2009-04-04

Zaczynam sie wstydzic

Nieoczekiwanie rozrosla sie odpowiedz na wpis Pana Aleksandra. Waham sie zatem miedzy korzyscia, a strata jaka moze przyniesc temu sponiewieranemu przez morskie sztormy blogowi nowy wpis lub nowy komentarz.

Ciekawa jest sprawa z tym Olechowskim, ktory wydaje instrukcje Tuskowi otwartym tekstem, jak sowiecka lodz podwodna, ktora miala obowiazek okresowego wynurzania sie by nadac sygnal do centrali. Czy on przekazuje w ten sposob sygnal odleglym zwierzchnikom: instrukcje przekazane, moja rola skonczona, wszystko w rekach Tuska, ewentualne pretensje do niego, nie do mnie? Gosc wyglada na pionka w mafii, TW, nawet nie oficer i tym bardziej nie general. Ale czy na pewno?

Z drugiej strony wiadomo, ze tego typu sygnaly z lodzi podwodnej swietnie docieraja do obcych sluzb dyplomatycznych i w tym obszarze tego typu wypowiedzi Olechowskiego musza dzialac jak reklama jego prywatnej firmy "Szanowni Panowie, jezeli macie jakies trudne zadania dla premiera Tuska to zapraszam do siebie".

Tusk zapewne nie znosi dobrze takiej sytuacji, bo dowodzi ona niezbicie, ze jest zwyczajnym pajacem zdalnie pociaganym za sznurek. Wyobrazmy sobie, ze jakis niemiecki przydupas lapie go za lokiec i z usmiechem zapodaje "wiesz Donek, Angela mi mowila, ze pan Olechowski jej powiedzial... Z pewnoscia musiales o tym slyszec???"

W normalnym panstwie premier czy prezydent ma do dyspozycji sluzby specjalne, ktore powoduja, ze taka lodz podwodna musi sie przemiescic na wody panstwa osciennego lub milknie na stale. Podobnie w republikach bananowych, gdzie lokalny kacyk wykorzystuje sluzby specjalne w taki sam sposob dla zachowania monopolu prywatnych wplywow finansowych i wladzy.

Widac z tego, ze likwidacja WSI nie naruszyla w Polsce postkomunistycznej mafii. Pan Prezydent dawno temu zjadl, przezul i przetrawil aneks do raportu o likwidacji tej placowki. Nie ma co juz liczyc na publikacje tego aneksu.
Tajnych sluzb specjalnych jakby przybywalo i nieustannie sie wzmacnialy, ale nadal nie ma takich ktore by chronily polskiego premiera, polski rzad czy chocby polski interes. Trudno nawet powiedziec czy polski premier, polski rzad czy chocby polski interes chca byc jeszcze przez kogokolwiek chronione. Czy to sie komus moze oplacac?

Atak postkomuny na UJ spowodowal u mnie zmiane kolorytu. Od tego momentu postrzegam postkomune jako twor brunatno-czerwony (ze wymienie Herr Igor Janke und Herr Ephoros, ktory wlasnie, jak sie dowiaduje, sztorcuje Redaktora Ropniaka za uzywanie slow wulgarnych). Jesien komunizmu?

Zmienila sie tez zdecydowanie aura w jakiej spowita jest ikona i przywodca polskiego zrywu niepodleglosciowego Leszek z Popowa. Dlugi czas jawil sie on mi jako wielkomiejski swiatly robotnik (uklony dla przyjaciol). Ale przestal. Zrobil wioske, a wlasciwie zatail. Wiocha full wypas, unspeakable horror.

Wszystko to sprawia, ze zaczynam sie wstydzic. Nigdy wczesniej tego nie mialem. Zaczynam sie troche wstydzic swej narodowosci, swego pochodzenia, my old country.
Ostatni "wyklad" o komunizmie w jezyku angielskim prowadzilem dla pewnej pani majacej dorosle dzieci z wenezuelskim komunista, z wyksztalcenia prawnikiem, zakochanym w comrade Allende (nota bene tez sowieckim agencie), dla niego walczacym w Chile i "studiujacym" na Kubie. Gosc cudem uniknal Pinochet Airlines i zbiegl do Kanady, gdzie poznal towarzyszke zycia. Wraz z nia oraz z pierwszym dzieckiem niebawem uciekali do Hiszpanii, skad po kilkunastu latach kobieta z trojka dzieci wrocila do macierzy. kilka lat pozniej korzystajac z okazji chciala sie dowiedziec jak ten komunizm wygladal naprawde, a nie oczami fanatyka. Byla mocno przybita i zdolowana dzielami Jóźka z Gori i nigdy wiecej juz nie wrocila do tematu.
Dzisiaj jednak snulbym te sama opowiesc w zupelnie innym tonie, ale czy chociaz ta kobieta czulaby sie mniej zdolowana niestety nie wiem.

