Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty

2009-02-19

Taka sobie zbieraninka

1.Czy Amerykanie są idiotami? Od listopada do stycznia wydali na ,,ratowanie gospodarki'' ponad 70 miliarów dolarów. I pompują w gospodarkę 10 razy tyle. ,,Opiewający na niespełna 790 mld USD plan antykryzysowy w Senacie został zatwierdzony stosunkiem głosów 60-38. Tylko trzech Republikanów odpowiedziało się za jego przyjęciem.'' Plan o wartości 70 000 000 000 z listopada i 79 000 000 000 z lutego daje kwotę 860 000 000 000 dolarów. Ta kwota podzielona przez całkowitą liczbę mieszkańców Stanów Zjednoczonych Ameryki od noworodków po starców (dla uproszczenia 300 milionów - 300 000 000 ludzi) daje sumę 2867 dolarów. Tyle każdy Amerykanin z własnej kieszeni, bo Obama nie drukuje pieniędzy magiczną maszynką i ma do dsypozycji pieniądze pochodzące jedynie z podatków obywateli i firm. ,,Pakiet ma stworzyć lub utrzymać 3,5 mln miejsc pracy. 36 proc. kwoty trafi na ulgi podatkowe – 400 dol. na osobę oraz 800 dol. na małżeństwo. Emeryci, weterani i inni niepłacący podatków dostaną 250 dol. Pomoc trafi też do firm, także w formie nie tylko ulg oraz także odpisów od podatku wydatków, które poniosą w tym roku. Ma też pomóc utrzymać się firmom, które rozpoczęły postępowanie upadłościowe. 64 proc. planu trafi na pozostałe inwestycje, jak dotacje dla oświaty, autostrady, linie kolejowe.''

Amerykanie zapłacą prawie 3000 dolarów na głowę i dostaną 400 dolarów z powrotem. Czy oni są idiotami? Jedynymi beneficjentami tego planu są wielkie firmy, banki i instytucje finansowe, które były i są źle zarządzane. Małe i średnie już zbankrutowały. Źle prowadzone firmy i instytucje powinny upadać i bankrutować niezależnie od rozmiarów prowadzonej działalności. Reanimacja trupów ekonomicznych trwa.

2.A tu w Kongresie pojawia się senator Kanjorski i twierdzi, że KTOŚ chciał wywołać światowy krach i wycofał z banków w USA kilkaset miliardów dolarów.

Senator Paul Kanjorski ujawnił w programie C-Span, że we wrześniu zeszłego roku w niecałe dwie godziny z amerykańskich banków wycofano nagle około 550 miliardów dolarów.

Mogło to doprowadzić do upadku banków, z których nagle wycofano gigantyczne ilości pieniędzy. Gdy natychmiastowa akcja "wpompowania" w system 105 miliardów okazała się nieskuteczna, Rezerwa Federalna zablokowała operacje i konta bankowe.

Według Departamentu Skarbu, gdyby nie szybka interwencja to do godziny 14.00 tamtego dnia z amerykańskiego systemu bankowego mogłoby w sumie wyparować 5,5 biliona dolarów - twierdzi Kanjorski.

Według senatora, skończyłoby się to natychmiastowym załamaniem amerykańskiej gospodarki, a 24 godziny później krachem na rynkach całego świata.

3.Nienaukowa ankieta w szkołach - kolejne popisy tendencyjnej pani Ambrosewicz-Jacobs

,, Do szkół średnich w całym kraju trafiła ankieta przygotowana przez Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miała pokazać, jakie poglądy ma polska młodzież na temat Żydów i Szoah.

Jednak pytania, które znalazły się w formularzu, wzbudziły szereg kontrowersji wśród uczniów i nauczycieli. Podzieliły nawet socjologów. Ankietę przygotowała i opracowuje dr Jolanta Ambrosewicz-Jacobs, dyrektor Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego. - To znana na całym świecie i ceniona specjalistka w dziedzinie stosunków polsko-żydowskich - zapewnia prof. Zdzisław Mach, dyrektor Instytutu Europeistyki, któremu podlega centrum. (Panu profesorowi coś się chyba pomyliło. Marna liczba publikacji świadczy o czymś zupełnie innym. Na przestrzeni kilkunastu lat pani dr nie zrobiła ani jednego cennego badania, które można byłoby uznać w jakikolwiek sposób za odkrywcze, nowe, interesujące, a nie tendencyjne)

