Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybitzky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybitzky. Pokaż wszystkie posty

2009-06-10

Kaczyński must die

Który to już raz PiSowi wróży się rychły rozpad a Jarosławowi Kaczyńskiemu odejście w niebyt polityczny? Który to już raz część prawej strony blogosfery naiwnie przyłącza się do chóru medialnych szczekaczek i daje się sterować na szkodę naszego stronnictwa? Nie pierwszy i zapewne nie ostatni. O ile nie zdołamy ogarnąć pewnych faktów.

Kilka już razy pisałem o dezinformacji w mediach oraz w polityce, która ma wymusić dezintegrację PiS. Przykładów takich działań mamy od ostatnich wyborów parlamentarnych mnóstwo i jeszcze trochę. Już pod koniec września 2008 roku, gdy powstał słynny konflikt z Dornem a media z dnia na dzien zakochały się w tym polityku forsując jego i ludzi mu podobnych na nową alternatywę dla Prawa i Sprawiedliwości, część bloggerów na czele z moim ulubionym Rybą dała się zawieść za nos dokładnie tam, gdzie chcieli tego ludzie delikatnie mówiąc nieżyczliwi wobec partii Kaczyńskiego.

Pisałem wtedy w polemice z Rybitzkym - ,,Nieistniejące do tej pory w polskiej polityce koło młodych polityków o poglądach stricte prawicowych i patriotycznych, z dobrze przygotowanym i zaprezentowanym programem oraz zapleczem, nie wyrośnie nagle spod ziemi, by zastąpić wadliwych Kaczyńskich, swoimi nieskazitelnymi i doskonałymi w każdym calu ludźmi.'' I tak rzeczywiście jest. Żadna partia prawicowa nie przekroczyła progu kilku procent poparcia. Tylko Prawo i Sprawiedliwość jak na złość podwoiła ilość mandatów w europarlamencie i za cholerę nie chce szczeznąć podług wróżb a przepowiedni Ryby.

Więcej napisałem na ten temat tydzień później, gdy Rybitzky kontynuowal swe tyrady dewaluujące PiS (wymieniam ciągle tego bloggera, ponieważ ze złapanych na ten manipulatorski haczyk tylko jego pamiętam z racji dużej częstotliwości w łapaniu się nań - z resztą z nim chętnie polemizuję). Oto cytat wart przypomnienia - ,,To klasyczna manipulacja pochodząca z tego, co zawsze źródła. Środowiska zawłaszczające sobie dziś Polskę zdały sobie sprawę, że Polakom nie uda się wybić z głów zapotrzebowania na silną, centroprawicową partię. Chcą więc koniecznie doprowadzić do tego, aby tą partią przestało być Prawo i Sprawiedliwość.''

W grudniu 2008 pisałem notkę dedykowaną Rybie, stwierdzając, że ,,polska prawica, a moim zdaniem razem z nią Rzeczpospolita, nie mają interesu w podgryzaniu PiS z dwóch stron przez owe rozłamowe stronnictwa(Polska XXI oraz Prawica RP- przyp. autor). Dlatego też ich istnienie oparte na byciu opozycją do Prawa i Sprawiedliwości jest szkodliwe. Tak samo, nawoływanie do przerzucania swego poparcia z partii Kaczyńskich na formacje Marka Jurka czy Rokity i Dutkiewicza.''

W ten sposób przenosimy się do chwili obecnej, w której zabiegi dezinformacyjne poszły w ruch z okazji niedawno przeprowadzonych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Tak jak pisałem kilka dni temu, w mojej ocenie PiS nie przegrał. Niestety również nie wygrał, ale zważając na stałą zawieruchę roztaczającą się wokół tej partii, i tak jest nieźle. Z kolei w ocenie polityków Platformy Obywatelskiej oraz jej mutacji, w partii Kaczyńskiego na pewno szykuje się przewrót a partia ta chyli się ku upadkowi. ,,Widać już, że te napięcia, te ruchy tektoniczne wewnętrzne w PiS są bardzo silne'' - stwierdził Sławomir Nowak w dzisiejszym programie Moniki Olejnik w Trójce.

