Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim opublikowany na łamach Gazety Polskiej może budzić wzburzenie. Może wywoływać gwałtowne reakcje i niechęć do przywódcy PiS. Ów wywiad może tak zadziałać głównie na tych którym siła słów w nim zawartych szczególnie zagraża.
Kaczyński się nie patyczkuje. W toku wywiadu prezentuje sprytny i niecny plan zablokowania Platformy Obywatelskiej przy władzy aż do końca kadencji. Jak wiadomo tendencja spadkowa poparcia dla Platformy raczej się nie zmieni i byłby to ewenement na skalę historii III RP, szczególnie, że działania polityków partii rządzącej wydają się tylko intensyfikować ten trend. Dlatego tylko przedterminowe wybory są w stanie utrzymać Platformę na powierzchni. I tylko politykom tej partii na tym utrzymaniu tak zależy.
Środowisko liberałów ma zamiennik w postaci Stronnictwo Demokratyczne, Sojusz Lewicy Demokratycznej dzięki sile PO jedynie traci część elektoratu, Polskie Stronnictwo Ludowe nakradło już do pewnej granicy, na której przekroczenie nawet Platforma nie chce pozwolić, z resztą sondaże wróżą ludowcom ciężką przyszłość. Zostaje jeszcze Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim na czele, którym w oczywisty sposób zależy na upadku partii Donalda Tuska. Przyspieszone wybory są na rękę tylko i wyłącznie PO.
Dlatego polityk nazywany czasami pogardliwie Wielkim Strategiem wypowiada się dziś, by ubiec przewidywane próby skrócenia kadencji Sejmu. Jarosław Kaczyński deklaruje, że PiS z pomocą swego brata może zablokować każdą próbę rozpisania wcześniejszych wyborów, po czym razem z pozostałymi partiami stworzyć makietowy, ,,bezpartyjny'' rząd zapewniający ciągłość władzy aż do konstytucyjnego terminu zmiany warty. Wiadomo, że słabnącym lewakom i ludowcom będzie zależało na przedłużeniu swej marnej egzystencji w parlamencie. Dlatego ewentualna propozycja dwóch Kaczyńskich może paść na podatny grunt. Szczególnie, że Pawlakowi coraz mniej po drodze z partią miłości, nie mówiąc już o Napieralskim.
Na miejscu Kaczyńskiego krzyknąłbym - ,,szach mat!'', bo w takim układzie Platforma Obywatelska ma do wyboru utratę władzy i przejście do opozycji bądź trwanie przy niej aż do mizernego finiszu za dwa lata. I tak źle, i tak niedobrze. Jak stwierdził przywódca PiS - ,,Tusk znajdzie się nie ręką w nocniku, lecz z głową''. Czas ucieka, grunt usuwa się pod nogami platformersów a oblicze jaśnie panującego nam Słońca Peru zbliża się coraz szybciej do metaforycznego żółtego zwierciadła.
P.S.: Wiem, że niektórych krew właśnie zalewa, niczym arcymistrza bon-ton Niesiołowskiego obrażonego niskim poziomem wypowiedzi Kaczyńskiego dla Gazety Polskiej. Wyznaję jednak zasadę ,,ogień ogniem zwalczaj'', dlatego dla poprawienia nastroju owych osób chciałbym zaprosić na seans przed PiS TV. Grają dziś krótki film fabularny pt. ,,Rzecznik polskiego rządu udaje się do pracy...''. W rolach głównych rzecznik rządu RP Paweł Graś i jego niemiecki pracodawca Herr Niemiec. Polecam:D
2009-07-28
Czas ucieka, nocnik czeka
Posted by
Jaku
at
18:49
0
comments
Labels: Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, partia obietnic, Paweł Graś, realna polityka, stefan niesiołowski
2009-02-02
II Kongres PiS - relacja
Image via Wikipedia
Będąc członkiem krakowskiej młodzieżówki PiS, miałem niepowtarzalną okazję, by zjawić się na Kongresie tej partii, który, może poza meczem Polska - Dania, okazał się być centralnym wydarzeniem minionego weekendu - w wymiarze politycznym być może kluczowym punktem całej zimy 2008/09. Postaram się z perspektywy uczestnika owych wydarzeń zanalizować je i oddać ich atmosferę z pominięciem zakłamującej rzeczywistość optyki medialnej.