2009-04-03

Pawel Zyzak z Bolkiem w tle




Ciekawa relacja video ze spotkania z Pawlem Zyzakiem (Gdynia, 27.03.09) znajduje sie tutaj:
http://www.viddler.com/explore/ciauprtv/videos/629/







Blog jan.nowak1 prezentuje wspomnienia o Lechu Walesie z jego rodzinnych stron:

2009-04-02

Unia to terrorysta

Ileż się można dowiedzieć, czytając jedną książkę! Zdarza się, że w ferworze intelektualnej wycieczki przez kolejne tomiszcza znajdujemy informacje całkowicie zaskakujące, a nasz nieposłuszny umysł od razu szuka analogii. Tak było w przypadku ostatnio czytanej przeze mnie książki Tomasza Białka nt. terroryzmu. Czy działania Unii mają znamiona strategii terrorystycznych opisywanych w owej publikacji?

Doktor Białek w swej książce pt. ,,Terrroryzm - manipulacja strachem'' analizuje szeroko pojęte zjawisko terroryzmu. Autor jest specjalistą mającym okazję zbierać materiały wprost u źródła i jego doświadczenie wprost kapie z tekstu tego dzieła. I oto czytamy, że terroryzm należy zdecydowanie rozróżnić od terroru państwowego, który różni się od terroryzmu mniejszym lub większym usankcjonowaniem działań w ramach aparatu państwowego. Terroryści stosują terror, aby zdestabilizować władzę - aparat państwowy terroryzuje, by tę władzę utrzymać lub wzmocnić. Kiedy w swej analizie dr Białek przeszedł do klasyfikacji cech stałych terroryzmu, przed oczyma stanęły mi Bruksela oraz Strassburg, Komisja i ,,Parlament'' Europejskie.

Jak zapewne wszyscy wiemy, Unia Europejska jest klasyfikowana w prawie międzynarodowym jako jednostka sui generis, tak więc jest to organ nie dający się jednoznacznie zaklasyfikować jako organizacja ponadnarodowa czy państwo (sam fakt, że nie wiemy czym tak naprawdę jest Unia powinien niepokoić). Jej działania możemy więc rozpatrywać jako akty ponadpaństwowe, czyli w istocie pozapaństwowe. Patrząc na luźną interpretację własnego unijnego prawa jaka miała miejsce po referendum dotyczącym Traktatu Lizbońskiego w Irlandii, możemy również stwierdzić, że często są to działania pozaprawne, a więc nie posiadające legitymacji społecznej. Z tych faktów wynika, że zastosowana przeze mnie analogia będzie pełnoprawna.

Oto cechy stałe terroryzmu wymienione w książce doktora Białka, z moim komentarzem ukazującym zadziwiające podobieństwo do cech Unii Europejskiej:

1.Działanie ukierunkowane na wywołanie chaosu - tzw. multicentryzm decyzyjny zakładający dwa ośrodki decyzyjne w ramach UE (Komisja Europejska oraz władza państwowa krajów członkowskich) to oczywiście politycznie poprawna manipulacja skrywająca za sobą powszechnie znany fakt nadrzędności prawa unijnego nad narodowym. Takie mydlenie oczu ma miejsce w wielu unijnych aktach prawnych na każdym szczeblu, czego przykładem może być ostatni legislacyjny gniot jakim był Traktat Lizboński. Czy ktokolwiek poza urzędnikami piszącymi go z rozkazu brukselskich decydentów ogarnął to ścierwo w całości?