Sam związek frazeologiczny pt. ,,ruchy tektoniczne'' jest w Platformie Obywatelskiej bardzo popularny i zapewnie starannie wyuczony w PR-owskich gabinetach Nowaka. Jeszcze w kwietniu 2009 roku Bronisław Komorowski użył tego samego sformułowania przy okazji konfliktu Libicki-Czarnecki. Oceniłem to wtedy jednoznacznie - ,,Jeśli foch i wycofanie się z wyborów Libickiego oraz groźby Mojzesowicza w sprawie ustawienia Czarneckiego na ,,jedynce'' w Lublinie to ruchy tektoniczne, to czym w takim razie było odejście Trzeciego Bliźniaka? Wybuchem wulkanu? Uderzeniem asteroidy?''. Po raz kolejny zastosowana tu manipulacja, której jedną ze składowych była wypowiedź wąsatego okularnika z PO, miała zdezintegrować PiS i odwrócić od niego wyborców. Nie udało się. Przetrwaliśmy Dorna, przetrwaliśmy Libickiego.

Powróćmy do obecnej akcji dezinformacyjnej. Nowak kontynuując swą wypowiedź u Olejnik stwierdza nt. PiS - ,, Ta partia buzuje wewnętrznie i widać też po wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego, że puszczają mu nerwy. Myślę, że ciekawym rozmówcą byłby dla niego psycholog''. Pomijając chamski wtręt na koniec, widzimy tu silną potrzebę stworzenia narracji rozpadu i frustracji wodza, o czym świadczą silnie nagromadzone związki frazeologiczne czy odpowiednio sformułowane określenia. Zapytam ponownie - który to już raz ci sami ludzie, z tego samego u gruntu środowiska wróżą dezintegrację Prawa i Sprawiedliwości?

Obecna kampania różni się jednak jej głównym celem. Zaczęło się od niefortunnej w skutkach wypowiedzi Zbigniewa Ziobry, w której krytykuje on pracę głównych speców od wizerunku jego partii. Najwyraźniej obecny konflikt między Ziobrą a specjalistami został stanowczo wyciszony przez Jarosława Kaczyńskiego. Jednak PR-owcy PO i reszta obozu antypisowskiego podchwycili sprawę od razu, prezentując ją, jakby chodziło w niej o konflikt Kaczyński-Ziobro o czym rzekomo miało świadczyć szorstkie potraktowanie świeżowybranego europosła przez prezesa. Śledząc dalej tę fałszywą narrację, postępowe media wywnioskowały, że Kaczyński traci władzę w partii, a Ziobrę ucisza z obawy przed całkowitą jej utratą.

To oczywista bzdura. Prawdziwy konflikt, powtarzam, to niesnaski Ziobro-specjaliści. Kaczyński włączył się weń jako rozjemca (w końcu to jedna z ról przywódcy) i skutecznie owe przekomarzanie uspokoił. Nigdy nie istniał konflikt Ziobro-Kaczyński, a media usiłujące nam to wmówić grają na dezintegrację PiSu na dwa obozy pod przewodnictwem tych polityków. Chodzi też o ostateczne zdeprecjonowanie Jarosława Kaczyńskiego, czego faktem może być niedawny wpis na blogu Piskorskiego, w której stwierdza on, że ,,7 czerwca 2009 skończyła się w PiS dominacja Jarosława Kaczyńskiego.'' Dalej pisze, iż ,,przywództwo Jarosława Kaczyńskiego nie jest już w żadnym razie bezdyskusyjne i niepodważalne. W PiSie na dobre rozpoczęła się dyskusja o tym, co trzeba zrobić i co stanie się z tą partią po definitywnej porażce Jarosława Kaczyńskiego''.