Przed kongresem odbyło się kilka paneli dyskusyjnych zorganizowanych w krakowskim Hotelu Novotel. Miałem przyjemność się tam znaleźć i obserwować atmosferę rosnącego napięcia przed weekendem. Ludzie dyskutowali między sobą i drążyli tych co bardziej zorientowanych w tym, co ma zostać powiedziane w czasie Kongresu. Politycy milczeli na ten temat. Ludzie z młodzieżówek biegali, by załatwiać sprawy organizacyjne i doprecyzować plany na następny dzień. W czasie paneli poruszono istotne dla partii kwestie powrotu bezrobocia i palącą sprawę zbliżającego się do Polski kryzysu, stanu polskiego sportu oraz, co ciekawe, praw kobiet w świetle polskich regulacji (zagrywka pod lewicowców?). Każda dyskusja odbywała się w osobnym pomieszczeniu, uczestnikom każdego spotkania rozdano solidne materiały informacyjne. Ja sam, do czego szczerze się przyznam, w trakcie panelu na temat praw kobiet opuściłem salę i razem z kolegami z młodzieżówki udałem się na mecz Polska - Chorwacja. Niestety sportowe spotkanie nie było warte mojej dezercji. Po rozgrzewce, jaką były konferencje w Novotelu, wróciłem do domu z głową pełną przemyślen. Na pierwszy plan rzucała się myśl - PiS wreszcie chwali się programem. Miałem przyjemność obejrzeć dziesiątki stron informacji i analiz, a to przecież jedynie przedsmak tego co miało się zdarzyć!
Następny dzień zacząłem od egzaminu - napisałem go szybko, bo auto, którym miałem udać się do Nowej Huty zajechało pod budynek Uniwersytetu pół godziny po rozpoczęciu pisania. Na szczęście pomimo słabej infrastruktury i beznadziejnych eksperymentów drogowych prezydenta Majchrowskiego, przebrnęliśmy z przyjaciółmi przez Kraków, by znaleźć się w jego ,,sławnej'' na całą Polskę dzielnicy. Kongres odbywał się w pawilonie Targów Krakowskich. Cały dzień miał się rozpocząć od przemówienia Prezesa, po czym nastąpić miała seria panelów dyskusyjnych otwierających wielką rozmowę wewnątrzpartyjną nt. przyszłości programu partii. Sama forma kongresu zasługuje na uwagę - nikt nie powie już, że w PiSie nie ma miejsca na dyskusji. Ta dyskusja ma miejsce nagminnie i sam miałem okazję w takich rozmowach uczestniczyć. To Prawo i Sprawiedliwość jest partią ,,rozdyskutowaną'' jak niegdyś niecelnie określił Platformę Obywatelską Jan Roktia. Jest miejsce na dialog, na odrębność a przede wszystkim na kompromis i konsolidację w ramach partii.
W swoim pierwszym przemówieniu Prezes zaczął od politycznych uników - zaprezentowane przez niego hasła ,,konkurencja - nie wojna'' i ,,czyny, nie cuda'' jasno wskazywały kierunek zmian w partii. Kaczyński chce od swej formacji, by ta uderzała celniej i roztropniej. Co z tego, że do dyspozycji jest cały szereg argumentów - broni w dyskusji, skoro nieraz posługujemy się nimi niewprawnie i łupiemy na oślep niczym rycerz ze zbyt ciężkim mieczem. Jarosław Kaczyński nawoływał do większego realizmu - postępująca lemingoza społeczeństwa jest faktem i o głos owych nieszczęsnych lemingów też należy walczyć. Dlatego były premier z pieczołowitością tłumaczy pojęcie ,,polityki transakcyjnej'' i jej zły wpływ na losy zwykłych Polaków, przede wszystkim młodych ludzi. Zachowuje się niczym nauczyciel w podstawówce, który starannie dobierając słowa, ma na uwadze by każdy, nawet najmniej zorientowany z podopiecznych dobrze zrozumiał o co mu chodzi. Do takich metod trzeba było się uciec i Prezes nie zawahał się po nie sięgnąć. Agresywny język politycznego wojownika należało odłożyć na bok, niech Niesioły i Palikoty pokażą ten język w najbardziej wynaturzonej formie, a okaże się kto w debacie politycznej w Polsce jest największym katem i chamem. Okaże się też kto jest prawdziwą ofiarą tej bezwzględnej ,,dyskusji''. Wojujący Kaczyński przy wymienionych panach to polityczny pacyfista. Merytoryczny i spokojny Kaczyński to przy tych politykach ostoja nadziei oraz rozsądku i rzeczowy partner do rozważań. I o to chodzi - niechaj Niesioły oraz Palikoty same zapracują na upadek Platformy.
