Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty

2009-05-19

Rosyjska ,,prawda'' historyczna zwycięża

Była korespondentka polskich mediów w Rosji (1990-2004) Krystyna Kurczab-Redlich stwierdziła, iż ,,polska i rosyjska prawda (historyczna) są niekompatybilne''. W czasie, gdy dzięki zabiegom rządu dialog polsko-rosyjski przenosi się na kolejny, do tej pory niewyobrażalny poziom zależności senior-wasal, gdy szala zwycięstwa w walce o uznanie faktów z przeszłości przechyla się powoli na stronę Rosjan, pani Kurczab-Redlich pokazuje, że problem politycznego rozgrywania historii przez Federację Rosyjską jest nadal aktualny.

Ukłony i pląsy nie pomogły. Umizgi Tuska i Sikorskiego spełzły na niczym. Rosjanie nie dość, że nie złagodzili stanowiska w żadnej z istotnych kwestii (poza eksportem mięsa - chwała Ci rządzie PO-PSL), do tego stosując taktykę buta w drzwiach przechodzą do relatywistycznej ofensywy i zakłamują kolejne karty historii Europy. Zastępująca realną politykę dyplomacja uśmiechów zawiodła na całej linii.

Niedawno od rosyjskich historyków dowiedzieliśmy, że w Katyniu co prawda nie zabijały brzozy, a hitlerowcy, lecz na pewno nie czynili tego krasnoarmiejcy oraz enkawudziści, którzy przebywali w katyńskim lesie na wiosnę 40 roku zapewne uczestnicząc w wielkim wyjeździe integracyjnym ze smażeniem kiełbasek i grą w badmintona. O agresji radzieckiej na II Rzeczpospolitą 17 września 1939 roku również kazano nam zapomnieć.

Dziś od byłej polskiej korespondentki dowiadujemy się, że Rosjanie stworzyli specjalną komisję, która zajmie się przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na szkodę interesów Rosji. Jak sama nazwa wskazuje, zadaniem owego tworu będzie dbanie o to, by historia była ustalana zgodnie z interesami Federacji Rosyjskiej. Powstanie swoistego Ministerstwa Prawdy w totalitarnym państwie, którym bez wątpienia jest Rosja postsowiecka, nie powinno dziwić, jednak bierność naszych władz wobec tego zatrważającego zjawiska powinna oburzać opinię publiczną. Nasi demokratyczni przedstawiciele póki co milczą. Zapewne będą milczeć nadal. Rosjanom się nie podskakuje - Od czasów Poznania 56' i Pragi 68' niewiele się zmieniło.

Usystematyzujmy więc nową wersję historii, która dzięki wybitnemu odrętwieniu polskiego aparatu dyplomatycznego może niebawem stać się wersją obowiązującą. Wojna zaczęła się 21 czerwca 1941, wschodnia część bękarta traktatu wersalskiego samoistnie przyłączyła się do ZSRR. Na pochybel faktom. Historia nie jest sumą związków przyczynowo-skutkowych. Jest relatywnym opisem zdarzeń kreowanym przez silniejszego politycznie gracza.

W XXI wieku historię nadal piszą zwycięzcy. Przegrani milczą i mamią swój naród fałszywą suwerennością oraz pozorami realizowania polskiej racji stanu, odsuwając szansę na realne samostanowienie państwa polskiego ad calendas graecas.

2009-03-05

Znów musimy prosić Moskwę?

The flag of the North Atlantic Treaty Organiza...

Papierek lakmusowy kondycji lewackiej międzynarodówki w Polsce - Leszek Miller stwierdził dziś na swym blogu, że Radosław Sikorski musi poprosić Moskwę o zgodę na jego kandydaturę na szefa Paktu Północnoatlantyckiego.

