Zacielo sie. Zabraklo wskazowek, instrukcji, rozporzadzen, sugestii, polecen, zwyczajnych zalacznikow, a nade wszystko partyjnych komitetow, egzekutywy i POP.
Funkcjonariusze pasa transmisyjnego sa wyraznie zagubieni, wola milczec, wykonuja jakies chaotyczne ruchy w temacie kampanii wyborczej. Wyraznie brak im kija i marchewki, oraz jakiegos generala kontrwywiadu ktory koordynowalby cala akcje, tak by maź propagandowa trafiala regularnie na pas transmisyjny, a z niego wprost w wentylator.
Niektorzy funkcjonariusze probuja dzialan na wlasna reke. I to dopiero jest zalosne. Coz bowiem mozna zdzialac bez wytycznych ostatniego zjazdu naszej partii?
Odnotowac nalezy ostry, skacowany glos (sznapsbaryton?) jakiejs NKWDowskiej kurewki. pominmy ja milczeniem. Nastepnie wystapil Sadurski (ten ze zdjeciem, a nie ten drugi z numerem w katalogu IPN), zdezorientowany jak wszyscy inni. Forma przekazu byla tym razem bardzo nietypowa. Wojciech z Łowicza samodzielnie poprowadzil, zagral i zaspiewal operetke w jednym akcie, w dodatku nie bardzo strzelistym.
Doskonale zdaje sobie sprawe, ze czytelnicy tego bloga legitymujacy sie wyksztalceniem humanistycznym zaczynaja narzekac na nadmierna technizacje wpisow, jakies pompy do szamba, pasy transmisyjne, wentylatory...
Specjalnie dla nich podaje streszczenie libretta dzisiejszej operetki:
Ptaszek idiota,
głupszy, niż się zdaje,
pod lowicką krajką,
z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kaczek,
ojciec pięciu papers ,
z których każdy paper
pełny jest półgłówka,
przyparty do drzewa
pierzem rudosinem,
toczy głośne swary
z innym znów kretynem,
po czym śpiewa, śpiewa
głupstwa nie do wiary.
Specjalisci nie zakonczyli jeszcze sporu, czy Wojciech z Łowicza spiewal sopranem koloraturowym, czy zwyczajnym falsetem. Moim zdaniem rownie dobrze moglo to byc zatarte lozysko w silniku do wspomnianej pompy.
2010-04-29
Pas transmisyjny na biegu jalowym
Posted by
viilo
at
00:29
0
comments
2009-10-02
W odpowiedzi Venissie i z apelem do mas szerokich
Lech Starowicz to kolejny koles ze swiecznika budowanego jeszcze w PRLu. Wlasciwie bardzo dobrze sie dzieje, ze chce sie sam skompromitowac i pograzyc w nieslawie idac w slady Zanussiego, Stalinskiej, Blumsztajna, Leskiego, Klopotowskiego, Sadurskiego. Wystarczy powtorzyc, to co inni powiedzieli wczesniej: gosc "womituje cudzą trescią", albo jeszcze dosadniej "ma na*ane do glowy"
I kto by wczesniej pomyslal, ze te zalosne elyty z bolszewickiego awansu spolecznego same bedą sie kompromitowac.
Wlasciwie to oni kompromitowali sie zawsze, moja babcia wiele lat temu mawiala o takich dosadnie : "i w Paryzu nie zrobią z g*na ryzu"
W sprawie Polanskiego skonczylo sie pobolszewickim elytom przyzwolenie spoleczne. "Wyksztalceni z duzych miast" juz siem nie rechoczom jak wtedy gdy cham, sowiecki awansoid z tytulem profesorskim kazal sie IPNowi w dupe calowac.
Temat posowieckiego estabilishmentu jakos w naturalny sposob prowokuje do uzywania slow wulgarnych, a zatem i ja pozwole sobie dolozyc.
Gorską sciezką idzie miejski panocek, niech mu bedzie Wojciech, a w slad za nim podąza goral, niech mu bedzie Edek.
- Stojciez no panocku!
- Ale dlaczego, gazdo?
- A bo w g*no wleziecie!
- Gdzie? To tutaj? (pokazuje palcem) To nie jest g*no, baco.
- Nie jest? No to powonchojcie! (wąchają obaj)
- Musze panu przyznac, ze smierdzi, ale tak jakos inaczej.
- Jak wam smierdzi malo to sprobujciez, panocku. (obaj probują)
- Wicie Edek, co wom powim to wom powim. Rocje mieliscie. To zwycojne g*no! A bylibysmy wlezli!
Niech sie teraz Edzio dowie jeszcze, ze to wlasnie pan Wojciech od wielu lat sam osobiscie stawial te zapory na sciezce. Bedzie sie dzialo.