Kwestionariusze z Uniwersytetu rozesłano do losowo wybranych liceów. W badaniu wzięli udział uczniowie drugich klas. Wyniki zostaną opracowane na podstawie tysiąca ankiet. ''
Smaczku tej aferze dodaje fakt, że pani Jolanta Ambrosewicz jest pochodzenia żydowskiego, podobnie jak jej mąż Jacobs. Przypomnieć też trzeba, że to nie jest pierwsza kontrowersyjna ankieta pani Jacobs, w której szuka potwierdzenia, że Polacy mają wrogi stosunek do żydow. Takie jest zapotrzebowanie środowisk żydowskich i pani Jacobs poszukuje potwierdzeń do kolejnych raportów i opinii o polskim antysemityźmie urojonym w głowie takich właśnie jak pani Jacobs pseudonaukowców. Po raz kolejny za publiczne - w wiekszości polskich podatników pieniądze usiłuje się udowodnić tezę obrażliwą dla Polaków. Może pora przyjrzeć się na jaki cel wydawane są środki publiczne? Jesli cel badawczy jest źle określony albo celowo prowadzony niezgodnie z zasadami obiektywizmu, to moze naukowcy powinni zwracac pieniądze za takie badania? Dlaczego państwo ma płacic za nienaukowe badania służące doraźnie jakiejś etnicznej grupie? Czy Centrum Badań nad Holokaustem powinno być finansowane z pieniędzy polskich podatników? Może ten ciężar należałoby przerzucić na niemieckiego podatnika? Prelekcje na szczęście nie są obowiązkowe, więc pranie mózgów pani Jacobs może uskuteczniać tak jak do tej pory do woli.

Komentarz Stanisława Bubina


,,Na współczesnych Żydach ciąży odpowiedzialność za ukrzyżowanie Chrystusa. Niektórzy ludzie twierdzą, że wiele zbrodni w obozie w Oświęcimiu w rzeczywistości nie miało miejsca.
Żydzi sami są winni temu, co ich spotyka. Gdyby nie wpływ Żydów, nasza gospodarka rozwijałaby się lepiej. Żydzi posiadają zbyt wiele wpływów na świecie...

Myślicie może, że zwariowałem? Że zaraziłem się bakterią wściekłego antysemityzmu? Nie, zacytowałem tylko fragmenty pytań skierowanych do młodzieży licealnej w ankiecie spreparowanej przez dr Jolantę Ambrosewicz-Jacobs, dyrektorkę Centrum Badań Holokaustu UJ.

Pani doktor bez wątpienia wie, o co pyta licealistów. Bez wątpienia nie wiedzą jednak licealiści, jak na takie pytania-tezy odpowiadać, ponieważ ankieta nie zawiera żadnych pozytywnych elementów związanych z Żydami. Przeciwnie, tak jest skonstruowana, że musi z niej wynikać negatywny obraz Żyda-dusigrosza, Żyda-krwiopijcy, Żyda-mordercy Chrystusa...

Pomijam fakt, że kto jak kto, ale autorka ankiety powinna wiedzieć, że nie było obozu w Oświęcimiu, lecz istniał w czasie okupacji niemiecki hitlerowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Komu więc w tej naukowej przybudówce UJ zależy na utrwaleniu wiedzy o istnieniu "polskich obozów koncentracyjnych"? Nic dziwnego, że na tę tendencyjną i bulwersującą ankietę oburzają się nauczyciele, rodzice i uczniowie. Po co Centrum Badań Holokaustu pyta młodzież, skoro zna odpowiedzi? Czy to ma być współczesny "Strach 2" w stylu Tomasza Grossa? Ta ankieta nie tylko obraża Polaków, ale także obraża Żydów. Wkrótce, po jej opracowaniu, dowiemy się zapewne, że po raz kolejny można użyć Żydów do oceny moralnej młodych gojów.''

