszewski i jego gabinet był zbyt patriotyczny i niebezpieczny dla komunistycznego świeżo uwłaszczonego koleżeństwa. Dlatego podczas gabinetowych zawirowań w roku 1992, wraz ze swoją partią Pan Donald poparł wotum nieufności wobec rządu mecenasa Olszewskiego. Jest też uwieczniony na słynnym już filmie „Nocna Zmiana” podczas knucia spisku w gabinecie Wałęsy.


Nie minęło dużo czasu a znów jego „aferałowie” rozpoczęli marsz ku władzy. Znów rozpoczęto grabież majątku narodowego. Rząd Hanny Suchockiej został ochoczo wsparty przez KLD i oczywiście samego Tuska. W składzie znów znaleźli się „zaradni inaczej” i „koncesjonowani opozycjoniści” tacy jak: Jerzy Osiatyński, Janusz Lewandowski, Janusz Onyszkiewicz, Jacek Kuroń, Andrzej Arendarski, Jan Krzysztof Bielecki i Jan Maria Rokita.


Kiedy po upadku gabinetu Suchockiej, odbyły się w roku 1993 przyspieszone wybory, partia Tuska nie przekroczyła 5% progu i nie dostała się do parlamentu. Nie zrażony takim obrotem sprawy szybko przystał do „koncesjonowanych opozycjonistów PRL” i został wyniesiony do rangi wiceprzewodniczącego Unii Wolności (dawniej Unia Demokratyczna).


Po następnych kilku straconych latach, spowodowanych rządami bratnich postkomunistów, w 1997 roku, Tusk znów poparł „swoich” tworzących po kolejnych wyborach rząd Jerzego Buzka. I znów znane, promienne twarze „uległych i spolegliwych”: Balcerowicz, Suchocka, Geremek, Wąsacz, Onyszkiewicz oświecały zatroskane o polskie losy oblicze Doanlda.


Po kompletnej klapie gabinetu Buzka, nastały znów lata rządów „komuny”, ale Tusk z chłopca do klaskania, stał się już pełnoprawny liderem nowego ugrupowania nazwanego Platforma Obywatelska. Z grzecznego i układnego klakiera przeistoczył się w krzykacza i buntownika. I taką rolę pełni do dziś, lecz jak widać z mizernym efektem.


Do kogo więc ta mowa, o zmarnowaniu marzeń młodych Polaków, o pazerności i nieudolności?
O jakiej klątwie mówi Tusk?


Szesnaście lat straconych marzeń o wolnej i całkowicie niepodległej Polsce o życiu w normalnym, pozbawionym dawnych ubeków i konfidentów oraz lewych opozycjonistów kraju – to dzieło takich ludzi jak Donald Tusk, przykładnie biernych i wiernych.
Zawsze w bliskim zapleczu włazy, zawsze obok (nie jest on typem bojownika siedzącego okrakiem na barykadzie) – tam gdzie profity i własny interes.

To właśnie te szesnaście lat władzy uwolsko-liberalno-komunistycznych rządów było klątwą – klątwą sowieta i złodzieja.


Ciszej, więc Panie Tusk, ciszej i pokorniej – ludzie nie są idiotami!


Widać, że honor nie jest w cenie.


Być może liberałowie z KLD, pojęcie honoru też już sprywatyzowali lub przehandlowali postkomunistom.


Yarrok