Poki co, Narod Polski wygląda na zdegustowany. Coz ja, zuczek, moge tu powiedziec swoim rodakom? Gdybyscie, drodzy panstwo, nie pospolitowali sie z Wojciechem, nie lazili za nim, nie spijali mu z ust, ale obchodzili szerokim lukiem i ignorowali - nie mielibyscie teraz tego ohydnego niesmaku w gebach.
Wracajac do rzeczy, przez ile lat mozna jesc to samo, panie Wojciechu?
Posted by
viilo
at
15:23
2
comments
2008-03-18
Kolejne wolty pani profesor
(pw)
Dzisiejszy wywiad z Jadwigą Staniszkis w ,,Rzeczpospolitej'' wpisuje się w ton wyrównanego ataku na PiS i to nie z powodu chęci odrzucenia traktatu a jedynie śmiałości wprowadzenia zabezpieczeń, które Bóg raczy wiedzieć czemu mają służyć. Zabezpieczenie ustawą, którą PO może znieść spokojnie po ratyfikowaniu traktatu, jest rozwiązaniem wątpliwym. Tak naprawdę, PiS nie może w żaden sposób zabezpieczyć już w tej chwili kwestionowanych warunków negocjacji. Lewactwo europejskie kwestionuje ustalenia z Lizbony, a właściwie nie przyznaje się, że poza protokołem dało słowo, którego nie ma zamiaru dotrzymać. To wyraźny znak dla PiS, że należy przemyśleć sprawę głosowania.
Jeżeli traktat jest nieprecyzyjny, szkodliwy albo w niektórych sytuacjach nie zabezpiecza interesu Polaków i Polski w sposób trwały i pewny, to nie należy go podpisywać wcale. Oczywiście media takiej możliwości w ogóle nie biorą pod uwagę i dyskusji czy podpisywać czy nie nie ma wcale. Jest tylko dyskusja jak podpisywać, co stawia niemal wszystkie media w jak najgorszym świetle. Dyskusje podjęły jedynie zdecydowanie przeciwny ratyfikacji Najwyższy Czas i umiarkowanie przeciwny Nasz Dziennik. UPR z Rydzykiem - konserwatyści razem, ale niezauważani w traktatowym zamieszaniu. Na jakiekolwiek ustępstwa ze strony lewactwa z europejskich kręgów politycznych nie należy liczyć. ,,Zdaniem prezesa PiS, Barosso naciskał już na niego, jako premiera, aby Polska wycofała się z protokołu brytyjskiego. - Później naciskał i premiera Tuska, która, wydaje się, że nie uciął rozmowy tak jak ja. Okazał się rozmówcą miększym - dodał były premier.'' Widać lewactwu tak zależy na eurokonstytucji, że uruchamiają wszystkie możliwe kanały wywierania nacisku na Polskę.
Wracając do pani profesor, ciekawe czy pani profesor wpadła na lansowanie miernot sama czy mąż Michał Korzec z Loży Polin (B'nai B'rith) podpowiedział z kolegą śpiewakiem (z tej samej Loży) jej ten scenariusz? Widać PO nie spełnia POkładanych w niej nadziei. Nie dziwi nic. Szukają kolejnego rozwiązania, co załatwi problem i demokratów.pl i niezagospodarowanych sierot po Unii Wolności, co do PO się nie załapali, a z LiD oficjalnie współpracować nie chcą.
Rz: Czyli formacja Kazimierza M. Ujazdowskiego i Rafała Dutkiewicza miałaby szansę zaistnieć?
J.S: Oczywiście. Sprawa traktatu może być tym negatywnym katalizatorem refleksji wewnątrz PiS.
Pani profesor tylko w co drugiej opinii udaje się trafić w sedno sprawy. Tym razem wywiad z panią profesor wyraża pobożne życzenie, aby PiS przestał istnieć a Jarosław Kaczyński zniknął ze sceny. Podobnie rozmarzył się Piskorski, a wieszczą upadek PiS-u o zgrozo Ziemkiewicz, Semka.
Tymczasem to PO ma spore szanse na zniknięcie i przejście do wymarzonego nowego ugrupowania. Skompromitowana Sawicka, sprawdzająca faktury Julka, oszczędny premier, lecący po policjantów Schetyna (uczestnik wieców Sawickiej) obnażają bezwględnie PO. I koledzy z sondażowi nie pomogą w utrzymaniu poparcia na poziomie bliskim 100%.
Psor Sadurski oczekuje od PO zdecydowanego stanowiska i określa sie mianem konserwatysty i liberała. W którym miejscu Psor jest konserwatystą?
Komentarz JKM do sporu o ustawę i traktat reformujący. ,,Obie strony walczą o pietruszkę! PO może jak najbardziej przyjąć warunki PiS i uchwalić żądaną przez PiS "Ustawę blokującą". Następnie PiS zagłosuje ZA "Ustawą o ratyfikacji TR". Potem p.Prezydent podpisze obie te ustawy. Potem się one uprawomocnią...