I to jest sedno sprawy. Układ zdecydował. Kaczyński must die. Musi umrzeć - oczywiście w znaczeniu politycznym. Wmawianie nam, że Jerry już jest BE a Ziobro CACY ma służyć zdewaluowaniu wizerunku Jarosława Kaczyńskiego, bez którego Prawo i Sprawiedliwość rozleci się ogarnięta pożarami konfliktów, których ich partycypant Ziobro na pewno nie ugasi. Bez Kaczyńskiego nie ma PiS-u i obie strony konfliktu politycznego dobrze to wiedzą. Nikt ze skonfliktowanych polityków (Szczypińska, Masłowska, Kurski, Ziobro) nie postuluje zmiany na fotelu prezesa, nikt nie widzi sensu w przywództwie Ziobry. Zapewne przypadkiem to jedynie wrogowie partii Kaczyńskiego domagają się zmian w partii a docelowo odsunięcia Kaczora. Dołączając do tego usłużny medialny wrzask i naiwne nawoływania z prawej strony, możemy przed sobą przedstawić ogrom dezinformacji, jaka ogarnęła po raz kolejny scenę polityczno-medialną.

Jednak, jak słusznie stwierdził Triarius w swoim wczorajszym wpisie ,,Jeśli więc taka partia (PO) atakuje tylko jednego ze swych potencjalnych przeciwników - a więc tylko jedną partię spomiędzy całej opozycji - oznacza to, że pozostałych, z takich czy innych względów, nie uznaje za groźnych czy niewygodnych dla siebie przeciwników.'' Sparafrazuję ten cytat i poprowadzę dywagację naprzód - Jeśli więc PO atakuje tylko jednego z prominentnych polityków głównej wrogiej partii - a więc głównie jednego lidera spomiędzy całego kierownictwa - oznacza to, że pozostałych z takich czy innych względów nie uznaje za groźnych czy niewygodnych dla siebie przeciwników''. Dlatego, my, zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości powinniśmy tym goręcej wspierać przywództwo Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości, im goręcej będą nam to wrogowie tej partii odradzać.

PiS się nie rozpada, rzekome ruchy tektoniczne to zwykłe w polityce damskie fochy co słabszych psychicznie polityków. Partia trzyma się kupy dzięki silnemu przywódcy, którym jest właściwy człowiek na właściwym miejscu. Obecny jazgot medialny to psie zawodzenie wynikające głównie ze strachu bądź wyrachowania. Takie są fakty odarte z dezinformacji.

Apeluję do internetowej prawicy o przemyślenie tej sprawy.

2009-06-08

Rybitzky, czyli nożem w plecy prawicy

Naczelny wbijacz noży w plecy środowiska prawicowego i ekspert od wszystkiego Rybitzky, jak mogliśmy się spodziewać, skrytykował PiS za podwojenie ilości mandatów do europarlamentu we wczorajszych wyborach. Po raz kolejny oparł swoje przemyślenia na kilku błędnych przesłankach i dogmatach medialnych.

Ryba od dawna podgryza Prawo i Sprawiedliwość od strony centrum i ma do tego święte prawo. O ile robi to konstruktywnie. Jednak chciałbym po raz kolejny zachęcić jego i innych bloggerów tworzących swoje notki na podstawie informacji z mediów do sięgania po lepsze źródła informacji a przede wszystkim przesiewanie plotek, fantasmagorii ,,ekspertów'' i celowo tworzonych dogmatów typu ,,PiS to partia starych ludzi''.

W swojej notce pt. ,,PiS, czyli grabiami po głowie'' Rybitzky po raz kolejny daje mi powód do zadumy nad kwestią jego przynależności do naszego prawackiego środowiska, bo nie wiadomo jak to z Rybą jest. Niby w kwestiach historycznych się zgadzamy, jednak gdy przychodzi do podsumowania opinii opisywanego bloggera jeśli chodzi o elektorat czy wizerunek partii, możemy łatwo stwierdzić, że Rybitzky życzy Polsce PiSu który jest bardziej platformerski, cool i trendy niż sama Platforma Obywatelska. Wiele razy wskazywałem na bezsens takich postulatów - nikt nie przegoni w młodzieżowości Donka pykającego sobie w gałę i wciskającego nawet w przemówienia powyborcze słów typu ,,fajnie'' i innych slangowych figur językowych podyktowanych przez Sławomira Nowaka. Takich wodzów nie powinno być w PiSie, a samo Prawo i Sprawiedliwość nie powinno stawać się partią takich ludzi. Nie życzyłbym Rzeczpospolitej, by partia Kaczyńskiego dogoniła PO uderzając razem z nią w takie intelektualne dno.