2.Działanie mające na celu rozluźnienie lub wręcz zniszczenie więzi społecznych - tutaj mogę odesłać do tekstów Kirkera, który szeroko opisuje zjawisko inżynierii społecznej obecne w ramach Unii Europejskiej pod postacią postępowych i rewolucyjnych dążeń do zburzenia porządku społecznego, jak promowanie lobby homoseksualnego, usuwanie prawdziwych kar z kodeksów karnych pod płaszczykiem umożliwiania realnej resocjalizacji (czytaj - przykładowy pedofil musi mieć w swoim pomieszczeniu playstation oraz meble z IKEI, bo inaczej obrazi się i zamknie, a z całej państwowej walki o jego dobro nici). Przykładów jest więcej - atak na instytucję rodziny, antyklerykalny szał przeradzający się w promocję nihilizmu, presja na standaryzację edukacji państw członkowskich w rzeczywistości zaniżająca i kanalizująca naukę w krajach Unii w oparciu o arbitralne widzi misię brukselskich urzędników - to wszystko też zalicza sie do kategorii działań niszczących więzi społeczne, więc jest to kolejna cecha terroryzmu obecna w działaniach UE.

3.Działanie zmierzające do wywołania zaburzeń w procesach decyzyjnych u atakowanych (głównie grup rządzących w państwie) - Narzucanie narodowi irlandzkiemu kolejnych referendów do skutku jest jednym z przykładów. Wspomniany multicentryzm również. Tak samo jak narzucone bzdurne regulacje prawa unijnego blokujące wolny rynek w ramach państw i w ramach relacji międzypaństwowych czy niedorzeczne ograniczenia zawarte w ramach tzw. pakietu klimatycznego opartego na niedawno obalonej teorii globalnego ocieplenia. Wszystkie te mechanizmy prowadzą do uprzedmiotowienia władz państwowych stających się obecnie niewolnikami prawa stanowionego w biurach urzędniczych Brukseli.

4.Działanie prowadzące do rozwiązań o profilu autorytarnym lub wręcz totalitarnym - dyktatura Komisji Europejskiej osłoniętej listkiem figowym organu jedynie opiniodawczego jakim jest Parlament Europejski to tylko jeden z argumentów potwierdzający ademokratyczność Unii Europejskiej godzącą w suwerenność prawa państw narodowych. Jeśli ten argument oraz te zawarte w pozostałych punktach, świadczące o rodzącym się totalitaryzmie w Europie, nie przekonują czytelnika, to przekona go dopiero kopniak wojskowego buta na drodze do nowego europejskiego łagru dla politycznie niepoprawnych.

5.Działanie wzbudzające wrogość wobec ,,obcych'' - tutaj ozwie się z pewnością niejeden eurofil - przecież w Unii mamy tolerancję! - Owszem, tolerancja istnieje, a wręcz ma miejsce zjawisko dyktatu tolerancji wobec gejów, lesbijek, ateistów, ekologów i innych odmian lewackiego frontu. Tolerancja obowiązuje wiec tylko i wyłącznie wobec swojaków, czyli prawdziwych europejczyków otumanionych nową, europejską ideologią. Ludzie niezgadzający się z dyktaturą Brukseli otrzymują łatkę nacjonalistów, szpiegów Watykanu, homofobów, ksenofobów, itd., itp. Są skazani na ostracyzm, ba, ich przekaz jest blokowany a twórczość wręcz zakazywana, jak miało to miejsce z filmem Fitna autorstwa pewnego oczywiście ,,skrajnie'' prawicowego polityka z Holandii, opisującym prawdziwe oblicze religii Islamu.

6.Działanie próbujące stworzyć warunki psychospołeczne prowadzące do zasadniczych przekształceń aktualnego dla danej rzeczywistości porządku politycznego oraz prawnego - w opisywanej przez rosyjskiego dysydenta, byłego agenta KGB Witkora Bezmienowa strategii KGB wobec Zachodu, wymienione są celowa destabilizacja oraz następująca po niej ,,stabilizacja'' prowadząca do ustanowienia dyktatury. Nie mi osądzać czy w kwestii obecnego kryzysu ten mechanizm został zastosowany, ani tym bardziej przez kogo. Jestem zwykłym szarym bloggerem i każdy oceni to zjawisko sam. Jednak faktem jest, że w sytuacji obecnego kryzysu Bruksela co rusz nawołuje do niwelacji tzw. protekcjonizmu (czyli dbanie poszczególnych państw o interes własnej ekonomii), a za brukselskimi urzędnikami pokroju Jose Barroso niestety pokrzykuje również premier RP Donald Tusk. Są to oznaki coraz większego nacisku nakładanego przez europejską biurokrację na rezygnację państw członkowskich z partykularnych interesów na rzecz wspólnego europejskiego interesu, który Komisja Europejska już nam sprawnie określi. Niechaj lewacy czterech stron świata nie łudzą się, że którykolwiek ze zwykłych obywateli krajów członkowskich będzie miał prawo chociażby zająknąć się w ramach sprzeciwu. O ile w ogóle ów sprzeciw to postawa, do której jakikolwiek lewak-pacyfista będzie zdolny.