4.Chemioterapia ma skuteczność niższą niż błąd statystyczny. Biznes na cytostatykach to miliardy dolarów

1.Wedle wyników australijskich badaczy nad przeżywalnością osób powyżej 5 lat po zastosowaniu chemioterapii suteczność tej terapii jest niższa niż 2,5 %. Badania prowadzono przez okres 14 lat (od 1990 do 2004 roku). Zamiast chemioterapii, można spróbować leczyć się metodami równie sprawdzonymi - np. skokami na banjii. Prawdopodobnie skoki mogą mieć nawet wyższą skuteczność w leczeniu raka, a z pewnością można stwierdzić, że nie niszczą komórek człowieka w takim stopniu jak chemioterapia.
2.75% przeankietowanych w centrum leczenia nowotworów lekarzy onkologów nigdy nie poddałoby się chemioterapii, bo jest ona nieefektywna i szkodliwa. 64 onkologów (na 79, którzy odpowiedzieli na ankietę) stwierdziło, że nie poddałoby się terapii, jaką fundują swoim pacjentom, a 58 onkologów - respondentów stwierdziło, że chemioterapia jest nieefektywną i toksyczną metodą leczenia.
3.Biznes chemostatykami wynosi ponad 15 miliardów dolarów rocznie.
4.Coraz więcej doniesień, że chemoterapia bardziej szkodzi, niż pomaga.
5.Dr Hammer: Chemioterapia to chemioPSEUDOterapia.
6.Wyznawcy judaizmu mają zakaz poddawania się chemioterapii.


ad.1.RESULTS: The overall contribution of curative and adjuvant cytotoxic chemotherapy to 5-year survival in adults was estimated to be 2.3% in Australia and 2.1% in the USA. CONCLUSION: As the 5-year relative survival rate for cancer in Australia is now over 60%, it is clear that cytotoxic chemotherapy only makes a minor contribution to cancer survival. To justify the continued funding and availability of drugs used in cytotoxic chemotherapy, a rigorous evaluation of the cost-effectiveness and impact on quality of life is urgently required.

Zestaw wyników skuteczności chemioterapii w latach 1990-2004 dla pacjentów autralijskich


Zestaw wyników skuteczności chemioterapii w latach 1990-2004 dla pacjentów aamerykańskich


Zestaw wyników skuteczności chemioterapii w latach 1990-2004 dla pacjentów aamerykańskich i australijskich (polska wersja)

ad.2.,,Several full-time scientists at the McGill Cancer Center sent to 118 doctors, all experts on lung cancer, a questionnaire to determine the level of trust they had in the therapies they were applying; they were asked to imagine that they themselves had contracted the disease and which of the six current experimental therapies they would choose. 79 doctors answered, 64 of them said that they would not consent to undergo any treatment containing cis-platinum – one of the common chemotherapy drugs they used – while 58 out of 79 believed that all the experimental therapies above were not accepted because of the ineffectiveness and the elevated level of toxicity of chemotherapy.” (Philip Day, “Cancer: Why we’re still dying to know the truth”, Credence Publications, 2000)''


ad.3.







ad.4. Chemotherapy can do more harm than good, study suggests

How Effective Is Chemo Therapy?

Chemioterapia jest szkodliwa


















5.I co by nie zginęło: Pieniądze na ratowanie amerykańskiej gospodarki nie zawsze były wydawane właściwie. W przyszłym tygodniu zmienione zasady wykorzystania pakietów ratunkowych ma przedstawić nowy sekretarz skarbu

Komisja Kontrolna Kongresu USA ustaliła, że Departament Skarbu wydał o 78 mld dol. więcej na wykupienie przez państwo udziałów w instytucjach finansowych w ramach tzw. TARP – programu wspierającego banki, które miały znaczące portfele złych kredytów. Z pierwszej transzy pomocowej na ten cel wydano już 254 mld dol. Teraz trwa dyskusja, jak spożytkować pozostałe 350 mld dol. Na razie największy skandal wywołało wydanie 1,2 mln dol. na odnowienie i wymianę mebli w gabinecie prezesa Merril Lynch, który został również za pieniądze państwa wykupiony przez Bank of America.

"1,7 bln dol. może sięgnąć wartość dwóch programów ratujących amerykańską gospodarkę"

Nowe propozycje wykorzystania pieniędzy ma przedstawić w przyszłym tygodniu nowy sekretarz skarbu Timothy Geithner. Jego zdaniem więcej powinno się przeznaczyć nie na dokapitalizowanie instytucji finansowych, ale raczej na wsparcie rynku nieruchomości i działalności małych firm. Spotka się to zapewne z protestami sektora bankowego, który od dłuższego czasu domaga się nowych funduszy. Ale i Kongres, i Senat stoją tutaj murem. – Nie będzie pieniędzy na ten program, jeśli nie będziemy pewni, że zostaną one lepiej wydane – ostrzegał wczoraj demokratyczny senator Evan Bayh. Przy okazji rząd Baracka Obamy ustalił, że zarobki prezesów banków, które skorzystają z pomocy, nie mogą być wyższe niż pół miliona dolarów rocznie. Dotychczas ich pensje były zazwyczaj kilkukrotnie większe.