Nie zostałem na panelach zaplanowanych na pierwszy dzień kongresu. Wybrałem się za to na wykład Kaczyńskiego (dla wiadomości wszystkich jak zwykle uprzejmych krytyków - ma stopień doktorski), który to odbył się w Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jadąc na wykład zastanawiałem się nad sprawą Migalskiego oraz nad ryzykiem, jakiego podejmujemy się jawnie demonstrując poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości na jednej z sal naszej uczelni. Taką to wolność poglądów zapewnił nam Okrągły Stół - niektórzy ludzie młodzieżówki bali się występować przed kamerami ze względu na represje na uczelniach, my baliśmy się o naszą przyszłość na czerwonym UJocie z powodu zwykłego spotkania z opozycyjnym politykiem. Takie zjawiska powinny dać do myślenia.
Sam Kaczyński podczas swojego, kierowanego głównie do inteligencji krakowskiej wykładu, zwracał uwagę na absurd istniejącego w Rzeczpospolitej monopolu medialnego Gazety Wyborczej i jej pokrewnych wydawnictw. Punktował wady takiego porządku rzeczy i bił na alarm w kwestii skutków inżynierii społecznej od lat uprawianej przez ten ośrodek opiniotwórczy. Widać, że retoryka się zmienia - Prezes przestrzega, apeluje i tłumaczy. Merytoryczna treść jego wypowiedzi została tak dobrze przygotowana, że jedyną odpowiedzią nań może być również merytoryczna riposta - każdy niesiołowaty bądź seneszynopodobny rykoszet na dobrze przygotowane wypowiedzi Jerrego będzie conajwyżej śmiesznym urozmaiceniem debaty. Nie zmienia się światopogląd, zmieniają się środki przekazu i PR. Znów padają gorzkie słowa pod adresem ludzi stosujących w praktyce politykę transakcyjną (na marginesie: termin wykuty przez Roberta Matyję).
Były premier postuluje odbudowę polskiejch elit na gruncie obecnej rzeczywistości. Odrzuca liberalizację szkolnictwa i jako warunek poprawy kondycji naszego społeczeństwa stawia skuteczną walkę z patologiami będącymi efektem nieudolnej transformacji ustrojowej. Jarosław Kaczyński przeprasza inteligentów (w domyśle tych prawdziwych) za to, że mogli poczuć się urażeni ostatnimi działaniami Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi oczywiście o wylansowanie słowa wykształciuch. Problem polega jednak na tym, że wielkie salonowe persony uznały, że te przeprosiny są skierowane do nich. Nic bardziej mylnego. Uważam, że chodziło tu o zwykłych inteligentów nie będących gwiazdami, za to urażonych obrzydzeniem wielu Polakom ich grupy społecznej przez źle przeprowadzoną akcję Dorna. Wreszcie Kaczyński wspomina o swych sztandarowych postulatach - chodzi oczywiście o lustrację i dekomunizację. Argumentuje je pod nowym kątem - młodzi ludzie mają prawo do prawdy i do życia w nowym państwie bez postkomunistycznego bagażu. Młodzi ludzie zasługują na życie w państwie, w którym wygrywa lepszy a nie ten, który posiada bardziej znane nazwisko lub obraca się w odpowiednich kręgach. Znów zmiana retoryki - na wielką korzyść dla partii.
Kaczyński kończy wykład - sala reaguje owacjami na stojąco. Z zaproszonej kadry UJ przybył jedynie sam prowadzący - prof. Bogdan Szlachta (mój wykładowca - filozof, człowiek wielkiego formatu). Reszta UJotowców zapewne stała w korkach, zachorowała nagle na filipińską grypę, lub zostawiła w domu włączone żelazko. Powodowało nimi zwykłe chamskie zlekceważenie czy strach przed rzeczową rozmową o stanie rzeczy? Myślę, że to drugie.