Co nie znaczy, że jak twierdzi Ryba, PiS nie walczy o młodych ludzi. Targetem Prawa i Sprawiedliwości wśród młodzieży powinni być przede wszystkim studenci oraz młodzież zainteresowana polityką (tacy jeszcze są, naprawdę). Tylko tacy młodzi ludzie będą w stanie odnieść się do merytorycznych argumentów przemawiających za tą partią. Reszcie wystarczy rzucić przed nos kawał kiełasy a pobiegną za nim z wywieszonymi jęzorkami na koniec świata. Jak mniemam nikt nie złamie monopolu Platformy Obywatelskiej na ową kiełbasę wyborczą, więc celowanie w lemingi jest skazane na całkowite pudło. Myślę, że to powinno być jasne.

Wspomniany przeze mnie elektorat umownie nazwany młodzieżą zaangażowaną jest systematycznie indukowany politycznie przez młode kadry polityczne której przedstawicielami w tych wyborach byli np. Marek Migalski we Wrocławiu czy Krzysztof Szczerski w Krakowie. Na podstawie danych ze wspomaganej przeze mnie kampanii Doktora Szczerskiego mogę stwierdzić, że spotkania przedwyborcze pełne studentów UJ, efekciarskie przejazdy busów z telebimami 5x10 metrów i zwykłe kserówki rozdawane przez młodych ochotników przed kościołami, w punktach spotkań studentów, jak stołówki uczelniane, itp. świadczą o dużym zaangażowaniu w ,,docieranie do młodych'' samego Szczerskiego ale i centrali dającej na to pieniądze, co natrętnie neguje Ryba. Gdyby znał przebieg kampanii przedwyborczej PiS i oparł swoje przemyślenia na jakichś faktach, np. takich, jak wymienione powyżej, na pewno zrewidowałby swe stanowisko do czego gorąco go zachęcam. Mit ,,partii starych ludzi'' obalony. Tak samo, jak mit braku skutecznego PR-u skierowanego do młodzieży.

Jeśli chodzi o kolejną legendę ,,o wymieraniu starego elektoratu'', to dał jej skuteczny odpór Kokos w swoim dzisiejszym wpisie. Emerytów przybywa, nie ubywa. To czysta demografia. Rybizkiemu nie udało się sięgnąć po coś tak nieosiągalnego jak suche dane statystyczne dostępne dla każdego od lat.

Przejdę teraz do argumentu o naiwnej wierze Prawa i Sprawiedliwości w siłę niskiej frekwencji. Ryba twierdzi, że politycy PiSu wierzyli, iż w eurowyborach zwyciężą dzięki mobilizacji twardego elektoratu, który uda się do urn w przeciwieństwie do lemingów. Nie wiem na czym oparł tę tezę Ryba, i skąd wie jakie nadzieje i w czym pokładają ludzie z partii Kaczyńskiego. Wiem jednak, że wybory do europarlamentu to wielkie święto dla każdego lewackiego hurraoptymisty w kwestiach europejskich czego dowodem są wspaniałe wyniki Danuty Hübner w Warszawie na które złożyły się głosy eseldowskich lewaków (stąd osłabiony Olejniczak) i lemingów. Tutaj motywacje rozkładają się zgoła inaczej, niż w krajowych wyborach. Należałoby to wziąć pod uwagę w swoich rozważaniach, szczególnie mieniąc się przedstawicielem i znawcą kręgów młodzieżowych.

Jeśli chodzi o kolejny mit dotyczący partii Kaczyńskiego, tzn. cytując Rybitzkiego ,,uwiąd struktur terenowych'' to jako jeden argument obalającym tę tezę podam dane z krakowskiej młodzieżówki Forum Młodych PiS - stan osobowy w minionym roku prawie się podwoił. To przykład na bzdurność tego jednostronnego i krzywdzącego sądu opartego na niekontrolowanej erupcji intelektualnej, niczym więcej. Innym argumentem może być również efekt działań rzekomu zwiędłych struktur jakim jest wciągnięcie w samym Krakowie doktorów Andrzejewskiego (Uniwersytet Ekonomiczny) i wspomnianego wyżej Krzysztofa Szczerskiego z UJ. Panowie nie należą do partii, jednak zostali skutecznie wypromowani odpowiednio przez ludzi Zbigniewa Wassermanna oraz prof. Krzysztofa Legutko i prof. Ryszarda Terleckiego. Takiego uwiądu życzę PiSowi po wsze czasy.