Kontrowersje – jeszcze przed uchwaleniem – budzi także nowy pakiet pomocowy. Jego najbardziej niepokojącym elementem dla zagranicznych partnerów handlowych USA jest program „Buy American”, czyli kupowania, kiedy tylko jest to możliwe, produktów amerykańskich. Dotyczy to zwłaszcza rynku stali, wyrobów żelaznych, które miałyby być wykorzystywane do produkcji przez firmy wspierane przez państwo, czyli chociażby motoryzację.

Dla Unii Europejskiej i Kanady jest to protekcjonizm najczystszej wody. Prezydent Barack Obama przekonuje, że został źle zrozumiany i o żadnym protekcjonizmie nie ma mowy.

– Będziemy musieli bardzo uważać, aby przedsięwzięcia, na jakie się zdecydowaliśmy, nie doprowadziły do wybuchu wojny handlowej – mówił podczas wywiadu dla kanału TV ABC.

W innym wywiadzie, udzielonym Fox News, przyznał, że trzeba się będzie poważnie zastanowić, jakiego języka używać do takich wypowiedzi. Byłoby niewybaczalnym błędem w sytuacji gasnącego światowego handlu wysyłać sygnał, że chcemy ograniczać wolny handel – przyznał prezydent USA.

Czy to już socjalizm?


Najważniejsze punkty planu Obamy

-Stworzenie lub uratowanie 3 mln miejsc pracy

- Pomoc dla motoryzacji

- Pomoc dla rynku nieruchomości

- Ograniczenie opodatkowania klasy średniej

- Ulgi podatkowe dla najbiedniejszych

- Obniżka podatków dla firm, które wykupią swój dług po obniżonej cenie

- Wsparcie badań i rozwoju w medycynie i farmacji

- Obniżka opodatkowania zysków firm

- Dodatkowe środki na budowę i remonty szkół

- Środki na inwestycje infrastrukturalne, zwłaszcza budowę dróg i mostów

- Zwiększenie dotacji na produkcję ekoenergii

- Program „Buy American”, czyli kupowanie surowców wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych

- Wykup złych długów, nie tylko od instytucji finansowych, z zastrzeżeniem, że powstały przed 17 września 2008 r.

2008-09-02

Specyfika autoantysemityzmu

Szekspir napisał kiedyś, że są takie rzeczy na świecie, o których się filozofom nie śniło. W dłuższej perspektywie miał rację, ponieważ każde pokolenie uważa pewne rzeczy za niemożliwe, niewykonalne, a potem okazuje się, że ich następcy to realizują. Jednakże nie ogranicza się to tylko do przykładu zwykłego postępu. Czasem mamy do czynienia z pewnymi efektami, które podaje się w wątpliwość, a one istnieją. Co więcej, są niejednokrotnie wykorzystywane.

A teraz przyjrzyjmy się strategiom różnych mniejszości, które walczą o to, żeby mieć prawa. Okazuje się, że najważniejszą rzecz stanowi stworzenie wizerunku uciskanych. Tak teraz działają homoseksualiści, za dwadzieścia lat pewnie stanie się to w przypadku pedofili, a jeszcze w między czasie do gry wkroczą zoofile. Im zależy na udawaniu ofiary z czysto socjotechnicznego punktu widzenia. Opłaca się zatem prowokować, organizując parady równości i inne tego typu demonstracje. Swoją drogą tutaj powinna interweniować policja, bo ulica nie jest od tego, aby jacyś ludzie mający nierówno pod sufitem mogli tam pokazywać swoje glutei maximae. Ale samo zorganizowanie "gejparady" powoduje niesmak. A potem jak są jakieś akty agresji, to homoseksualiści mają dowody na to, jaką to są uciskaną mniejszością. Wtedy ze zdwojoną siłą pewne lobby zaczynają naciskać na to, aby dać im pewne przywileje.