Drugi dzień zaczyna się wcześnie. Z kolegami pomagamy przy stanowisku UEN - partii do europarlamentu o polskiej nazwie Unia na rzecz Narodów. Rozdajemy materiały promocyjne i książeczki z krytyką Gazociągu Północnego - kolejny punkt dla PiSu za wspaniałe przygotowanie imprezy. Niedługo potem ogłoszone zostają przemówienia dwóch zagranicznych gości. Chodzi o Davida Francoisa z Partii Konserwatywnej Zjednoczonego Królestwa i o przedstawiciela czeskiej ODS którego nazwiska obecnie sobie nie przypominam. W mowie anglika widać elementy programowe rozbieżne z programem Prawa i Sprawiedliwości, jednak Francois sam podkreśla, że więcej angielskich i polskich konserwatystów łączy niż dzieli. Z ust angielskiego polityka pada obietnica wycofania z legislacji UK traktatu ratyfikującego Lizbonę po wygranych przez konserwatystów wyborach. Trzymam kciuki. Obydwie mowy akcentują podobieństwa owych zagranicznych partii i PiSu. Obydwaj mówcy ostro krytykują Traktat Lizboński. Obydwaj mówią o sojuszu PiSu z ODSem i Konserwatystami z Wielkiej Brytanii w ramach UEN. Miejmy nadzieję, że dzięki niemu partia ta przezwycięży wpływy Cohn-Benditów i innych Schultzów w europarlamencie. A może w ogóle zdelegalizuje tę postkomunistyczną międzynarodówkę?
W pozostałych przemowach przedstawiciele PiSu prezentują swoje poglądy nt. służby zdrowia, wojska i innych kluczowych dla państwa kwestii. Kulminacją jest ostre przemówienie Jacka Kurskiego, którego nasłuchiwałem z pokoju do make-upu (musiałem przez to przejść) w którym to przygotowywano ludzi z młodzieżówek do kończącego Kongres wystąpienia Prezesa. Kurski był ostry, ale rzeczowy. Nie obrażał - punktował. Oczywistym było, że media zareagują w wyćwiczony już sposób. Kurski przecież nie może wypowiadać się w sposób cywilizowany. Dlatego też w telewizji i prasie pełno jest bzdur o tym, jak to niby poseł Kurski po staremu bluzgał na prawo i na lewo (inna kwestia, że moim zdaniem zawsze bluzgał słusznie). W końcu nadeszła pora na wystąpienie Prezesa. Aby pokazać, że PiS to również partia młodych, młodzieżówki zorganizowały ludzi do małej grupy, która miała siedzieć za Kaczyńskim podczas wystąpienia. Od razu się zgłosiłem.
Prezes rozpoczął od osłupiającego zwrotu retorycznego - Kaczyński zaczął od pochwały wolności jednostki oraz wolności gospodarczej. W toku swojego wykładu udowodnił, że przezwyciężenie kryzysu to za mało, by stworzyć prawdziwie wolne społeczeństwo obywatelskie. Postkomunistyczne patologie będą blokować zmiany na lepsze i nie znikną same. Stąd rodzi się potrzeba ,,dalszej walki z układem'' (tak właśnie, z układem) i wszelkiego rodzaju korporacjonizmem dławiącymi obywatelską samodzielność oraz przedsiębiorczość. To był fenomenalny ruch. Mówiąc w ten sposób Kaczyński zdobył sympatię mojego kolegi z UPR prawie siłą zaciągniętego na Kongres. Mówiąc w taki sposób Kaczyński zdobędzie sympatię każdego bystrego młodego człowieka któremu zechce się przez chwilę zastanowić nad tym co prezes PiS ma do powiedzenia.
Jednocześnie Kaczyński odrzucił liberalny dogmat opozycji jednostka - Naród. Stwierdził, że te dwa elementy są naturalnie ze sobą powiązane
a jednostka operująca na łonie zdrowego i bezpiecznego Narodu jest w stanie wybić się na najwyższy stopień niezależności a, co ważniejsze aktywności obywatelskiej. To oszałamiająca zmiana retoryki, w nowy sposób tłumacząca potrzebę zmian postulowanych przez Kaczyńskiego od dawna. Dodając do tego nowe elementy programowe, których nie brak w 216-stronnicowej książce prezentującej program PiS, otrzymujemy w efekcie nowy, wspaniały PR za którym stoi coś więcej - prawdziwy, wewnętrznie zgodny program dla Polski. Pod koniec przemówienia Prezesa byłem pewien, że program pisany w tajemnicy to prawdziwy sukces Kaczyńskiego i jego partii. Moje zadowolenie dało się zobaczyć w telewizji o czym nagminnie informowali mnie znajomi po zakończeniu programu.
