2009-02-09

PSL tchórzy pierwszy

Po tragicznej śmierci Polaka, nasz naród zbiera ciężkie do przyjęcia owoce podjęcia się walki z terroryzmem. Politycy PSL pierwsi reagują zgodnie z oczekiwaniami terrorystów - poseł Leszek Deptuła postuluje jak najszybsze wycofanie naszych wojsk z Afganistanu.

Wydawałoby się, że głęboko zakorzenione w polskości przekora i waleczność nie pozwolą naszym obywatelom na uginanie się pod presją przestępców. Okazuje się jednak, że propaganda strachu siana przez organizacje terrorystyczne na całym świecie trafiła na podatny grunt i tutaj. Partia zazwyczaj zabierająca głos w dyskusjach dotyczących nawet nie interesu jej obywateli - w rozmowach dotyczących własnego interesu, partia konformizmu i uległości wobec aktualnych sojuszników politycznych, z nieznanych powodów akurat w tej kwestii stawia sprawę jasno. Polskie Stronnictwo Ludowe żąda ucieczki i kapitulacji Wojska Polskiego w wojnie z terrorem. Czyżby Al Kaida zinfiltrowała szeregi ludowców? Czyżby Pawlak uległ zwodniczym wpływom islamskich ajatollachów?

Myślę, że nie. Być może chodzi o zaistnienie w mediach, lub zyskanie kilku lewackich punktów procentowych poparcia dla partii, kosztem zhańbienia mandatu poselskiego i pamięci zabitego Polaka. Pewnym jest, że owo posunięcie jest szybkim i zdradzieckim sztychem w plecy zadanym Wojsku Polskiemu, polskim obywatelom, sojusznikom z NATO a przede wszystkim rodzinie zabitego, której należy się przecież zadośćuczynienie.

Gdy szaleniec wbiegnie do Muzeum Narodowego i ukradnie dzieło sztuki, po czym w zaciszu domowego ogniska skrupulatnie porwie je na strzępy tylko po to, by wymusić na władzach konkretne zachowanie, to jaki jest obowiązek owych władz? Wzmóc poszukiwania, znaleźć i osądzić przestępcę, czy przeprosić go za walkę z przestępczością jako taką, pozwolić mu delektować się zwycięstwem nad ,,władzą'' po czym na wszelki wypadek zamknąć Muzeum, by takie przypadki się nie powtarzały? Gdy dla okupu zostanie porwane dziecko i zginie, obowiązkiem Państwa będzie ogłoszone wszem i wobec zakończenie walki ze zorganizowaną przestępczością czy wzmożenie walki z nią oraz poprawę mechanizmów bezpieczeństwa wspartą przykrym doświadczeniem? Okazuje się, że dla Leszka Deptuły i ekipy z której się wywodzi odpowiedź na te pytania wcale nie jest oczywista.

Powstaje pytanie, czy polscy obywatele mogą liczyć na swój rząd? Czy w obliczu rzuconych przez posła PSL słów, Polacy mogą nadal być pewni, że władza RP stoi na straży prawa i nie ulegnie plującym na nie przestępcom? Promowany przez lewicowe ośrodki ideowe kurs skrajnej uległości i kapitulacji udziela się powoli także polskim władzom. PSL stchórzył pierwszy i tym samym potwierdził wypowiedziane przez porwanego Polaka słowa, w których stwierdził on, że nie może czuć się bezpieczny. Problem w tym, że przez tchórzostwo szerzące się w ramach legalnej władzy w Polsce, obywatel Rzeczpospolitej musi się obecnie obawiać o swoje bezpieczeństwo nie tylko w Pakistanie, ale i we własnym kraju.

2009-02-06

Kiszczak to tchórz!

Po zachowaniu gen. Kiszczaka można sądzić, że czegoś się obawia. Nie jest to człowiek godny miana oficera. To zwykły tchórz, który nie bierze odpowiedzialności za skutki swoich rozkazów - powiedział w "Kontrwywiadzie" RMF prezes IPN Janusz Kurtyka.

Konrad Piasecki: Co by pan odpowiedział tym, którzy mówią, że Okrągły Stół to było porozumienie komunistów z ich agenturą?

Janusz Kurtyka: To myślenie może w części znajdować swoje uzasadnienie źródłowe, ale w swej istocie Okrągły Stół nie był porozumieniem oficerów prowadzących z agenturą. Jego podłoże było o wiele bardziej skomplikowane.

Przy Okrągłym Stole zasiedli agenci?

- Poczekajmy jeszcze trochę. IPN opracowuje materiał na ten temat. Z całą pewnością można powiedzieć, że wśród uczestników Okrągłego Stołu i wśród posłów Sejmu X kadencji oczywiście zdarzali się tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Ten mechanizm występował, ale nie decydował o charakterze Okrągłego Stołu.