Opisane i obalone przeze mnie mity to niepokojące zjawiska obecne nie od dziś w publicystyce Rybitzkiego. Lekceważenie sukcesów Prawa i Sprawiedliwości i dramatyzowanie pod dyktando mediów to dla niego chleb powszedni. Tak jak dla mnie czerpanie nieskończonej inspiracji z tekstów tego bloggera. Za to wszystko Rybie dziękuję i życzę kolejnych tekstów opartych na wydumaniach i fantazjach, dających mi tyle przyjemności w poddawaniu ich słusznej krytyce.

Pozbądźmy się dogmatyzmu i odrzućmy narzucany nam na siłę ton dyskusji. Porozmawiajmy merytorycznie.

2008-12-18

Jaką drogą idzie blogger Rybitzky?


W odpowiedzi na mój wpis z przedwczoraj bloger Rybitzky w tekście pt. ,,Jaką drogą idzie polska prawica?'' odnosząc się do stawianych przeze mnie tez, poruszył kilka ważnych kwestii. Ważnych o tyle, że stosunek autora do owych zagadnień to emanacja rodzącego się wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości nurtu reformistycznego. Nurtu kierującego partię PiS w złą stronę.

,,Ludzie widzą co się dzieje. Od wyborów panuje w PiS marazm, a przez liderów karmieni są stale tymi samymi, pustymi obietnicami zmian. To nie czarnowidztwo, ani „rozłamowość”, że zaczyna pojawiać się zwątpienie. To po prostu rozsądek, którego brak zaczyna być wyraźnie widoczny u liderów PiS.'' - pisze Ryba.

Owszem, wśród działaczy partii Kaczyńskiego może panować marazm - w końcu PiS nie rządzi, nie odnosi spektakularnych sukcesów na arenie polskiej sceny politycznej a w łamach partii nie przeprowadzono żadnych gruntownych reform, które pozwoliłyby jej zregenerować się i z całą odnowioną mocą ponownie włączyć się do biegu po władzę w Rzeczpospolitej. To prawda. Problem polega na tym, że PiS nie będzie rządził co najmniej do następnych wyborów, nie będzie odnosił spektakularnych sukcesów, dopóki jego jedynym kandydatem na sojusznika w forsowaniu pomysłów legislacyjnych będzie skrajnie wrogie wobec tej partii SLD. Prawo i Sprawiedliwość nie może sobie również pozwolić na głęboką reformę jak np. postulowane przez wielu nierozsądnych ludzi przetasowanie na szczytach władzy tej formacji. W sytuacji ciężkiego konfliktu politycznego, w którym Prawo i Sprawiedliwość znalazło się na pozycji oblężonej twierdzy, potrzebna jest konsolidacja - nie destabilizująca rewolucja.

Być może znalazłby się ktoś, kto nadawałby się na prezesa partii, (w końcu ktoś kiedyś będzie musiał prezesa Kaczyńskiego zastąpić - (wbrew opiniom wielu postępowych defetystów z czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego, przywódca kaczystowskich watah ani nie strzela z oczu laserem, ani nie jest nieśmiertelny). Być może ktoś będzie w stanie trzymać w ryzach konkurujące od wczesnych lat 90' nurty polskiej prawicy obecnie zespolone w jednym ciele pt. Prawo i Sprawiedliwość. Być może ktoś będzie się lepiej nadawał do organizacji i synchronizacji działań partii, niż Przemysław Gosiewski. Być może. Jednak w warunkach, w jakich znajduje się teraz owa partia, jej kierownictwo nie może sobie pozwolić na gdybanie i eksperymenty. Należy to wziąć pod uwagę w ocenie działań prezesa PiS oraz jego podwładnych - Rybitzky niestety o tym zapomina.