Nie pomogły odwracające uwagę od meritum sprawy haniebne zabiegi, na które zwróciłem uwagę (po raz pierwszy i ostatni) na wstępie. Nie pomogło późniejsze wyśmianie programu PiS przez wszelkiego rodzaju tuzy salonowe i medialne. Jarosław Kaczyński, a wraz z nim jego ekipa, uderzyli mocno i celnie - partia Kaczyńskiego przeszła do ofensywy, a energia pierwszego politycznego ciosu zepchnęła większość argumentów wysuwanych przez przeciwników owej formacji. Należy się dlatego spodziewać potoku pomyj, jaki z pewnością poleje się po partii Prawo i Sprawiedliwość. Jak to się mówi uderz w stół a nożyce się odezwą. Jednak żaden alogiczny wywód czy chwytliwy slogan któregoś z polityków koalicji, ani żaden świński ryj w wiadrze, czy inne efekciarskie zagranie nie zmieni faktu, że PiS powraca do formy z nową energią i zapasem argumentów na podorędziu. Trawestując tytuł artykułu mojej koleżanki - bloggerki z serwisu Niepoprawni.pl, Mony - Tuskolandio, trzęś portkami. Bo jest przed czym.
Posted by
Jaku
at
19:48
0
comments
Labels: Jarosław Kaczyński, Prawo i Sprawiedliwość, program
2008-01-18
Z całym szacunkiem dla Redakcji onetu
Tak sformułowane zdanie, jakie zostało zawarte w nagłówku wiadomości, zawiera całkowicie odmienny ładunek emocjonalny od tego, jaki wyraził Kaczyński w swoich słowach. Kiedy zobaczyłam wspomniany tytuł, pomyślałam, że pan Premier zagalopował się i wyraził się agresywnie, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej! Owszem, ze słów autora przebija gniew i oburzenie, ale na miłość Boską, gniew to nie jest AGRESJA, tzn. to nie jest ten typ agresji, przy użyciu której wyraźnie przekracza się granice psychologiczne oponenta!
Nie wiem, co mam o autorze tego artykułu myśleć, ale nasuwają się dwa skojarzenia:
- albo autor pisał nieuważnie i nie zadbał o precyzję wypowiedzi
- albo celowo zniekształcił słowa Premiera, by ukazać go w bardzo niekorzystnym świetle.
Za tą drugą wersją "wydarzeń" przemawiałby fakt, iż autor do artykułu dołączył jakieś stare zdjęcie (niepierwszy raz je widzę) , na którym Premier wygląda na nieprawdopodobnie wzburzonego! A przecież ładunek emocjonalny przytoczonych tu słowa Kaczyńskiego zupełnie nie koresponduje z ładunkiem emocjonalnym Kaczyńskiego na zdjęciu!
Oceńcie sami:
Posted by
Venissa
at
02:15
0
comments
Labels: dziennikarze, Jarosław Kaczyński, manipulacja, onet.pl
2007-12-31
Baju, baju czyli masowa produkcja bajek dla dorosłych
Niedojrzałe społeczeństwo polskie od pewnego czasu, można rzec - czasów III RP, jest karmione systematycznie antybajkami. Prawdziwe bajki coraz częściej wypierane są w kinach, telewizji, wypożyczalniach video, internecie, komputerach przez tzw. antybajki, które kodują podświadomość młodych odbiorców fałszywymi skryptami. Młodzi Polacy, o nieukształtowanych umysłach, bezkrytycznie nasiąkają niczem gąbki, niezroumiałymi dla nich desygnatami, które niosą ze sobą zło, brzydotę, destrukcję i autodstrukcję. Desygnaty te, niczem miecze, brutalnie docierają do popędowości człeka. Nie dziwi więc, że coraz więcej w szkołach przemocy i agresji, depresji i zabijania. Nie dziwi więc, że na dziennikarzy wyrastają jednostki ułomne, okaleczone i ograbione, które swymi skryptami przemocy bombardują pokolenia dalsze. Nie dziwi więc, że bliźsi młodym ludziom są politycy PO, którzy nie potrafią nawiązać komunikacji z tą częścią świata, która hołduje tradycyjnym wartościom w tradycyjnych bajkach. Wolą patrzeć na "ładnie" opakowane ZŁO, identyfikować się z więźniami, wypuszczanymi pomimo ciężkich przewinień na wolność, łączyć zło z pięknem, być kuszonym destrukcją i autodestrukcją "pięknej" pani i pana z nożem, sztyletem i krwią na ciele, niż dziewczynką z zapałkami, która może nie jest medialna, ale niesie NADZIEJĘ, NADZIEJĘ dla każdego Polaka. Bez wyjątku...