Lech Wałęsa mówi dziś tak: „Mam kaca moralnego, wiedziałem, że gram z nieuczciwcami”. Na ile władza, podczas obrad Okrągłego Stołu i po nim, stosowała takie brudne sztuczki wobec opozycji, na ile inwigilowała?

- To nie są brudne sztuczki, tylko naczelny nakaz polityki, który mówi, że trzeba być skutecznym. Oczywiście, że władza prowadząc rozmowy z częścią opozycji przez siebie wyselekcjonowaną; przecież do Okrągłego Stołu została dopuszczona ta opozycja, o której decydowała władza, prowadziła równocześnie inwigilację swoich partnerów.

Czy ta gra była tak brudna jak morderstwa związane z morderstwami księży. Generał Kiszczak parę dni temu strasznie się zdenerwował w tvn24. Na pytanie na temat tych śmierci zerwał wywiad. Czy ma powody, żeby się obawiać?

- Generał Kiszczak już jest podsądnym w kilku procesach. Jest też w zainteresowaniu śledczych IPN.

Ale czy zabójstwa księży Niedzielaka, Suchowola, Zycha, mogą obciążać generała Kiszczaka?

- Po zachowaniu generała Kiszczaka można sądzić, że czegoś się obawia. Nie chce przesądzać czego, natomiast z całą pewnością powiedziałbym, że nie jest to człowiek, który jest godzien miana oficera, ponieważ to zwykły tchórz, który nie bierze odpowiedzialności za skutki swoich rozkazów.

2009-02-02

II Kongres PiS - relacja

Ta notka na pewno nie będzie wyjaśniać oczywistego faktu, że Janusz Palikot nie mógł pojawić się na Kongresie. Nie udowodni też dlaczego premier z wielu względów nie powinien się na nim zjawić. Takie rozważania należy pozostawić tabloidom i co mniej bystrym z obywateli. Moja notka będzie relacją oraz analizą, odnosząca się do merytorycznych treści przekazanych na II Kongresie programowym Prawa i Sprawiedliwości.

Law and Justice's logoImage via Wikipedia


Będąc członkiem krakowskiej młodzieżówki PiS, miałem niepowtarzalną okazję, by zjawić się na Kongresie tej partii, który, może poza meczem Polska - Dania, okazał się być centralnym wydarzeniem minionego weekendu - w wymiarze politycznym być może kluczowym punktem całej zimy 2008/09. Postaram się z perspektywy uczestnika owych wydarzeń zanalizować je i oddać ich atmosferę z pominięciem zakłamującej rzeczywistość optyki medialnej.

Przed kongresem odbyło się kilka paneli dyskusyjnych zorganizowanych w krakowskim Hotelu Novotel. Miałem przyjemność się tam znaleźć i obserwować atmosferę rosnącego napięcia przed weekendem. Ludzie dyskutowali między sobą i drążyli tych co bardziej zorientowanych w tym, co ma zostać powiedziane w czasie Kongresu. Politycy milczeli na ten temat. Ludzie z młodzieżówek biegali, by załatwiać sprawy organizacyjne i doprecyzować plany na następny dzień. W czasie paneli poruszono istotne dla partii kwestie powrotu bezrobocia i palącą sprawę zbliżającego się do Polski kryzysu, stanu polskiego sportu oraz, co ciekawe, praw kobiet w świetle polskich regulacji (zagrywka pod lewicowców?). Każda dyskusja odbywała się w osobnym pomieszczeniu, uczestnikom każdego spotkania rozdano solidne materiały informacyjne. Ja sam, do czego szczerze się przyznam, w trakcie panelu na temat praw kobiet opuściłem salę i razem z kolegami z młodzieżówki udałem się na mecz Polska - Chorwacja. Niestety sportowe spotkanie nie było warte mojej dezercji. Po rozgrzewce, jaką były konferencje w Novotelu, wróciłem do domu z głową pełną przemyślen. Na pierwszy plan rzucała się myśl - PiS wreszcie chwali się programem. Miałem przyjemność obejrzeć dziesiątki stron informacji i analiz, a to przecież jedynie przedsmak tego co miało się zdarzyć!

Następny dzień zacząłem od egzaminu - napisałem go szybko, bo auto, którym miałem udać się do Nowej Huty zajechało pod budynek Uniwersytetu pół godziny po rozpoczęciu pisania. Na szczęście pomimo słabej infrastruktury i beznadziejnych eksperymentów drogowych prezydenta Majchrowskiego, przebrnęliśmy z przyjaciółmi przez Kraków, by znaleźć się w jego ,,sławnej'' na całą Polskę dzielnicy. Kongres odbywał się w pawilonie Targów Krakowskich. Cały dzień miał się rozpocząć od przemówienia Prezesa, po czym nastąpić miała seria panelów dyskusyjnych otwierających wielką rozmowę wewnątrzpartyjną nt. przyszłości programu partii. Sama forma kongresu zasługuje na uwagę - nikt nie powie już, że w PiSie nie ma miejsca na dyskusji. Ta dyskusja ma miejsce nagminnie i sam miałem okazję w takich rozmowach uczestniczyć. To Prawo i Sprawiedliwość jest partią ,,rozdyskutowaną'' jak niegdyś niecelnie określił Platformę Obywatelską Jan Roktia. Jest miejsce na dialog, na odrębność a przede wszystkim na kompromis i konsolidację w ramach partii.