Musimy operować w ramach faktycznej sytuacji oraz realnych możliwości, a obecnie wachlarz działań dostępny dla prezesa PiS nie jest szeroki. Wystarczy porównać ocenę działań nie mającego dostępu do władzy Jarosława Kaczyńskiego, z oceną działań Prezydenta - tutaj pisowski elektorat jest pewien. Ryba również, w końcu napisał tekst w którym stawia sobie Lecha Kaczyńskiego za najlepszego prezydenta w historii Polski. Lechu ma dostęp do władzy, więc nią dysponuje i imponuje swoimi działaniami swoim wyborcom. Rybitzky musi pamiętać o tym, że Jarosław Kaczyński, a z nim jego ludzie, takich możliwości nie mają.

Jeśli chodzi o opinie terenowych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, na początku muszę zaznaczyć, że opinie są różne i nie ma sensu się na nie powoływać. Krakowscy działacze, z którymi mam przyjemność pracować pałają dużo większym optymizmem niż pisowcy z Wrocławia (jak mniemam), o których wspomina Ryba. Jednak jak wiadomo, opinie są subiektywną oceną, więc nie możemy się na nie powoływać, chyba, że chcemy przyjąć taktykę gry autorytetami, która w wykonaniu wyborcy PiS kpiącego sobie z salonowych autorytetków wygląda niestety tragikomicznie.

Postulowane przez Rybitzky'ego zmiany to otwarcie się na salonowe media i poprawa wizerunku partii. Jeśli miałoby się to odbywać za pomocą wymiany Gosiewskiego na Natalię X - która świeci białymi zębami i się ładnie uśmiecha, a nie potrafi wprowadzić dyscypliny w partii, to od razu mówię, że dziękuję. Z resztą nie wiem jak we Wrocławiu, jednak w Krakowie odbywały się szkolenia medialne, nie tylko dla sztandarowych ludzi małopolski ale i dla szeregowych członków młodzieżówki - nie wiem czy Ryba jest na bieżąco z wydarzeniami wewnątrz struktur partii.

Musimy pamiętać, że PiS jest opozycją do Platformy Obywatelskiej - dlatego też nie może dążyć do uPeOwienia. Gdy partia ta straci kontrast w opozycji do Platformy, razem z nim straci głosy przeciwników rządu Tuska. Poza tym w walce na uśmiechy i debilną politykę miłości PO jest i tak nie do przelicytowania. Tej walki PiS nigdy nie wygra, więc postulat wzięcia w niej udziału to błąd strategiczny i zaprzeczenie zasad, o których mówiono w Prawie i Sprawiedliwości, a które, o czym należy pamiętać zobowiązują nadal.

Rzeczywiście, w partii Jarosława Kaczyńskiego jest wiele do zrobienia. Jest wiele błędów do naprawienia i wiele rozwiązań do wprowadzenia. To fakty. Jednak defetystyczna postawa, zakładająca, że będziemy jedynie stać i narzekać w niczym nie pomoże. Już wystarczy krytykantów i oportunistów jak Sikorski czy Mężydło, wystarczy nadambitnych rozłamowców jak Piłka czy Zalewski. Czas na działania, czas na walkę o głosy - PiS ma potencjał, miejmy nadzieję, że go nie zmarnuje. Rybo, więcej optymizmu!

2008-12-16

Panie Marku, Panie Janie, Rybo - nie idźcie tą drogą!