Podsumowując, działania aparatu europejskiego wykazują wyraźne znamiona terroryzmu a terror brukselski powoli staje się faktem. Niedawno miałem okazję rozmawiać ze studentem z Afryki - stwierdził on, że w jego przekonaniu Unia Europejska to najbardziej demokratyczny twór w historii człowieka. Czy po przeczytaniu mojego tekstu zmieniłby zdanie? Jakich jeszcze faktów trzeba, by ludzie zmienili zdanie na temat tej chorej instytucji? Czas nazwać rzeczy po imieniu.

2009-03-21

Owoce politycznej naiwności - Obama politykuje

Całkiem niedawno cały świat obiegła informacja iż nowy przywódca USA - Barack Obama, wyciągnął rękę do Iranu. Świeżo wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych chciał porozumienia, zgody ponad podziałami i porozumienia pomimo różnic. W efekcie otrzymał jedyną możliwą odpowiedź. Figę z makiem.

Obama chciał dobrze. Jak każdy lewak wierzył, że wystarczy odrobina dobrej woli i, bez względu na (oczywiście pozorne) różnice, wszyscy ludzie, będący w rzeczywistości partycypantami wielkiej ziemskiej rodziny, są w stanie przezwyciężyć swe ludzkie przywary i zasiąść do koniecznych rozmów o globalnym pokoju oraz powszechnej miłości. W starciu z brutalną rzeczywistością wszystkie te intelektualne bohomazy z leninowskim rodowodem okazały się nic nie warte. Jak zwykle.

Prezydent USA, zależnie od poglądów politycznych, porównywany często do Chrystusa bądź Antychrysta, liczył na to, że ujmie władze Iranu jednym ciepłym, wręcz miłosnym listem, przekreślającym dziesiątki lat konsekwentnej polityki Stanów Zjednoczonych wobec tego islamskiego kraju. Nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź. Irański przywódca religijny Ajatollah Ali Chomenei krótko i konkretnie zripostował absurdalną i nietrzymającą się realiów propozycję. Zapowiedział, że polityka Iranu zmieni się dopiero wtedy, gdy USA udowodnią swymi działaniami, że ich kurs polityczny rzeczywiście się zmienia.

Tego największy showman świata już nie może zagwarantować. Nie może zastąpić kadry generalskiej bojówką Greenpeace'u, nie jest również w stanie mianować lewackich aktywistów szefami CIA, NSA i Pentagonu. Póki co nie może tego zrobić, gdyż naturalny opór materii jest zbyt wielki. Na szczęście. Konsekwencją tego faktu jest niemożność zrewidowania polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iranu z pominięciem oczywistych informacji potwierdzających zasadność kursu utrzymywanego do ostatnich wyborów prezydenckich przez administrację George'a Busha.

Chomenei to dobrze rozumie. Dlatego też bez obaw wymierzył przywódcy największego mocarstwa świata krótki ale solidny policzek. Za to ulubieniec mas Obama wygłupił się na całej linii. Tak samo jak lewackie podejście do polityki międzynarodowej. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Mea culpa - to jedyne słowa jakie powinny pojawić się na ustach wyborców Barracka Obamy. Impeachment - to jedyne słowo jakie w konkluzji powinno się nasuwać każdemu świadomemu politycznie Amerykaninowi.

Link do artykułu: http://wiadomosci.wp.pl/kat,107158,title,Przywodca-Iranu-odpowiada-Obamie-nie-widze-zmiany,wid,10965173,wiadomosc.html

2009-03-18

Czas na Rzeczpospolitą

Całkiem niedawno redaktor Krzysztof Skowroński został wyrzucony za rzekome machlojki w Polskim Radiu. Prawicowa część opinii publicznej ocenia diametralnie inaczej przyczyny owej dymisji. W analogiczny sposób podejdzie zapewne do sprawy niedawno postawionych oskarżeń wobec Andrzeja Filipowicza - właściciela 49 proc. udziałów w spółce Presspublica wydającej dziennik "Rzeczpospolita".