W swoim pierwszym przemówieniu Prezes zaczął od politycznych uników - zaprezentowane przez niego hasła ,,konkurencja - nie wojna'' i ,,czyny, nie cuda'' jasno wskazywały kierunek zmian w partii. Kaczyński chce od swej formacji, by ta uderzała celniej i roztropniej. Co z tego, że do dyspozycji jest cały szereg argumentów - broni w dyskusji, skoro nieraz posługujemy się nimi niewprawnie i łupiemy na oślep niczym rycerz ze zbyt ciężkim mieczem. Jarosław Kaczyński nawoływał do większego realizmu - postępująca lemingoza społeczeństwa jest faktem i o głos owych nieszczęsnych lemingów też należy walczyć. Dlatego były premier z pieczołowitością tłumaczy pojęcie ,,polityki transakcyjnej'' i jej zły wpływ na losy zwykłych Polaków, przede wszystkim młodych ludzi. Zachowuje się niczym nauczyciel w podstawówce, który starannie dobierając słowa, ma na uwadze by każdy, nawet najmniej zorientowany z podopiecznych dobrze zrozumiał o co mu chodzi. Do takich metod trzeba było się uciec i Prezes nie zawahał się po nie sięgnąć. Agresywny język politycznego wojownika należało odłożyć na bok, niech Niesioły i Palikoty pokażą ten język w najbardziej wynaturzonej formie, a okaże się kto w debacie politycznej w Polsce jest największym katem i chamem. Okaże się też kto jest prawdziwą ofiarą tej bezwzględnej ,,dyskusji''. Wojujący Kaczyński przy wymienionych panach to polityczny pacyfista. Merytoryczny i spokojny Kaczyński to przy tych politykach ostoja nadziei oraz rozsądku i rzeczowy partner do rozważań. I o to chodzi - niechaj Niesioły oraz Palikoty same zapracują na upadek Platformy.

Nie zostałem na panelach zaplanowanych na pierwszy dzień kongresu. Wybrałem się za to na wykład Kaczyńskiego (dla wiadomości wszystkich jak zwykle uprzejmych krytyków - ma stopień doktorski), który to odbył się w Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jadąc na wykład zastanawiałem się nad sprawą Migalskiego oraz nad ryzykiem, jakiego podejmujemy się jawnie demonstrując poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości na jednej z sal naszej uczelni. Taką to wolność poglądów zapewnił nam Okrągły Stół - niektórzy ludzie młodzieżówki bali się występować przed kamerami ze względu na represje na uczelniach, my baliśmy się o naszą przyszłość na czerwonym UJocie z powodu zwykłego spotkania z opozycyjnym politykiem. Takie zjawiska powinny dać do myślenia.

Sam Kaczyński podczas swojego, kierowanego głównie do inteligencji krakowskiej wykładu, zwracał uwagę na absurd istniejącego w Rzeczpospolitej monopolu medialnego Gazety Wyborczej i jej pokrewnych wydawnictw. Punktował wady takiego porządku rzeczy i bił na alarm w kwestii skutków inżynierii społecznej od lat uprawianej przez ten ośrodek opiniotwórczy. Widać, że retoryka się zmienia - Prezes przestrzega, apeluje i tłumaczy. Merytoryczna treść jego wypowiedzi została tak dobrze przygotowana, że jedyną odpowiedzią nań może być również merytoryczna riposta - każdy niesiołowaty bądź seneszynopodobny rykoszet na dobrze przygotowane wypowiedzi Jerrego będzie conajwyżej śmiesznym urozmaiceniem debaty. Nie zmienia się światopogląd, zmieniają się środki przekazu i PR. Znów padają gorzkie słowa pod adresem ludzi stosujących w praktyce politykę transakcyjną (na marginesie: termin wykuty przez Roberta Matyję).

Były premier postuluje odbudowę polskiejch elit na gruncie obecnej rzeczywistości. Odrzuca liberalizację szkolnictwa i jako warunek poprawy kondycji naszego społeczeństwa stawia skuteczną walkę z patologiami będącymi efektem nieudolnej transformacji ustrojowej. Jarosław Kaczyński przeprasza inteligentów (w domyśle tych prawdziwych) za to, że mogli poczuć się urażeni ostatnimi działaniami Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi oczywiście o wylansowanie słowa wykształciuch. Problem polega jednak na tym, że wielkie salonowe persony uznały, że te przeprosiny są skierowane do nich. Nic bardziej mylnego. Uważam, że chodziło tu o zwykłych inteligentów nie będących gwiazdami, za to urażonych obrzydzeniem wielu Polakom ich grupy społecznej przez źle przeprowadzoną akcję Dorna. Wreszcie Kaczyński wspomina o swych sztandarowych postulatach - chodzi oczywiście o lustrację i dekomunizację. Argumentuje je pod nowym kątem - młodzi ludzie mają prawo do prawdy i do życia w nowym państwie bez postkomunistycznego bagażu. Młodzi ludzie zasługują na życie w państwie, w którym wygrywa lepszy a nie ten, który posiada bardziej znane nazwisko lub obraca się w odpowiednich kręgach. Znów zmiana retoryki - na wielką korzyść dla partii.