Owa absurdalna wypowiedź prezentuje obraz polityki międzynarodowej jakiej życzą Rzeczpospolitej i NATO postkomuniści z kręgów Leszka Millera a kto za tym idzie kremlowscy włodarze. Polska ma znów przyklęknąć i z tej pozycji konsultować wszelkie ważniejsze decyzje ze swoim seniorem - Federacją Rosyjską. NATO nie ma prawa wystawić innej kandydatury, niźli prorosyjska na żadne wyższe stanowisko w swej administracji - najlepiej, żeby ta sprawa również była konsultowana z Kremlem. Od takiej wizji tylko krok do powrotu czasów stref wpływów w Europie. Tyle tylko, że w latach poprzedzających 89' rok słaba Europa będąca zabawką w rękach dwóch imperiów miała wsparcie ekonomiczne oraz polityczne Stanów Zjednoczonych, które doprowadziło do przesunięcia się żelaznej kurtyny za Bug. Dzięki temu dziś w Paryżu i w Berlinie mogą sobie biegać homoseksualiści w stringach z cekinami a w Warszawie różne lewackie organizacje pacyfistyczne w majestacie prawa mogą oblewać ekskrementami honor polskiego żołnierza.

Jednak dzięki polityce ugodowości Obamy oraz grze w rosyjską ruletkę do której zasiedli wspólnie Miedwiediew, Merkel i Sarkozy, niebawem ów porządek może upaść. Kruszenie się więzi transatlantyckiej ze Stanami Zjednoczonymi wystawia Europę, na początek środkowo-wschodnią, na żer rosyjskich ambicji. Widoczne obecnie symptomy coraz większej prorosyjskości narzucanej przez Brukselę całej Europie, której propagatorem jest m.in. wspomniany Miller, nie wróżą dobrze Polsce, Europie i całej cywilizacji Zachodu. Złotego wieku demokracji nie zakończy jedno wielkie uderzenie ruskiego buta wojskowego - ten wiek kończy się już teraz, kiedy europejskie ,,elity'' krok po kroku ustępują na kolejnych polach dyskursu z Moskwą, kiedy w Unii szerzy się socjalizm a postawy patriotyzmu narodowego są wyśmiewane oraz wyszydzane i przede wszystkim, kiedy naturalny sojusz USA z krajami wolnej Europy upada a na jego miejsce próbuje się ustanowić egzotyczny i chory sojusz Bruksela - Moskwa, mający szanse zaistnieć przy szczególnej bierności lewackiego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Zawężając perspektywę opisywanego przeze mnie zjawiska można spojrzeć na problemy Sikorskiego z otrzymaniem nominacji na szefa NATO jak na wielką próbę sił resztek proamerykańskich, więc w rzeczywistości proeuropejskich administracji (konflikt interesów USA i Europy jest fałszywy - nasze interesy są zbieżne) zmagających się z wielkim frontem lewicowej myśli ,,europejskiej'' wyznawanej przez gromady politycznych idiotów, którym marzy się jedno superpaństwo europejskie, najlepiej od Atlantyku po Ural. Żeby było jasne - popieram w tej sprawie aspiracje Radosława Sikorskiego, polityka którego nie lubię i niezbyt szanuję. Racja stanu Polski musi wznieść się jednak ponad bieżączkę i spory partyjne.

W obliczu całusów słanych z Waszyngtonu do Moskwy i panoszącej się w Europie brukselskiej dyktatury, można odliczać lata jakie pozostały Rzeczpospolitej i innym pomniejszym, nadal suwerennym stronnikom USA na wolność decydowania o swoim losie. Granica stref wpływów znów przesuwa się zza Bugu na zachód. Przynależność do której ze stref będzie mniejszym złem?

Link do artykułu: http://wiadomosci.onet.pl/1928432,11,item.html
Reblog this post [with Zemanta]

2007-11-02

Krótki kurs dyplomacji

- Zaraz moment, to gdzie mam teraz wylądować ? W MSZ ? Świetnie !


- Juuuż leeecęęę......!


- Na kolanach już umiem. Jeszcze tylko kurs czołgania i jestem gotów !
Zdjęcia:AG/PAP