Przeobrażony i nastawiony na jedyny słuszny nurt tygodnik ,,Wprost'' na swej stronie internetowej poinformował, że Prokuratura Rejonowa Warszawa - Ochota wszczęła dochodzenie w sprawie niegospodarności w Przedsiębiorstwie Wydawniczym "Rzeczpospolita". Ze strony Wprost.pl dowiadujemy się, że ,,zawiadomienie dotyczyło m.in. zakupu przez zarząd spółki obcych walut w celach spekulacyjnych, zakupu jednostek uczestnictwa w akcyjnych funduszach inwestycyjnych.'' Rzecznik stołecznej prokuratury, Mateusz Martyniuk - Potwierdzam, że takie śledztwo toczy się - poinformował dziennikarzy "Wprost" - Zawiadomienie wpłynęło do nas jesienią ubiegłego roku, zgodnie z właściwością miejscową skierowaliśmy je do Prokuratury Rejonowej Warszawa - Ochota.

Czy zarzuty sa zasadne? Czy to przypadek, że zawiadomienie to zostało złożone właśnie wobec ostatniej, po niedawno unieszkodliwionym Trzecim Programie Polskiego Radia, ostoi prawicowej myśli politycznej na łamach której wolni od ostracyzmu mogą wypowiadać się ludzie tacy jak Krasnodębski, Wildstein, Terlikowski czy Ziemkiewicz? Dziwnym trafem ostatnia gazeta będąca pod kontrolą państwa staje się obiektem podejrzeń, które docelowo doprowadzą zapewne do usunięcia obecnego właściciela pakietu kontrolnego, po czym samego pakietu, który sprzeda się potem przedstawicielom Axel Springera, czy innej ,,niezależnej'' firmy medialnej.

Czy wpływ Rzepy na opinię publiczną tak bardzo przeszkadza prawdziwym zarządcom III RP, że postanowili oni zniszczyć ową gazetę? Czy owe oskarżenia nie są początkiem końca istnienia ostatniego poważnego przyczółka opozycyjnej wobec poprawnego nurtu opinii politycznej? Czy Filipowicz okaże się być kolejnym Skowrońskim polskich mediów? W tej sprawie natrafimy na wiele znaków zapytania. Obowiązkiem każdego uczciwego wobec własnego sumienia obserwatora życia publicznego w Polsce jest zbadanie i nagłaśnianie tej sprawy. Być może już teraz rozpoczęła się bitwa o ostatni niezależny organ medialny, dla ludzi nieprzystających do dzisiaj dominującego modelu wzorcowego czytelnika. Nie pozostańmy bierni.


Ten artykuł może naprowadzać na dobry trop: http://www.twoja-firma.pl/wiadomosc/16046660,sprywatyzowana-rzeczpospolita.html

Nie zadziałały naciski, zadziała prokuratura?

Sadurnalia czyli burza w szklance wody

Az tu slychac sardoniczny rechot Sadurskiego kontemplujacego zamieszanie jakie wywolal w SB2024. Poszlo o fragment listy podajacej domniemane, zydowsko brzmiace nazwiska obywateli polskich. Listy, na ktorych nazwisko Rotenschwanz nosi tak Bierut jak i Frasyniuk, a takze 5 innych mniej znanych postaci, listy ktore nijak nie trzymaja sie segregacji rozporkowej (wyjasnienia u Klopotowskiego) i byly bez watpienia tworzone i rozpowszechniane przy aktywnym udziale esbekow i kapepusiow. Dzieki ich trudowi michnikowszczyzna moze dzisiaj plonac swietym oburzeniem. Logika tego oburzenia jest jednak wyjatkowo rozmyta i pokretna. Z tego powodu i cieszy i nie dziwi aktywna obecnosc na tym polu prof. Sadurskiego. Czy listy te sa antysemickie? To zalezy. Ktos kogo te listy oburzaja musi miec dosc podle mniemanie o Zydach jako calej nacji. Ktos, kto widzi zlozonosc i zroznicowanie narodu zydowskiego uzna te listy za lokalny polski folklor z domieszką prowokacji w wykonaniu starych SBkow i KPPusiow.
Az sie prosi by sparafrazowac okrzyk znanego z opowiadan dla dzieci Mikolajka: "I kto jest antysemitą ty antysemito!"
Czy Sadurski pozwie mnie do sadu jezeli "ujawnie" jego norweskie pochodzenie i "prawdziwe" nazwisko Niels Fjordsen, albo hiszpanskie - Wojciech Rodriguez Jose Maria Flamenco? Raczej nie, bo bzdura jest wierutna i profesor nie ma powodow by miec zle mniemanie o Norwegach lub Hiszpanach.
Czy nazwanie profesora "czystej krwi Arabem" sprawiloby mu przyjemnosc jako skojarzenie z ogierem?
I czy pozwolilby na to wspoltowarzysz michnikowszczyzny Piotr Stasinski powszechnie znany jako najlepszy ogier w klasie ekonomicznej? A gdyby dodac nazwisko Saddufat?
Czy pomowienie profesora o pochodzenie francuskie i doczepienie nazwiska markiz de Sadur byloby aktem antyfrancuskim?
I w koncu, czy nazwanie profesora Einsteinem polskiego liberalizmu to przejaw antysecostamizmu i co na to Gazeta Wyborcza?