Kaczyński kończy wykład - sala reaguje owacjami na stojąco. Z zaproszonej kadry UJ przybył jedynie sam prowadzący - prof. Bogdan Szlachta (mój wykładowca - filozof, człowiek wielkiego formatu). Reszta UJotowców zapewne stała w korkach, zachorowała nagle na filipińską grypę, lub zostawiła w domu włączone żelazko. Powodowało nimi zwykłe chamskie zlekceważenie czy strach przed rzeczową rozmową o stanie rzeczy? Myślę, że to drugie.

Drugi dzień zaczyna się wcześnie. Z kolegami pomagamy przy stanowisku UEN - partii do europarlamentu o polskiej nazwie Unia na rzecz Narodów. Rozdajemy materiały promocyjne i książeczki z krytyką Gazociągu Północnego - kolejny punkt dla PiSu za wspaniałe przygotowanie imprezy. Niedługo potem ogłoszone zostają przemówienia dwóch zagranicznych gości. Chodzi o Davida Francoisa z Partii Konserwatywnej Zjednoczonego Królestwa i o przedstawiciela czeskiej ODS którego nazwiska obecnie sobie nie przypominam. W mowie anglika widać elementy programowe rozbieżne z programem Prawa i Sprawiedliwości, jednak Francois sam podkreśla, że więcej angielskich i polskich konserwatystów łączy niż dzieli. Z ust angielskiego polityka pada obietnica wycofania z legislacji UK traktatu ratyfikującego Lizbonę po wygranych przez konserwatystów wyborach. Trzymam kciuki. Obydwie mowy akcentują podobieństwa owych zagranicznych partii i PiSu. Obydwaj mówcy ostro krytykują Traktat Lizboński. Obydwaj mówią o sojuszu PiSu z ODSem i Konserwatystami z Wielkiej Brytanii w ramach UEN. Miejmy nadzieję, że dzięki niemu partia ta przezwycięży wpływy Cohn-Benditów i innych Schultzów w europarlamencie. A może w ogóle zdelegalizuje tę postkomunistyczną międzynarodówkę?

W pozostałych przemowach przedstawiciele PiSu prezentują swoje poglądy nt. służby zdrowia, wojska i innych kluczowych dla państwa kwestii. Kulminacją jest ostre przemówienie Jacka Kurskiego, którego nasłuchiwałem z pokoju do make-upu (musiałem przez to przejść) w którym to przygotowywano ludzi z młodzieżówek do kończącego Kongres wystąpienia Prezesa. Kurski był ostry, ale rzeczowy. Nie obrażał - punktował. Oczywistym było, że media zareagują w wyćwiczony już sposób. Kurski przecież nie może wypowiadać się w sposób cywilizowany. Dlatego też w telewizji i prasie pełno jest bzdur o tym, jak to niby poseł Kurski po staremu bluzgał na prawo i na lewo (inna kwestia, że moim zdaniem zawsze bluzgał słusznie). W końcu nadeszła pora na wystąpienie Prezesa. Aby pokazać, że PiS to również partia młodych, młodzieżówki zorganizowały ludzi do małej grupy, która miała siedzieć za Kaczyńskim podczas wystąpienia. Od razu się zgłosiłem.

Prezes rozpoczął od osłupiającego zwrotu retorycznego - Kaczyński zaczął od pochwały wolności jednostki oraz wolności gospodarczej. W toku swojego wykładu udowodnił, że przezwyciężenie kryzysu to za mało, by stworzyć prawdziwie wolne społeczeństwo obywatelskie. Postkomunistyczne patologie będą blokować zmiany na lepsze i nie znikną same. Stąd rodzi się potrzeba ,,dalszej walki z układem'' (tak właśnie, z układem) i wszelkiego rodzaju korporacjonizmem dławiącymi obywatelską samodzielność oraz przedsiębiorczość. To był fenomenalny ruch. Mówiąc w ten sposób Kaczyński zdobył sympatię mojego kolegi z UPR prawie siłą zaciągniętego na Kongres. Mówiąc w taki sposób Kaczyński zdobędzie sympatię każdego bystrego młodego człowieka któremu zechce się przez chwilę zastanowić nad tym co prezes PiS ma do powiedzenia.