Posted by
Venissa
at
12:46
1 comments
Labels: antybajki, bajki, cuda, demokracja, elektorat PO, Jarosław Kaczyński, psychoterapia, Tusk, wychowanie, wyobraźnia
2007-12-08
Brawo Panie Kaczyński!
I oto właśnie chodzi!

W trakcie dzisiejszego kongresu PiS, prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział m.in.:
http://wiadomosci.onet.pl/1655054,11,item.html
I oto właśnie chodzi! Partia Kaczyńskiego powinna wyjść z czymś atrakcyjnym do ludzi młodych. Tym czymś może być m.in. OTWARCIE się na komunikację w internecie. Mam tylko cichą nadzieję, że PO nie wprowadzi do internetu cenzury, by pokrzyżować plany Kaczyńskim. Ostatnie wypowiedzi żony Tuska brzmiały zbyt niepokojąco, gdy twierdziła, że: "- Jest mnóstwo agresji skierowanej przeciwko mnie i mojej rodzinie. Ta agresja brzmi jak pogróżki - mówi Małgorzata Tusk, żona premiera.". Raczej mi wyglądało, jakby to z jej strony były pogróżki...
Co do tego, że PiS znalazło jeszcze większe poparcie wśród inteligencji nie mam najmniejszych wątpliwości, znając dotychczasowe preferencje polityczne osób z mojego kręgu...
Posted by
Venissa
at
16:05
0
comments
Labels: Jarosław Kaczyński
2007-10-09
Nuda rządzi polityką!
W polityce nuda. Nudzi się Jacek Wakar oglądając spoty wyborcze. Marcinkiewicz wydał pamiętnik polityczny, a potem rzekł: „Pamiętliwość to nuda.” Nudzi się Viktorzbrzeska, że zaczął rysować po kartach do głosowania. Nuda w polityce zbiera duże żniwo. Zebrała całe osiem milionów Polaków przed telewizorami podczas debaty Kwaśniewskiego z Kaczyńskim.
Nuda nie pozwala również spać politykom. Ich spoty wyborcze okrzyczane są nudnymi. I rzeczywiście! Trawa, dużo monotonnej zielonej trawy i nieciekawa maszyna do pisania przejawiająca się w każdym spocie LiD-u. Nudne i zakompleksione ABW atakuje kolejnego zwyczajnego, szarego oligarchę. Znużony Kaczyński odwołuje zawiedzionych podwładnych, którzy w swoim beznadziejnym zapale posunęli się za daleko. PO chce już tylko spokoju. LiD zielonej popgrowskiej łąki.
Nuda trapiąca Polaków nie pozwala Tuskowi i Kwaśniewskiemu debatować w niedzielę. Jest to przecież jedyny moment, gdy utrapieni Polacy wyrywają się z marazmu i przyglądają się najciekawszej części kampanii kiedy to córki polityków urabiają dla ojców i matek wyborców. Już przekonaliśmy się niejednokrotnie, że każdy spontaniczna, lub tak wyglądająca, akcja przyciąga przed telewizor miliony cierpiących nudę wyborców. Są oni nawet w stanie zaakceptować nawet Kononowicza za to, że wyrwał ich z tego stanu. Nie bez przyczyny przecież były prezydent zaatakował honor i wielkość uczelni Rosyjskiej. Dziw bierze, że Putin nie zareagował embargiem na sprowadzanie do Rosji wódki „Wyborowej”.