Przejdźmy jednak ad rem. Jest jeden naród na świecie, z którym to trzeba obchodzić się jak z jajkiem. Rzecz jasna, to Żydzi. Bardzo mocno zadbali oni o wizerunek uciskanej mniejszości, która przez dwa tysiące lat musiała znosić prześladowania innych ludów. Również spopularyzowali Holocaust tak, że wydaje się, iż to jedyna rzecz, która wydarzyła się w czasie drugiej wojny światowej. Wszędzie przedstawiciele - jak sami siebie postrzegają - narodu wybranego tropią antysemityzm. Podejrzewam, że znaleźliby go nawet na poziomie fotonów, fononów i elektronów, gdyby tylko chcieli. Jeszcze jedno. Oskarżają oni całe grupy etniczne o antysemityzm. Na przykład wszyscy Polacy ich zdaniem to antysemici; nie ważne czy niemowlę czy starzec, to nie lubi Żydów, ma to wdrukowane w podświadomość. Słuchając takich twierdzeń aż ciężko się nadziwić, jak to w ogóle możliwe, że oni się tutaj od czasów Kazimierza Odnowiciela uchowali, a Najjaśniejsza Rzeczpospolita w XVII nawet nosiła miano żydowskiego raju. Przecież ta cała paplanina, jacy jesteśmy antysemiccy, stanowi oczywisty nonsens.

Antysemityzm się jednak opłaca. Z jednej strony chodzi o pieniądze, które można ściągnąć dzięki szantażowi. Od nas zarządano 65 miliardów dolarów, a Israel Singer, szef JWC, stwierdził jasno w 1996 roku. Jeżeli nie zapłacimy tego haraczu, to będziemy obmawiani i szkalowani. No i w ten sposób przylepiono nam łatkę antysemitów. Takie generowanie zjawiska antysemityzmu jest bardzo opłacalne. Jednakże poza samym przylepianiem łatek istnieje inny mechanizm, o którym warto tutaj wspomnieć.

Jest to autoantysemityzm. Polega na tym, że Żydzi sami przeciwko sobie szczują Gojów. W obecnych czasach mogą odnosić z tego powodu wymierne korzyści, ponieważ organizacje typu ADL czy JWC mogą twierdzić, że w jakimś kraju jest antysemityzm. Nie zdziwiłbym się, gdyby na przykład taki Leszek Bubel okazał się przedstawicielem wiadomej nacji. Takie przypadki już w historii się zdarzały.

Autoantysemityzm istniał również w przeszłości. Mówi się wiele o pogromach Żydów na przykład, że w Kolonii w XII w. palono ich żywcem. Jest to przedstawiane w ten sposób, jakby to była ślepa furia Gojów w żaden logiczny sposób nie do uzasadnienia. Okazuje się, że Żydzi indukowali pogromy na siebie w dawnych wiekach. Przytoczyć tutaj trzeba przykład wielkiego inkwizytora Hiszpanii, dominikanina Tomasa de Torquemady. Otóż, był to maranin, czyli nawrócony Żyd z dawnych muzułmańskich terytoriów na Półwyspie Iberyjskim. Prowadził on jawnie antysemicką nagonkę, gnębiąc przedstawicieli swojej nacji, jak tylko można. Żydzi postrzegali to jako swoistą formę negatywnej eugeniki. Przedstawiciele Gojów robili tylko całą brudną robotę. A Żydzi podali jasno, że czasem trzeba poświęcić część swojej społeczności, aby osiągnąć pewne cele. Richard Nikolaus graf von Coudenhouve-Kalergi, niemiecko-żydowsko-japoński mieszaniec, stwierdził jasno: Europa chciała przez ponad tysiąc lat zniszczyć Żydów, ale tylko ją uszlachetniła, tworząc "duchowy naród panów".

Hannah Arendt twierdziła w książce Eichmann w Jerozolimie, że również Holocaust mógł być efektem autoantysemityzmu. Sama określała tą nieprawdopodobną rzeź jako zabójstwo Kainowe. Żydzi sefardyjscy przecież uważali, że Aszkenazyjczycy to hołota i swołocz. Znana jest wypowiedź Israela Gutmanna, że przed drugą wojną światową osiemdziesiąt procent światowej populacji Żydów to bydło. A co jest dziwne w tym wszystkim? Wielu przedstawicieli ruchu nazistowskiego to byli Żydzi lub pół-Żydzi. Poza tym Sefardyjczycy z USA finansowali Niemców do ataku na Pearl Harbor, czyli w momencie przystąpienia Stanów Zjednoczonych do drugiej wojny światowej. Jakoś nie nalegali, aby zbombardować Oświęcim lub przynajmniej linię kolejową prowadzącą do tego obozu zagłady. Udawali, że problem zagłady Żydów nie istnieje. W 1943 roku Szmul Zygielbojm popełnił samobójstwo, żeby zwrócić uwagę na to ludobójstwo. Za to po drugiej wojnie światowej ten akt Kainowego zabójstwa, stosując określenie Arendt, został skrzętnie wykorzystany przez żydowskie organizacje właśnie ze Stanów Zjednoczonych. Znamy to obecnie pod nazwą przedsiębiorstwa Holocaust. Czy to nie jest akt odrażającej nekrofilii?