Jednocześnie Kaczyński odrzucił liberalny dogmat opozycji jednostka - Naród. Stwierdził, że te dwa elementy są naturalnie ze sobą powiązane
a jednostka operująca na łonie zdrowego i bezpiecznego Narodu jest w stanie wybić się na najwyższy stopień niezależności a, co ważniejsze aktywności obywatelskiej. To oszałamiająca zmiana retoryki, w nowy sposób tłumacząca potrzebę zmian postulowanych przez Kaczyńskiego od dawna. Dodając do tego nowe elementy programowe, których nie brak w 216-stronnicowej książce prezentującej program PiS, otrzymujemy w efekcie nowy, wspaniały PR za którym stoi coś więcej - prawdziwy, wewnętrznie zgodny program dla Polski. Pod koniec przemówienia Prezesa byłem pewien, że program pisany w tajemnicy to prawdziwy sukces Kaczyńskiego i jego partii. Moje zadowolenie dało się zobaczyć w telewizji o czym nagminnie informowali mnie znajomi po zakończeniu programu.

Nie pomogły odwracające uwagę od meritum sprawy haniebne zabiegi, na które zwróciłem uwagę (po raz pierwszy i ostatni) na wstępie. Nie pomogło późniejsze wyśmianie programu PiS przez wszelkiego rodzaju tuzy salonowe i medialne. Jarosław Kaczyński, a wraz z nim jego ekipa, uderzyli mocno i celnie - partia Kaczyńskiego przeszła do ofensywy, a energia pierwszego politycznego ciosu zepchnęła większość argumentów wysuwanych przez przeciwników owej formacji. Należy się dlatego spodziewać potoku pomyj, jaki z pewnością poleje się po partii Prawo i Sprawiedliwość. Jak to się mówi uderz w stół a nożyce się odezwą. Jednak żaden alogiczny wywód czy chwytliwy slogan któregoś z polityków koalicji, ani żaden świński ryj w wiadrze, czy inne efekciarskie zagranie nie zmieni faktu, że PiS powraca do formy z nową energią i zapasem argumentów na podorędziu. Trawestując tytuł artykułu mojej koleżanki - bloggerki z serwisu Niepoprawni.pl, Mony - Tuskolandio, trzęś portkami. Bo jest przed czym.
Reblog this post [with Zemanta]

2009-01-31

Eli Barbur - przecietny kretynek medialny z III RP

Redaktor Ropniak kolejny raz zwraca uwage na cenzure szalejaca w sb2024.
Tym razem owo szczescie-nieszczescie przytrafilo sie mu w blogu izraelskiego bojowkarza i propagandzisty Barbura






W ten oto banalny sposob barburowa "prawda leży na wierzchu".
Za pomoca nozyczek.
Jak zwykle u faszystow.


Moze nadszedl juz czas by wywiesic w sb2024 ostrzezenie "pisanie i komentarze na wlasne ryzyko", bo o tym ze "szatniarz nie odpowiada" wiadomo nie od dzisiaj.

2009-01-27

Urlop premierski na rzecz prezydentury - tego jeszcze nie było

Alleluja! Nareszcie dane nam jest dowiedzieć się za pomocą jakiego cudu (kolejnego) nasz premier sprawi, że funkcja szefa rządu nie będzie mu kolidować z planami objęcia prezydentury. Otóż całkiem prawdopodobne, że na rzecz podjęcia kampanii prezydenckiej Donald Tusk znów weźmie sobie urlop.

Co za wyczucie smaku. Co za finezja. Dzisiaj, tj. we wtorek 27 stycznia szef MSWiA zdradził ów misterny plan dodając, że wysunięcie prezydenckiej kandydatury jaśnie oświeconego Donalda, będzie wspólną decyzją Platformy Obywatelskiej i premiera. Ale po co owijać w bawełnę - przecież dobrze znamy naszego milusińskiego i wiemy, że na pewno skorzysta z kolejnej okazji do odpoczynku od premierostwa, które przecież bardzo męczy, a radości daje niewiele. Szkoda tylko, że tym razem nie będzie czasu na Peru czy Val di Fiemme - niestety trzeba będzie zostać w tej francowatej, zimnej i zachmurzonej Polsce. Na dodatek niewątpliwie będą jakieś wyjazdy, spotkania z fanami...zostanie niewiele czasu na kontemplację sufitu z pozycji leżącej. Ale urlop to urlop - ociec brać? Oczywiście, że brać.

Losy państwa polskiego po raz kolejny zostaną powierzone garstce ludzi odwalających całą pracę za premiera, który w tym czasie ruszy w trasę promocyjną z niebieskimi balonikami i smażeniem kiełbasek. Powinniśmy się w sumie do tego przyzwyczaić, że za rządów PO-PSL byle urzędnik z Kacelarii Premiera jest bardziej odpowiedzialny niż nasz mąż stanu i ma zapewne większe poczucie obowiązku wobec Rzeczpospolitej niż nasz mały, polski Obama. Pomimo to, przykrym jest fakt, że ekipie PO nie w smak wystawić kogoś w zamian za Tuska, by ten w spokoju zajął się kampanią, a Polska na czas jej trwania mogła liczyć na skupionego na sprawach państwa premiera. W końcu coś tam jest do zrobienia. Jakieś problemy z gazem, jakieś ploty o kryzysie gospodarczym...w sumie wypadałoby, żeby osoba będąca w centrum władzy wykonawczej w Polsce zajęła się tymi kwestiami.

