Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty

2008-04-13

Bojkot c.d. czyli niewypał GW

(kt)Ledwo kilka godzin temu przyłączyłem się do apelu bloggerów z Salonu24, który jest w istocie krzykiem o przywrócenie wiarygodnych mediów polskim obywatelom, a oto przed chwilą pojawiła się informacja będąca soczystym przykładem medialnej manipulacji. Na szczęście manipulacji nieudanej.

Od kilku dni całe środowisko dziennikurewskie wrzało. Sensacyjna informacja o współpracy dziennikarki TVP Patrycji Koteckiej z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym i szum wokół niej były znakomitą okazją do zbiorowego orgazmu dla wszystkich wrogów owej pani, ergo wrogów PiS (pani redaktor śmiała nie nienawidzić tej oszołomskiej partii).

Jednak cała heca spełzła na niczym, gdyż prokuratura, jak widać jeszcze nazbyt kaczystowska, uznała, że dowody przedstawione przez Gazetę Wyborczą (rzekome zeznania agenta CBA) to za mało, by oskarżyć panią Kotecką. No motyla noga, co za brak szacunku dla autorytetu owej gaziety, co to informatorów ma nawet wśród kolegów kota Kaczyńskiego, a wyroki wydaje jeszcze przed sądem, wyznaczając kogo mamy kochać a kogo nienawidzić.

Julia Pitera, przodowniczka tak doskonale prowadzonej, że wręcz niedostrzegalnej walki z korupcją i pupilka Gazety Wszechwiedzącej, nie kryje zdumienia - Jestem zaskoczona, przecież w artykułach dziennikarze powoływali się m.in. na informacje agenta CBA(...) - zapewne nie tylko ona się dziwi. Setki a może tysiące wrogich agentów wpływu głowią się teraz, gdzie kierownictwo ich służb popełniło błąd, że akurat ten ,,artykuł inspirowany'' nie przyniósł pożądanego skutku i że akurat w tym przypadku prokuratura nie uwierzyła na słowo najwspanialszej z gazet.

Przykro mi mili panowie - czasy się zmieniają, lata dziewięćdziesiąte za nami, a przede wszystkim za wami. W latach 2005-07 przed ciemnym ludem odkryto zbyt wiele wiedzy tajemnej, aby móc nad ową masą nadal utrzymywać całkowitą władzę. Dowodzi tego wyżej wspomniany apel, dowodzą tego również działania prokuratury, która choć raz nie bała się podjąć niekoniunkturalnej decyzji. Dlatego też zalecam większą ostrożność w działaniach operacyjnych prowadzonych na własnym narodzie - dzięki niej może odwleczecie nieco swój nieuchronny koniec.

2008-02-22

100 dni Tuska wg Gazety Wyborczej

Ze zdumieniem przeczytałem "artykuł" pt. Sto dni Tuska w portalu gazeta.pl . I za każdym razem sprawdzałem czy przypadkiem w tytule nie ma Sto dni Kaczyńskiego. Każdy akapit tego... no właśnie, bo to nie podsumowanie, nie artykuł, może laurka będzie dobrym słowem? Cholera, poproszę o pomoc bo nie wiem jak nazwać to coś co wyszło spod pióra Moniki Margraf. Wiec każdy akapit tego czegoś to wybielanie nieudolności gabinetu Tuska obiektywnymi "zdaniami" typu "a u was biją murzynów", np.:

- skończenie z nieustannym jazgotem i osobistymi docinkami, którymi zadręczał Polaków Jarosław Kaczyński

- Złośliwi mówią, że pod tym względem każdy rząd po PiS-ie będzie lepszy i mają rację.

- PiS twierdzi, że obecny rząd jest bezradny wobec protestów i żądań. Brzmi to słabo, gdy przypomnieć sobie białe miasteczko

- Pitera opracowała też raport o pracy CBA (buahahahahah - przypisek autora), o którym jednak na razie wiadomo tyle, że jest. PiS kpi, że to "kilka odręcznie napisanych notatek".

Poza tym dziennikarka co prawda przyznaje, że Tusk naobiecywał i obietnic nie dotrzymał, nawet nie widać by zaczął się do tego przygotowywać, ale jak konkluduje:

Według sondaży nie est dobrze - rząd traci, ale nie jest też źle - ciągle ma więcej poparcia niż rząd PiS-u po analogicznym czasie rządzenia

Tak więc medialnie jest ok, wirtualny byt jeszcze żyje, miliony wykształconych z wielkich miast nie zauważyło blagi...

PS.

Czekam aż wyborcza skomentuje ten fakt, bo jakoś się nie kwapi (o co ja proszę, niech poda chociażby do wiadomości swoich czytelników kłamstewka Tuska):

Tusk: Liniowy za dwa lata. Pawlak: Doprawdy?

2007-11-06

Jak ugryźć gdy nie ma tematu?

Mając świadomość braku obiektywizmu, opowiadania się za jedną opcją polityczną, promowania wiernych miernot nie można odmówić Gazecie Wyborczej jednego. Talentu do wyszukiwania tematów tak by uderzyć we wroga Gazety w chwili gdy jej polityczni sprzymierzeńcy maja poważne problemy wizerunkowe.

Dzień po tym gdy wielu "zawodowych" posłów i macherów otrzymało wilczy bilet od wyborców, do akcji wkroczył prokurator. Mamy już wnioski o aresztowanie byłej posłanki PO, dziś czytamy (wszędzie oprócz GW) o zarzutach dla byłej posłanki SLD. Zapewne jeszcze odpowiednie służby zastukają do drzwi posłów Samoobrony.