Autoantysemityzm pozostaje jednak swoistym fenomenem. Żaden naród nigdy decydował się na zwalczanie samego siebie. Żydzi byli, są i będą żądni władzy. Uważają siebie za swoistych nadludzi przeznaczonych do władania światem. Wystarczy przytoczyć słowa laureata Pokojowej Nagrody Nobla Menachema Begina:

Nasza rasa jest Rasą Mistrzów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy.

Zacytowany fragment został umieszczony w wydanych w 1982 roku pamiętnikach prezydenta Jimmy'ego Cartera. Widać, jaki obrali sobie nadrzędny cel. Realizują go z żelazną konsekwencją. Przy okazji stosują makiaweliczną regułę, że cel uświęca środki. Nie widzą zatem nic zdrożnego w poświęceniu części populacji, jeżeli ma zostać osiągnięty. Autoantysemityzm jest zatem mechanizmem stosowanym w celu zwiększenia zakresu i/lub zdobywania władzy. Trzeba również przyznać, że doskonale spełnia to zadanie.

2008-03-06

Co wolno wojewodzie to nie tobie...

Tak się zastanawiam czytając dzisiejszą prasę, do jakich standardów próbuje nas przyzwyczaić nowy rząd i media? Bo czy to są standardy Europejskie czy Azjatyckie sami oceńcie:

Zacznę od standardów dotyczących kryminalistyki. Przywykliśmy już (jak zobaczycie głupio i bezpodstawnie) do sytuacji, gdy policja łapie przestępców, których następnie się sądzi i zamyka w wiezieniach. Co prawda, zdarzało się w III RP, że zamykano bez sądu i po uczciwym procesie wypuszczano. Spowodowane to było często grą polityczną. I tak Pan Kluska stracił dobre imię i czas przebywając niesłusznie w areszcie. Przypominam, Kluska siedział za rzekome wyłudzenia podatku. Wypuszczono go za poręczeniem majątkowym w wysokości 8 mln. zł. Dziś wypuszcza się zdecydowanie lżejszą ręką. Wypuszczono Dochnala, lobbystę, którego pracą jest mataczenie i lobbowanie wśród polityków, aresztowany został pod zarzutem nielegalnego lobbowania w postaci przekupowania polityków. Dziś sąd nie ma wątpliwości, że Dochnal nie wykorzysta swoich umiejętności i kontaktów wśród polityków i zwalnia go z aresztu zakładając, że nie będzie mataczył i lobbował we własnej sprawie... No cóż, załóżmy, że wróci do swojego procederu, fizycznej krzywdy nikomu nie wyrządzi raczej. W odróżnieniu od innych ułaskawionych na czas procesu. Sąd nie miła wątpliwości, ze mataczyć nie będzie grupa pruszkowskich gangsterów, zwolniona właśnie z aresztu. Jedynym, który wyraził w tej sprawie wątpliwość jest niejaki „Masa”, który przysłużył się do ujęcia i poddaniu sądowi bandy „Bryndziaka”. To czego sąd nie chce przyjąć za możliwe, „Masa” rodzina i znajomi „Masy” już doświadczyli. „Bryndziak” okaleczył i zastraszył wszystkich najbliższych świadka koronnego, próbując dotrzeć do jego miejsca ukrycia. Sąd wziął to chyba za czynnik łagodzący. Czyje to wytyczne? Hm Panie Ćwiąkalski?