2009-03-17

Obrzydliwa manipulacja tekstem Rewizora o wyborach 2007

Tekst o którym mówimy, znalazł się w oryginale 13 XII 2008r, autorem jest szanowany przeze mnie Rewizor. Niestety widocznie tekst zbyt mocno uderza w dzisiejsze elity i musiał być ośmieszony. Na tę manipulację kopistów dał się nabrać Rybitzky i mam nadzieję Michael Abakus http://abakus.salon24.pl/392236.html. Stąd mój list do Michaela z prośbą o wyjaśnienie.

Poniżej przytaczam prośbę do Michaela Abakusa, oraz fragmenty tekstów obrazujących manipulację bynajmniej nie autora oryginału lecz jego kopisty Mnicha Zarazy. Ponieważ Michaela szanuję za jego teksty i dotychczasową rzetelność mam nadzieję iż otrzymam wiarygodne wyjaśnienie intencji, gdyż, powtarzam, nie posądzam go o taką grę. Mnicha Zarazy kojarzę, ale z tego co pisze Michael :

Powyższy tekst zamieścił mnich zarazy, jako komentarz na blogu aspiracje http://aspiracje.salon24.pl, pisząc, że jest to tekst znaleziony w skrzynce pocztowej. Widać, kolportaż pocztą pantoflową. Było wyraźnie widać ślady wielokrotnego kopiowania; brakujące spacje, ubytki w nie działających linkach. Zrobiłem korektę, sprawdziłem linki.

Nie lepiej było Michaelu sięgnąć do źródła gdzie są oryginalne linki i nie ma ubytków w tekście?

Z samych słów Mnicha Zarazy "dorzucam to co znalazłem w skrzynce" wynika jawna nierzetelność Michaela i niestety manipulacja mnicha. Znalazł w skrzynce???? Jeśli ktoś wysyła do Państwa tekst tej wagi, to się nie podpisuje, a wy go po prostu kopiujecie bez sprawdzenia wiarygodności???

(niżej podaję linki do oryginału i kopii)

Drogi Michaelu

Dałeś się wrobić przez Mnicha Zarazy w pewną manipulację której celu nie rozumiem. Jeśli swój tekst i tekst na którym bazowałeś porównasz z tekstem Rewizora, nie znajdziesz tam odniesień do pochodzenia L.Balcerowicza (Aaron Bucholz).
Może celem takiego "uzupełnienia" tekstu Rewizora było obniżenie jego powagi poprzez zasugerowanie antysemickości autora, co jest tak obrzydliwą zagrywką, że autor tego "dodatku" powinien się z niego wytłumaczyć. Proszę byś w trybie pilnym ustosunkował się do tej jawnej prowokacji.

Oryginał Rewizora: http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku
"Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu – poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. L. Balcerowicz”. L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięciosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów."

Kopia Mnicha Zarazy: http://aspiracje.salon24.pl/392008.html#comment-3638234
"Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu - poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. Aaron Bucholtz alias L. Balcerowicz”. Aaron Bucholtz alias L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięcioosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów."