Ale żeby wykształcony czytelnik Gazety nie zapomniał kto jest tym złym w naszej opowieści należy mu o tym "subtelnie" przypomnieć. I tak z gracją słonia, niby przypadkiem mamy dziś nawiązanie do "afery Beger". A co jest punktem zaczepienia? A no to, że jakiś nie znany nikomu (oprócz grupki wyborców która go wybrała) poseł PO dostał pokój po Renacie Beger. Ktoś musiał. I co? Zastał tam ukryte kamery TVNu? Może Renatę? Nic z tych rzeczy. Po prostu dostał po niej pokój co pozwoliło autorowi artykułu po raz kolejny wbić szanownemu czytelnikowi do głowy - PiS korumpował posłów, TVN dostał za to nagrodę, PiS grał nieczysto, za taśmy Sawickiej nagrody nie będzie gdyż to manipulacja i PiS grał nieczysto.

Swoją drogą ciekawa metoda. Proponuję zatem by jutro przypomniano o aferze Rywina. Jako punkt zaczepienia może redaktor Harłukowicz wykorzystać taką historyjkę:

Nowo wybrany poseł na Sejm Pan Dzięcioł szedł dziś do nowego miejsca pracy. Idąc ulicą wdepnął w gó...no. O kur...a zakrzyknął. A jak już przy gó..e i ku...ach jesteśmy to pamiętacie Państwo jak Michnik handlował z Rywinem?

2007-09-19

Zerwaliśmy się z roboty... na marsz wykształciuchów

Król sondażu w „Gazecie Wyborczej”, nieposkromiony tropiciel homofobii i Buster Keateon niezależnej prasy – Piotr Pacewicz, znów zaskakuje!
-
Próżno szukać ciekawych słupków, wykresów i przede wszystkim celnych uwag sondażowych redaktora, za co dotychczas wszyscy byli mu niezwykle wdzięczni. Tym razem „untermichnik” Pacewicz wystąpił w roli jednego z około dwudziestu zebranych „krasnali” od Fydrycha, na „Marszu Wykształciuchów”.
-
Doprawdy godny to gest i ze wszech miar społecznie właściwy, w końcu chodziło o to aby pokazać władzy jak liczna jest ta grupa i jaką siłę stanowi.


Jak przystało na człowieka „właściwej, koncesjonowanej opozycji” zaraz po powrocie do redakcji Pacewicz „popełnił” donos na siebie samego, zaczynając swój komentarz w „GW” od słów „Zerwaliśmy się z roboty...” wkopując tym samy nie tylko siebie, ale też redaktora Blumsztajna, którego uprzednio zaciągnął na wiec.
A program wiecu był wspaniały. Chipsy - za darmo, Kanonizacja Premiera – za darmo, wręczanie „Złotego Haka, też za darmo – palce lizać, tylko publika nie dopisała. Wszystkiego zebrało się uczestników dwudziestu.-
Bolejemy nad tym wszyscy, boleje też redaktor Pacewicz:
- „Gdzie się podziali ci wszyscy wściekli na rządy PiS, ci, którzy szydzą w sieci z Kaczorów, wysyłają e-maile i SMS-y do "Szkła Kontaktowego", dzwonią do TOK FM?” – pyta.


Aby nie trzymać dłużej Pana Redaktora w stanie nurtującej permanentnej niewiedzy, spieszę z wyjaśnieniem.
- A nie rozglądał się Pan dookoła? Przecież byli właśnie tam – na wiecu! To właśnie są ci wszyscy wściekli na rząd, szydzący i dzwoniący do TOK FM – nie poznał ich Pan?
-„Gdyby PiS ogłosił, że zaprasza na mszę w intencji kanonizacji Jarosława Kaczyńskiego, przyszłoby więcej. Może w beretach, ale by przyszli” – ciągnie dalej bliski płaczu Pacewicz.

Ponieważ wyczuwalna jest w tonie wypowiedzi duża nuta goryczy, myślę, że wszyscy jako społeczeństwo powinniśmy, na zgodę pogłaskać Pana Pacewicza po główce i bródce i poprosić by się już nie gniewał na nas. W zamian obiecując, że od tej pory będziemy z powagą czytać wszystkie jego komentarze i sondaże, oraz że nie wybuchniemy śmiechem.
Niech się już nie gniewa. Czuwaj!
-
Pragniemy też, tak na zgodę, podpisać się pod przytoczonym na koniec przez redaktora, apelem do wykształciuchów -„ Słuchajcie, wykształciuchy, młode i stare! Najpierw olewa się demonstracje, później wybory, a potem zostaje już tylko narzekanie. Wstydzimy się za was.

Tak więc, olejcie wybory, tak jak olaliście demonstrację, a później ponarzekajcie sobie wraz z Panem Redaktorem Pacewiczem. Może nawet na łamach „Gazety Wyborczej”? Ale to dopiero jak Redaktor przestanie się za Was wstydzić i znikną mu wypieki na twarzy.



***



Straszny sen Redaktora Pacewicza.



Tylko dwaj, przodujący krasnale na przyszłorocznym „Marszu Wykształciuchów”.


***

P.S – „Zerwaliśmy się z roboty i poszliśmy zupełnie prywatnie - dwa stare wykształciuchy, Pacewicz i Blumsztajn...” – tak zaczyna swój komentarz Pacewicz.

Quiz-pytanie do czytających: „Jakie studia ukończył „wykształciuch” Seweryn Blumsztajn?”

Według mnie, (mogę się mylić – nigdzie tego nie można sprawdzić) Pan Blumsztajn nie ukończył żadnych studiów, został relegowany z uczelni i tak pozostało. Może w takim razie mamy do czynienia z fałszywym wykształciuchem i podszywaniem się pod wykształciucha. A to jest czyn wyjątkowo niesmaczny.


Dziękuję Radziowi - za podanie tematu! Bulba.


Yarrok