Ale jak? Przecież Schetyna nie może być premierem, żeby mu czasem Chlebowski nie podwędził wpływów w klubie parlamentarnym. Że też ten słomianowłosy pleban wyskoczył z tak niedorzecznym pomysłem. Na szczęście Schetynescu nie da się wygryźć i wytrącić z roli szarej eminencji - Tuska da się na urlop, Chlebowskiego zbeszta na posiedzeniu klubu i załatwione. Tylko gdzie w tej wielkiej przepychance miejsce na interes Rzeczpospolitej?

2009-01-26

2009-01-22

PO - Przysposobienie Obronne?

Z polskich nowinek internetowych warto odnotowac jakis konkurs na najwiekszego blogera. Wzbudzil on powazne emocje u dwoch starszych panow z UPRu.

JKM zamiescil w swoim blogu mastepujace obwieszczenie:

Osoby o nazwiskach na literę (pierwsza kolumna) proszone są zatem o wsparcie przez wysłanie na nr. 7144 SMS o treści (druga kolumna; po C są ZERA, nie litery O!) bez jakichkolwiek dopisków, - co oznacza poparcie dla blogu (trzecia kolumna):

L, Ł, U, Z........ C00050 http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/
D, E, F, Ź........ C00046 http://maciejgnyszka.blogspot.com/
P, I, N, Ś......... C00120 http://www.konserwatyzm.blogspot.com/
S, T, U, Y........ C00101 http://prawica.net/blog/150
G, H, J, X....... C00110 http://turin.pl/
K, O, Q........... C00035 http://www.joemonster.org/blog/pietshaq
M, Ż............. C00078 http://kontrowersje.net/blog/matkakurka
A, B, C, Ć...... C00010 http://www.aciddrinker.jogger.pl/
R, W, V.......... C00072 http://andrzejwlusek.blog.onet.pl/


Jak widzimy panuje tu pelna jawnosc dzieki ktorej osoby na M i Ż (np Mędzidło i Żydełko) swiadomie wybiora blog kontrowersje-matkakurka mimo, ze u JKM znajduje sie on w trzeciej kolumnie a jak wszystkim wiadomo powinien w piatej.


Podobne zamilowanie do porzadku widac rowniez w blogu S. Michalkiewicza:

By uniknąć zbitek, proszę Państwa o nazwiskach zaczynających się na podaną literę o wysłanie na numer 7144 SMS o treści podanej po literach nazwiska. [...] Tylko ten kod, bez żadnych dopisków!

A,B,C,Ć: C00010; D,E,F,: C00035; G,H,I,J: C00046; K: C00050; L,Ł,M: C00072; O, P, Q: C00101; R, S: C00110; Ś,T: C00120; U,W,V: C00122; Z,Ż,Ź: C00169


Komunikat znacznie bardziej lakoniczny, najprawdopodobniej czytelnicy darza SM jeszcze bardziej bezgranicznym zaufaniem. Jest to bez watpienia luksus nalezny nielicznym wybrancom, zeby bedac niezaleznie myslacym prawicowcem moc od czasu do czasu zaufac tak komus w ciemno.


Przed oczyma pojawil sie ksiadz czytajacy ogloszenia parafialne:
W przyszlym tygodniu przy budowie swiatyni pomagac beda parafianie:
- w poniedzialek: ulica Trebacka, numery od 1 do 50
- we wtorek: ulica Trebacka, numery od 51 do 100
[...]

Szczesliwie byl to tylko plytki sen w trakcie lekcji PO. Na glosowanie bylo juz niestety za pozno. Nie pozostaje mi teraz nic innego jak tylko czekac na strzelanie z kbksu.

Zaiste, coraz bardziej wyboista jest ta polska droga do demokracji.

Kto nie ucieka do przodu, ten ginie

Mamy prawdziwy głęboki kryzys cywilizacyjny, a przed nami jest zadanie porównywalne z dwunastoma pracami Heraklesa. Przed cywilizacją łacińską stoi wyczyszczenie niejednej stajni Augiasza.

Ogromne zadanie, wymagające długotrwałego wysiłku intelektualnego i wielkiej pracy.

To jest zadanie i praca, która nie ma żadnego historycznego precedensu. Mam pytanie, czy Barack Obama, a także elity z nim związane, zdają sobie sprawę z rangi zadania, przed którym stoją?
Mam poważne wątpliwości.

To nie jest tylko kryzys ekonomiczny, jakich przez ostatnie stulecie kapitalizmu zdarzyło się wiele. To coś naprawdę poważniejszego, piszę o tym od dawna, wręcz specjalizuję się w analizowaniu współczesnego kryzysu cywilizacyjnego.
Sytuacja jest naprawdę groźna.