Zakładając nawet, że kolejne secesje w PiS nie były inspirowane z zewnątrz, jak miało to miejsce na prawicy w pierwszej połowie lat 90', to i tak obóz prawicowy nie może sobie pozwalać na takie zjawiska, ponieważ mu się to po prostu nie opłaca.{{Potd/2006-10-10 (en)}}Plankton

Odszedł Marek Jurek, odszedł Ujazdowski. Powstała Prawica Rzeczypospolitej i ruch obywatelski Polska XXI (Mam nadzieję, że nikt nie ma już złudzeń, że ów ruch pozostanie jedynie klubem dyskusyjnym nie angażującym się w walkę polityczną). Obydwa ugrupowania mienią się prawicowymi, a różnią się w swych programach tym, że Prawica RP pozuje na bardziej prawicową niż Prawo i Sprawiedliwość, z kolei Polska XXI chce stworzyć wizerunek nowoczesnej konserwatywno-liberalnej formacji. Dziwnym trafem owe pisopochodne kanapowe środowiska nie pozostały w macierzystej partii, której nie stać było na stanie się, niczym Platforma Obywatelska, partią ,,rozdyskutowaną''. Nie będę po raz kolejny pisał, jaką mam teorię na ten temat - analogia z czasami szafy Lesiaka wydaje mi się być zasadna.

Zasadna o tyle, że oceniając sytuację racjonalnie i nie biorąc pod uwagę przesłanek świadczących o manipulacjach wewnątrz polskiej prawicy, fakt coraz to większego rozdrobnienia ogarniającego prawicową scene polityczną jest po prostu zły. Prawica RP nie zastąpi Prawa i Sprawiedliwości, stanie się co najwyżej następczynią Ligi Polskich Rodzin. Tak samo Polska XXI nie pociągnie za sobą znacznej części wyborców PiS, ponieważ jej program jest na to za liberalny. Zakładając, że rozwój sytuacji pozwoli na zaistnienie tym formacjom (mam na myśli więcej niż 5% poparcia) będziemy mieli na prawicy, zamiast jednej, silnej centroprawicowej partii, trzy mniejsze, różniące się w detalach swoimi programami - osłabiony PiS, słabą Prawicę RP i Prawicę XXI. Rozdrobniona prawica nie będzie w stanie oprzeć się ,,rozdyskutowanej'' Platformie Obywatelskiej, w której znajdzie się miejsce dla każdego, kto nie lubi Kaczorów połączonej sojuszem postkomuszych interesów z Sojuszem Lewicy Demokratycznej (Od razu spieszę z wyjaśnieniem - nie piszę o PO, jako o części prawicowej sceny politycznej, ponieważ stopniowy dryf ku UWolskim korzeniom, wykreśla tę partię z owej systematyki).

Jaki potencjał będzie miała tak podzielona prawica? Owszem, z pewnością zawiążą się doraźne, może nawet nieco trwalsze sojusze w obronie konkretnych ustaw czy projektów, ale nie ma szans na trwałą współpracę. Nie ma szans na stabilną walkę w ramach opozycji, nie ma szans na zdecydowane zwycięstwo którejś z owych partii w wyborach parlamentarnych, nie mówiąc już o wystawieniu wspólnego kandydata do wyborów prezydenckich. Polska prawica, a moim zdaniem razem z nią Rzeczpospolita, nie mają interesu w podgryzaniu PiS z dwóch stron przez owe rozłamowe stronnictwa. Dlatego też ich istnienie oparte na byciu opozycją do Prawa i Sprawiedliwości jest szkodliwe. Tak samo, nawoływanie do przerzucania swego poparcia z partii Kaczyńskich na formacje Marka Jurka czy Rokity i Dutkiewicza.

Środowisko polskiej prawicy musi się ponownie skonsolidować albo skoncentrować wokół jedynej partii mającej potencjał walczyć o władzę w Rzeczypospolitej. Nowa jakość i powiew świeżości jakie rzekomo reprezentują Prawica XXI oraz Prawica RP to tylko medialny oraz wewnątrzśrodowiskowy PR. Pozbawiona ostatniej silnej partii, podzielona prawica nie ma szans na zaistnienie na polskiej scenie politycznej. Nie tędy droga Panie i Panowie. Postkomuniści już teraz zacierają ręce, patrząc na to, jak silny blok prawicy pt. Prawo i Sprawiedliwość, rozrywany kawałek po kawałeczku, stopniowo przeobraża się w polityczny plankton.
...

Post ten dedykuję przede wszystkim bloggerowi Rybitzky'iemu, który okazał się być wyjątkowo podatny na prorozłamową perswazję.


Podobne artykuły
Reblog this post [with Zemanta]