... i na drugi dzień PO składa wniosek o uchwalenie "Ustawy o anulowaniu Ustawy Blokującej". Oczywiście Pan Prezydent może ją zawetować, jednak do obalenia veto Prezydenta potrzebna jest większość tylko 3/5 (Art. 122 p.5 Konstytucji - a nie 2/3, niezbędnych do zmiany Konstytucji) - a większość 3/5 (276 Posłów) Koalicja + LiD ma! Tyle, że PO woli nie być na łasce PSL ani LiD-u. ''
Tak jak napisałam wyżej, Po może ustawę, o którą tak zabiega PiS zwyczajnie zmienić po ratyfikacji traktatu.
Posted by
politynka
at
12:18
2
comments
Labels: Korzec, Sadurski, Staniszkis
2008-02-02
W.Sadurskiego liberalne dylematy aborcyjne
Pan Wojciech Sadurski Profesor Sadurski, podjął temat aborcji. Ugłaskania zła. Zaczął niewypałem “Czyżby cały świat (powtarzam: liberalno-demokratyczny) oszalał? W tym także Polska, pozwalająca w pewnych (choć niezwykle ograniczonych) przypadkach, na aborcję, a zatem w przekonaniu przeciwników prawa do aborcji - zabójstwo?”
Niewypał to, bo o wzorze kraju liberalno-demokratycznym o nazwie Kuba, nie wspomniał profesor. Podejrzewam nawet, że Castro współautorem Europejskiej Karty Praw Podstwowych musi być, liberał z niego że hej!
Dalej pisze Profesor o tym, że aborcja to zło. Mowi to twardo i stanowczo, allleeee, alllee, czasem lepiej wybrać mniejsze zło - czyli nie zmuszać matki do urodzenia dziecka. “Mniejszym złem” można sobie stryczek na wlasnej szyi powiesić niechcący, bo czyż wiadomo, czy życie nasze : moje, tego pana, tej pani będzie dla kogoś mniejszej wartości od życia innego pana pani?
Dalej, czytamy : ”Nie jest ona [aborcja - przyp.mój] po prostu jeszcze jedną formą kontroli urodzin ani zabiegiem chirurgicznym, takim jak usunięcie ślepej kiszki. Zdecydowanie się na aborcję jest zawsze wyborem dramatycznym, a dramatyzm wynika z kosztów moralnych. “ - słusznie, nie jest.
A co powie profesor kobiecie, dla której aborcja jest zabiegiem takim jak usunięcie ślepej kiszki? Może jej dokonać? czy należy zmusić do donoszenia ciąży? ma prawo decydować o swojej macicy? Czy pan profesor jest pewien, ze nie usłyszy od zwolenniczek pro-choice - odp......się od mojego brzucha?
didaskalia: uczestniczyłam kiedyś w dyskusji, u brata profesora w duchu - Passenta. Autor tenże i ileś z dyskutantek też w ten deseń “straszna rzecz, straszne przeżycie, dramatyczny wbór”, aż przyszła jedna i druga pani, i tupuneły na autora i wszytkich roczulających się; twierdziły, że aborcja to nic takiego, że zabieg to fraszka igraszka, że to żadne dziecko, tylko zlepek komórek itd. i żeby nie robić z tego wielkiego halo [tragedi, trudnego wyboru]
Dalej Profesor próbuje zadać Salomonowe24 pytania - czy w przyadku zagrożenia życia matki, dokonać wyboru na korzyść matki czy dziecka? Stara się profesor wymusić deklarację - wystopniowania, wywartosciowania życia. W konkuluzji, “zarzuca” niekosekwencję przeciwnikom aborcji, czyli brak zrównania aborcji w każdym przypadku, z morderstwem; po świecie kobiet, które dokonały aborcji, w tym, albo w innym kraju, nie ściga się, jak to bywa zwykle w przypadku morderstwa narodzonego na narodzonym.
W tym ostatnim akapicie zmierza pan profesor do ślepego zaułka.
Dziecko w łonie matki jest integralną istotą, z wlasnym rozwijającym się ciałem, rozumem, uczuciami, lecz w wyjątkowy sposób związane z ciałem matki. Co zje matka czkawaką odbije się dziecku.
Chodzi o to profesorze, że nie karze się aborcji jak morderstwa [mówię o matce], bo krzywda na dziecku jest też krzywdą na wlasnym ciele matki, krzwda na ciele matki jest krzywdą na dziecku.
Aborcja jest morderstwem na dziecku i samookaleczeniem na ciele matki.
Przez to związanie pępowiną dziecka z matką, można a nawet należy nazywać aborcję morderstwem, można rownież nie karać matki więzieniem, bo za samookaleczenie do więzienia się nie idzie.
Basia
Posted by
Basia
at
14:34
1 comments