PS. Dotąd jedynie czerwono różowe salony ośmieszały prawicę zarzucaniem jej antysemityzmu.

2009-03-05

Manewry Dwudziestoletnie 2

Znów musimy prosić Moskwę?

The flag of the North Atlantic Treaty Organiza...

Papierek lakmusowy kondycji lewackiej międzynarodówki w Polsce - Leszek Miller stwierdził dziś na swym blogu, że Radosław Sikorski musi poprosić Moskwę o zgodę na jego kandydaturę na szefa Paktu Północnoatlantyckiego.

Owa absurdalna wypowiedź prezentuje obraz polityki międzynarodowej jakiej życzą Rzeczpospolitej i NATO postkomuniści z kręgów Leszka Millera a kto za tym idzie kremlowscy włodarze. Polska ma znów przyklęknąć i z tej pozycji konsultować wszelkie ważniejsze decyzje ze swoim seniorem - Federacją Rosyjską. NATO nie ma prawa wystawić innej kandydatury, niźli prorosyjska na żadne wyższe stanowisko w swej administracji - najlepiej, żeby ta sprawa również była konsultowana z Kremlem. Od takiej wizji tylko krok do powrotu czasów stref wpływów w Europie. Tyle tylko, że w latach poprzedzających 89' rok słaba Europa będąca zabawką w rękach dwóch imperiów miała wsparcie ekonomiczne oraz polityczne Stanów Zjednoczonych, które doprowadziło do przesunięcia się żelaznej kurtyny za Bug. Dzięki temu dziś w Paryżu i w Berlinie mogą sobie biegać homoseksualiści w stringach z cekinami a w Warszawie różne lewackie organizacje pacyfistyczne w majestacie prawa mogą oblewać ekskrementami honor polskiego żołnierza.

Jednak dzięki polityce ugodowości Obamy oraz grze w rosyjską ruletkę do której zasiedli wspólnie Miedwiediew, Merkel i Sarkozy, niebawem ów porządek może upaść. Kruszenie się więzi transatlantyckiej ze Stanami Zjednoczonymi wystawia Europę, na początek środkowo-wschodnią, na żer rosyjskich ambicji. Widoczne obecnie symptomy coraz większej prorosyjskości narzucanej przez Brukselę całej Europie, której propagatorem jest m.in. wspomniany Miller, nie wróżą dobrze Polsce, Europie i całej cywilizacji Zachodu. Złotego wieku demokracji nie zakończy jedno wielkie uderzenie ruskiego buta wojskowego - ten wiek kończy się już teraz, kiedy europejskie ,,elity'' krok po kroku ustępują na kolejnych polach dyskursu z Moskwą, kiedy w Unii szerzy się socjalizm a postawy patriotyzmu narodowego są wyśmiewane oraz wyszydzane i przede wszystkim, kiedy naturalny sojusz USA z krajami wolnej Europy upada a na jego miejsce próbuje się ustanowić egzotyczny i chory sojusz Bruksela - Moskwa, mający szanse zaistnieć przy szczególnej bierności lewackiego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Zawężając perspektywę opisywanego przeze mnie zjawiska można spojrzeć na problemy Sikorskiego z otrzymaniem nominacji na szefa NATO jak na wielką próbę sił resztek proamerykańskich, więc w rzeczywistości proeuropejskich administracji (konflikt interesów USA i Europy jest fałszywy - nasze interesy są zbieżne) zmagających się z wielkim frontem lewicowej myśli ,,europejskiej'' wyznawanej przez gromady politycznych idiotów, którym marzy się jedno superpaństwo europejskie, najlepiej od Atlantyku po Ural. Żeby było jasne - popieram w tej sprawie aspiracje Radosława Sikorskiego, polityka którego nie lubię i niezbyt szanuję. Racja stanu Polski musi wznieść się jednak ponad bieżączkę i spory partyjne.

W obliczu całusów słanych z Waszyngtonu do Moskwy i panoszącej się w Europie brukselskiej dyktatury, można odliczać lata jakie pozostały Rzeczpospolitej i innym pomniejszym, nadal suwerennym stronnikom USA na wolność decydowania o swoim losie. Granica stref wpływów znów przesuwa się zza Bugu na zachód. Przynależność do której ze stref będzie mniejszym złem?

Link do artykułu: http://wiadomosci.onet.pl/1928432,11,item.html
Reblog this post [with Zemanta]