Nuda rządzi polityką! Nie dziwmy się, że zarówno Kwaśniewski jak i Tusk boją się rozczarowania ponad pięciu milionów Polaków, którzy wolą oglądać „Taniec z gwiazdami” od nudnych twarzy liderów PO i LiD-u. Muszą przecież powoli przyzwyczajać obywateli do tego, że będą pojawiać się coraz częściej na ekranach, czy to w roli opozycji, czy koalicji rządzącej. Nie można tak od razu frustrować i ucinać ulubiony program co ósmego mieszkańca, a broń Boże nie przed wyborami! Potem i na to przyjdzie czas.
Pozdrawiam
Matix
Posted by
Matix
at
15:22
3
comments
Labels: Jarosław Kaczyński, Kwaśniewski, nuda, satyra, Tusk, Wybory
2007-09-29
Uczmy się od Michnika i Urbana
Jedną z największych wad polsiej prawicy - do czasu pojawienia się PIS na scenie politycznej - była łatwowierność, uległość i strachliwość. Obraz ten zmienił się radykalnie gdy po latach politycznej bessy, Naród postanowił oddać władzę w ręce Braci K. Oni to a konkretniej Jarosław, kierowany nieustępliwością, pogardą dla powierzchowności słowem wszystkim co puste i ulotne, zaprosił do współpracy ludzi godnych zaufania, ludzi pozytywnie nastawionych do Polski lecz przez establisment III RP odrzuconych. Kryterium początkowo było proste, partię zasilić mogły tylko osoby cieszące się zaufaniem kilku sojuszników PIS. Z czasem chętnych do budowania nowego państwa przybywało, by tak jak dziś stanowić siłę dominującą pod tym względem. Są nas miliony. Znajmy naszą wartość...
Nasze poglądy dotąd tłamszone i spychane na boczny, niszowy tor nareszcie ujrzały światło dzienne. Przerażone "elity" robią jednak wszystko aby przekaz kierowany do społeczeństwa ośmieszyć czy zniekształcić. Powinniśmy zatem od naszych nieprzyjaciół wyciągać cenne lekcje. Nasi pobratymcy, setki lat temu doświadczenie wojenne nabierali poprzez konsumowanie swoich wrogów. Jedzono tedy ich mięso, nie z pogardy lecz z szacunku, którym się ich darzyło. Dziś czasy się zmieniły, i nikomu normalnemu podobne rzeczy nie powinny przychodzić na myśl. Zmieńmy więc metody lecz meritum sprawy pozostawmy bez zmian. Uczmy się od nich...
Wiele takich "oczywistości" przed pojawieniem się na scenie politycznej PIS, dla prawej części społeczeństwa mogło być tylko marzeniem i nieodrobioną lekcją przez kolejnych konserwatywnych polityków. Kaczyńscy to zmienili. Są prawdziwymi "figth'erami", medialnymi bestiami. Tym jednak różnią się od innych, że w podświadomości kochają naszą Ojczyznę i są w stanie dla niej zrobić wszystko. Nawet jakby powiedział to Gieremek, "brutalnymi metodami".
Posted by
@ w czerwonym
at
23:29
0
comments
Labels: Jarosław Kaczyński, PIS
2007-09-27
Dupne debaty dalsze dzieje, i co z tego wynika
Ani JarKacz ani Magister nie chcieli by główną prowadzącą debaty w poniedziałek była Monia O. (tak, to ta Monika co ją kobieta dbająca o zdrową psychikę myje z zapałem;). W końcu wyszło, że poprowadzi ona blok dotyczący polityki zagranicznej. Podobno Urbański
(http://katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=U&katalogId=3&subpageKatalogId=3&pageNo=1&nameId=2454&osobaId=1719&) nalegał, że ona musi. Każdy widać ma ulubieńców medialnych na swoją miarę. Panie Premierze pora się nad tą szumowiną zastanowić, i bynajmniej nie mam na myśli Moni O.
Ważniejsze jednak jest co na temat debaty mówi „pomocnik"...
http://the-real-mustrum.blogspot.com/2007/09/dupne-debaty-dalsze-dzieje-i-co-z-tego.html
Posted by
Anonimowy
at
22:38
3
comments
Labels: Jarosław Kaczyński, Kwaśniewski, Monia O., PO, Tusk
![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_c.png?x-id=858f2f6d-2708-408b-865f-924665319b08)