Zostańmy jeszcze przy standardach sądowniczych. Pamiętacie procesy o zniesławienie dobrego imienia prezydenta w III RP? Bo w PRL ci co zniesławiali publicznie raczej na proces liczyć nie mogli, ale w nowym ustroju to się zmieniło. Tak więc za obrazę prezydenta Kwaśniewskiego odpowiadało wielu. Ostatnim był chyba Andrzej Lepper, który zapłacił za nazwanie prezydenta największym nierobem w Polsce. Wcześniej oberwało się Wojciechowi Cejrowskiemu, który zauważył, że Kwaśniewski ma tłuste dupsko. Dziś standardy się poprawiły. Uwaga, można lżyć prezydenta. Odkąd na preziowym stołku zasiadł „dureń”, „kartofel”, „alkoholik” i „zakompleksiony człowiek” w jednej osobie, już każdy może mówić co che.

Wziął sobie do serca tę naukę i Kwaśniwski, więc w autoryzowanym wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” nie zawahał się powiedzieć:

Starałem się z Kościołem utrzymywać niezwykle kulturalne stosunki, ale nie chodziłem na nabożeństwa, nie klęczałem na mszach, nie wziąłem ślubu kościelnego, mimo że żona jest bardzo wierząca. Krótko mówiąc, zachowałem całą swoją integralność ateistyczną, za którą pan (Sławomir Sierakowski - red.) przynajmniej powinien mnie, kurwa mać, docenić.

W związku z powyższym chciałbym przekazać Panu prezydentowi te słowa. Już cię kurwa Oluś docenili... I mam nadzieję, że żaden moderator nie wywali mi tego wpisu za te słówka, toż to już język parlamentarny!

No ale nasi moderatorzy są przecież tolerancyjni, i ten jeden raz mi przepuszczą. Chyba, że znów weźmiemy przykład z Unijnych standardów, wówczas tolerancja tak, ale dla wybranych. Dla nietolerancyjnych nie ma tolerancji. Otóż Brytyjski urząd odmówił prawa do adopcji małżeństwu, które nie akceptuje homoseksualizmu. Fajnie? Para zadeklarowała, że nie będzie uczyć dzieci, ze homoseksualizm jest w porządku i za to usłyszała, że dyskryminuje odmieńców i została z dyskryminowana.

Rozumiecie już przesłanie? Ktoś jeszcze nie widzi co łączy te wszystkie tematy? Podpowiem, jest takie stare przysłowie: Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Już jasne? No to jeszcze na deser Wam dorzucę coś na potwierdzenie tej tezy. Jak się nazywa ktoś, kto pisze, że Kwaśniewski, Michnik czy Geremek to Żydzi? No pewnie, to antysemita! (jeśli ktoś pomyślał biograf albo historyk to też zapewne jest antysemitą). A jak się nazywa ktoś kto pisze takie rzeczy:

Naród żydowski to wymysł, a wygnanie Żydów z Palestyny przez Rzymian - mit, mający uzasadniać powstanie państwa Izrael. Ponadto założyciele ruchu syjonistycznego sfałszowali historię i stworzyli rasistowską ideologię, którą wciąż uzasadnia się działania państwa Izrael. Choćby obecną krwawą ofensywę w Strefie Gazy. Żydzi nie mają do Palestyny żadnych praw, a Państwo Izrael jest największym oszustwem XX wieku


Jak się nazywa ktoś kto pisze takie rzeczy? No nie antysemita, nie przesadzajcie, to historyk, bo nazywa się Shlomo Zand i wykłada w Tel Awiwie...

No ale założę się, ze ja cytując tego historyka już zostanę okrzyknięty antysemitą;)

2008-02-18

Świecznik wiktymizacji.

(kt) Po politycznie poprawnym świecie krąży widmo; widmo wiktymizacji. Wiktymizacja oznacza, że społeczeństwo dzieli się z grubsza na ciemiężycieli i ich ofiary (świadomie nawiązałem do pierwszych słów Manifestu Komunistycznego, gdyż dla lewicy wiktymizacja i politpoprawność zastąpiły dawne zasady marksizmu-leninizmu).

Trendy wiktymizacyjne we współczesnym dyskursie publicznym zostały ośmieszone i skrytykowane chyba przez wszystkich racjonalnie myślących ludzi, od neoleninisty Żiżka po konserwatywnych komentatorów. Wiktymizacja szkodzi dyskursowi społecznemu nawet bardziej niż Prawo Goodwina. Należy tu wyjaśnić, że nie mam tu na myśli wiktymizacji w rozumieniu kryminologicznym.

Ciąg dalszy tutaj.