Błąd w ocenie sytuacji, wybór niewłaściwej drogi może otworzyć drogę do prawdziwego i być może nieodwracalnego końca ziemskiej kariery naszej cywilizacji.
Cóż z tego ma szansę ocaleć?
Trudno przewidzieć, w każdym razie nic z tego, co może mieć dla nas jakąś wartość.

"Powiadam, wszystko zależy od trafnej diagnozy i konsekwentnej roboty, mierzonej na skalę pokoleń".

Tu jest miejsce na treść polskiej polityki.
Zwracam uwagę na interesujący fakt. Barack Obama, w swoim przemówieniu inauguracyjnym ani słowem nie wspomniał o Polsce, nawet całej Europy nie był łaskaw zauważyć. Zgadzam się z hierarchią ważności spraw globalnych, proponowaną przez nowego Prezydenta Ameryki. Europa marginalizuje się sama, a Polska w jej wnętrzu, razem z nią. Zadziwiający jest protekcjonistyczny anachronizm polityczny Europy, ideologiczny i gospodarczy. Nie dziwota, że światowe centrum kulturalne, polityczne i gospodarcze, ośrodek intensywnego rozwoju wyniósł się dawno na obrzeża Pacyfiku. Powoli migruje do jego zachodnich, azjatyckich okolic. Chiny, Indie, Korea, Hong Kong, Australia, Nowa Zelandia. Tam się dzieje przyszłość.

Ameryka Południowa i Północna, patrzą przez Ocean Spokojny, na Zachód.
Polska, nieoczekiwanie dla samej siebie, lokuje się na zadupiu całego światowego interesu, na wschodnich krańcach zaścianka tradycyjne nazywanego Europą. Taka dziura, gdzieś pomiędzy Berlinem, a Kijowem.

Tu jest miejsce na treść polskiej polityki.
___________________________________________________________________

Trafna diagnoza może pojawić się wszędzie, także i w Polsce.
Wtedy możemy mieć wielką szansę na zdobycie statusu leadera światowych przemian i ośrodka intensywnego rozwoju XXI wieku.

Wystarczy aktywna postawa intelektualna.

Zaścianek i zadupie jest wszędzie tam, gdzie myśl jest zaściankowa, inicjatywy wtórne, a mentalność kolonialna. Zaścianek może rządzić także i w Waszyngtonie.

Nikt w naszym zastępstwie nie rozpozna i nie sformułuje za nas treści naszych interesów, nie wystąpi z nimi nigdzie w naszym imieniu, nie będzie ich bronił i starał się o ich sensowne załatwienie, jeśli nie zrobimy tego sami.

A nasz Polski interes jest w zupełności globalny, bo interes globalny w swojej regionalnej funkcji jest lokalny.

Ale to musi być nasza polska inicjatywa, polskie staranie, polska wola, aby nam Polakom chciało się chcieć.
___________________________________________________________________
Nie jest to pusty postulat!
Nie jest to pusty postulat, ponieważ jest to oczywiste przeciwstawienie obowiązującej doktrynie polskiej polityki, polegającej na ograniczaniu się rządu tylko do bieżącego administrowania, biorącego się z przekonania, że wszystko, co dla Polski ważne, decydowane jest w Brukseli, ewentualnie w Waszyngtonie.

Niestety, taka jest strategia polskiej polityki zagranicznej, praktykowana przez wszystkie lewicowe rządy III RP. Jest ona przejawem typowym dla kolonialnej mentalności i zaściankowego myślenia polskich elit.
Wydaje się im, że jedyne co można zrobić, to podlizywać się wielkim tego świata.
Może wtedy coś z pańskiego stołu kapnie.
Pokorne cielę, dwie matki ssie.

To nie żart,
ale opis wyobrażenia Polski jako „brzydkiej panienki”, o której tak dobitnie i obrazowo opowiadał pan Władysław Bartoszewski. To jest realne streszczenie programu i poglądu politycznego SLD i Platformy Obywatelskiej wypowiadanego ustami ich naczelnych programistów politycznych, w ich programach i programowych wystąpieniach parlamentarnych. To są słowa o „interesie unijnym”, o którym Polska powinna nauczyć się myśleć, rezygnując z własnego narodowego, jako o znaku „niewspólnotowej postawy”.
Doradzam tekst karlika*), który bardzo przekonująco pisze o tym, jak to widzą Niemcy.

Wtedy i w tych warunkach, zawołanie o aktywną postawę przestaje być pustym wezwaniem do tego co oczywiste, przestaje być truizmem, ale jest bardzo istotnym wezwaniem do zmiany.

Jest strategicznym postulatem przekształcenia biernej i pasywnej polityki na aktywną, jest wezwaniem do przejęcia inicjatywy, w bardzo asertywnej, a może nawet agresywnej formie.

Jest to stanowcze przeciwstawienie się serwilistycznej polityce uśmiechów rządu Platformy Obywatelskiej. Szczególnie, gdy wiemy, że ta służalcza polityka podyktowana jest ekonomicznym interesem kręgów piekła, o których pisał Aleksander Ścios.
Przeciwstawić powinniśmy się nie tylko przyczynom, ale także i skutkom.
___________________________________________________________________
Przypisy:
*) karlik - czytaj tutaj

**) Powyższy tekst jest nieco tylko przeredagowanym i uzupełnionym fragmentem wpisu "198 Światowy problem: OBAMA. Treść polskiej polityki VII IGP".
Niniejszy fragment wykorzystałem jako komentarz do tekstu Łażącego Łazarza, pod tym samym tytułem: „Kto nie ucieka do przodu, ten ginie” Polecam ten tekst.
Całość mojego wpisu jest tam jest tam [michael]
____________________________________________________________________

2009-01-20

Powołać komisję do sprawy Olewnika!

Jak pokazuje historia, Polacy potrafią się jednoczyć jedynie w momentach przełomowych dla przyszłości ich państwa. W sprawie o której będę pisał, najwyższy suweren RP - naród polski określił się zdecydowanie i jasno. Koniec głupich tłumaczeń, koniec oczywistych uników i przemilczeń. Jeśli władza nie ma nic do ukrycia, niechaj gra z obywatelami w otwarte karty. Czas powołać komisję w sprawie Olewnika.

Wszystko wskazuje na to, że Krzysztof Olewnik staje się pośmiertną ofiarą ludzi, którzy powinni się zająć sprawą bestialskiego mordu dokonanego na nim na tle politycznym jeszcze za rządów postkomunistów. Sprawę tą wyciszano przez lata, pomijając krótki okres urzędowania rządu Jarosława Kaczyńskiego, kiedy to wydawało się, że rodzinie Olewników zostanie zwrócona sprawiedliwość i sprawą morderstwa opieszała prokuratura zajmie się w końcu na poważnie. Niestety, nadzieje te okazały się płonne. Za rządów koalicji PO-PSL Sprawie Olewnika znów ukręca się łeb.

Czego boją się politycy Platformy Obywatelskiej, którzy jako jedyni stanowczo przeciwstawiają się powstaniu takiej komisji? Przede wszystkim, czego boi się minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski? O jego niejasnej roli w całej aferze i działaniach, a raczej braku ich podejmowania przez rząd Donalda Tuska powstało już kilka dobrych artykułów. Na opisanie wszystkich machlojek i zaniedbań mających miejsce w toku postępowania wyjątkowo leniwej prokuratury płockiej i innych organów zaangażowanych w tę sprawę potrzebowalibyśmy jeszcze conajmniej kilkudziesięciu.

A jednak władza nie chce komisji. Władza argumentuje swoje stanowisko tak samo, jak kilka lat temu przedstawiciele rządu Millera krytykujący pomysł powstania komisji w sprawach Afery Rywina i Afery PKN Orlen. Tak, jak rząd Millera kiedyś, tak rząd Tuska dziś, mówi - poczekajmy, aż sprawą zajmie się prokuratura! Pytam - ta sama prokuratura która ucięła niewygodne postępowania w sprawie grupy trzymającej władzę? Pytam ponownie - ta sama prokuratura, która nigdy nie doprowadziła do wyjaśnienia związków gazowego pośrednika J&S Energy z polskimi politykami? A może ta sama ogarnięta nagłą niemocą prokuratura, która przestała się zajmować sprawą słynnego przecieku w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, gdy tylko okazało się, że nie przyniesie ona żadnego kapitału politycznego obecnie rządzącym, a raczej im go nieco ujmie?

Nie, Panie i Panowie. Usłużna prokuratura żadnej szkodliwej dla władzy sprawy nie doprowadzi do końca. Poza tym rozmawiać można w nieskończoność - czas na prawdziwe działania. Opinia Polaków jest oczywista - aż 78% obywateli RP chce komisji śledczej w sprawie Olewnika. Rzadko się zdarza, że Polacy są tak zgodni i wykazują takie dobre rozeznanie. Władza nie ma prawa dłużej ignorować oczywistej konieczności, jeżeli nadal (o ile w ogóle) kieruje się ona prawem oraz sprawiedliwością. Ja oraz miliony polskich obywateli oczekujemy powstania Komisji do sprawy Olewnika. Oczekujemy zdecydowanych działań ze strony elity rządzącej. Nie ma mowy o dalszych dyskusjach, czas, by sprawiedliwości stało się zadość.

Powołać Komisję do sprawy Olewnika!

P.S.: Bloggerzy wszelkich opcji zjednoczcie się! Potrzebujemy kolejnego listu, kolejnej masowej akcji. Nie pozwólmy polityczno-przestępczej mafii pluć nam i innym Polakom w twarz - Protestujmy!