2007-11-30

Cerebrologia

Cerebrologia, to nauka zajmująca się badaniem struktury i funkcji mózgu. To dział nauki, który często nieznany szerokim rzeszom czytelników, może stanowić istotne narzędzie w wyznaczaniu dalszego kierunku rozwoju cywilizacji ludzkiej. Wielu wybitnych myślicieli - różnych dziedzin, m.in. medycyny, psychoanalizy, psychologii eksperymentalnej, estetyki, filozofii - działających i tworzących na przełomie XIX i XX w., ale i w późniejszych czasach, na podstawie obserwacji ówczesnego życia polityczno - społecznego, oraz analizy szeroko pojętych wytworów kultury ludzkiej, przepowiadało, a wręcz przestrzegało ludzkość przed upadkiem kultury i zbliżającą się apokalipsą nie tylko Europy, ale i całego świata. Jeśli różne osobistości, posiadające istotny wpływ na kształtowanie się obrazu życia politycznego, społecznego, gospodarczego, czy kulturalnego własnych krajów nic nie zrobią w kierunku, by zatrzymać postępujący proces upadających norm moralnych swych społeczności, jeśli nic nie uczynią, by powstrzymać narastające w nich tendencje destrukcyjne i autodestrukcyjne, to świat będzie zmierzać do samounicestwienia.
Zmarły w 1955 r. hiszpański filozof Ortega y Gasset, znany ze swoich postępowych idei, w swojej pracy pt." Bunt mas" pisał, że "Europa nie wierzy już w żadne moralne normy. Współczesny człowiek przyswaja sobie dopiero co kształtującą się moralność, której istotą jest pragnienie życia bez skrępowania jakimikolwiek więzami. Wszyscy chcą mieć wszelkie prawa bez żadnego obowiązku".

Z kolei Albert Schweitzer w pracy pt. "Z mojego życia i moich rozmyślań" zauważył, że: "kultura upada, jeśli postęp umysłowy i techniczny nie idzie w parze z rozwojem etycznym jednostek i społeczeństwa". W dalszych rozważaniach wysuwał on koncepcję, że "sposób myślenia współczesnego człowieka ulega wypaczeniu, gdyż duch dzisiejszych czasów pragnie na wszelki możliwy sposób zdyskredytować indywidualną myśl. Zorganizowane ugrupowania religijne, ugrupowania społeczne itp. zmierzają ku temu, by jednostka bezkrytycznie przyjmowała gotowe sądy, stępiające zdolność samodzielnego myślenia. Dlatego dzisiejszy człowiek traci zaufanie do własnej myśli. Jest zniewolony naporem intelektualnych opinii. Jego bierność, niedowład umysłowy i powstałą w ten sposób apatię pogłębia jeszcze nacisk ogromu narastającej z każdym dniem wiedzy o świecie, której nie jest w stanie opanować".

Wielu współczesnych psychologów, a zwłaszcza psychoanalityków, którzy swoja wiedzę opierają na bazie nauki, jaką jest cerebrologia, zwraca uwagę na związek pomiędzy aktywnością człowieka, jego myślami, poglądami, reprezentowanym systemem wartości, czynami, decyzjami a strukturą osobowości. Jakie wnętrze "myśliciela", takie postrzeganie świata, rzeczy i zjawisk i takie ich oceny. Pozacierane granice psychologiczne = pozacierane granice w rozróznianiu tego co dobre, a co złe, to tendencje do relatywizacji.

Na korelacje pomiędzy stanem umysłu a działalnością człowieka i historią ludzkości wskazywał wielokrotnie wybitny lekarz prof. Julian Aleksandrowicz. W zbiorowej pracy pod red. K. Dąbrowskiego "Zdrowie psychiczne",w rozdziale "Cerebrologia" autor wielokrotnie zwracał uwagę na aspekt znaczenia stanu zdrowia umysłu jednostki na kształtowanie losów społeczeństw i wyznaczanie standardów etycznych. Z pozycji lekarza, który sam przeżył tragedie II Wojny Swiatowej, starał się drogą naukową wyjaśnić istotę wszelkich wojen i nierówności na świecie, ale i także przewidywać przyszłe losy globu, porzytaczając przy tym własne koncepcje zapobiegania kolejnym, szeroko pojętym tragediom.

J. Aleksandrowicz pisał:

"Sytuacja rodzaju ludzkiego we współczesnej nam epoce, znamienna nieszczęśliwością, jest- jak uważa wielu uczonych- wyzwalana pierwotnie przepaściami ekonomicznymi, a wtórnie chorobami bądź to z głodu materiałów energetycznych, bądź czynników warunkujących homeostazę organizmu (jak np. witaminy i biopierwiastki). Życie jednak dowodzi, że niepowodzenia nasze są wynikiem nieprawidłowości istniejących w kręgu intelektualnym i emocjonalnym, a więc czynności mózgu (...). Wydaje mi się, że ogromna większość trudności politycznych, społecznych i ekonomicznych, a także zdrowotnych ma swoje źródła w zaburzeniach sprawnego myślenia i działania jednostek, jak i grup ludzi, zaburzeniach, które są spowodowane wypaczoną strukturą i funkcją mózgu (...)".

Jako specjalista wykazywał, iż: "od struktury i funkcji mózgu zależy proces myślenia, mówienia i działania, a więc zdrowy rozsądek, rozum, mądrość zarówno jednostki, jak i populacji. Rozum decyduje o zachwianiu funkcjonalnej równowagi, czyli homeostazy, nie tylko jednostki, lecz także społeczności globalnej(...). Każde uszkodzenie struktury mózgu przetwarza prawdę w fałsz, piękno w brzydotę, dobro w zło, a więc czynniki, które wiodą do uszkodzenia osób, tj. ogniw, powodując przerwanie łańcucha filogenetycznego i jego zniszczenie".

Niestety politycy nic nie czynią, aby przeciwdziałać zatruciom środowiska, które niszczy toksynami mózgi swych obywateli, nie zapobiegają dostatecznie temu, by nie przyjmowali oni niszczących i zmieniających strukturę substancji mózgu, trujących używek (p. alkohol,. narkotyki, nikotyna), nie dbają o czystość środowiska psychospołecznego swoich społeczności, nie dbają o ich zdrowie, a więc ich kondycję nie tylko psychosomatyczną, ale i duchową. Jak autor zauważa: "Dziś odbiegliśmy od definicji zdrowia, którą urzeczywistnić mogli wyłącznie ludzie żyjący w czystym środowisku Morza Egejskiego i Hellady, gdzie idee Platona ujęte w sacrum: "prawda - piękno - dobro" urzeczywistniali u swoich pacjentów najwięksi filozofowie i lekarze epoki: Arystoteles i Hipokrates.Współcześnie żyjemy w świecie antynomii platońskiej, bo w triadzie - "fałsz - brzydota - zło". Aby wybrnąć z tej sytuacji, grożącej ludzkości samounicestwieniem, potrzebna jest filozofia podobna do tej, która panowała w okresie Ojca Medycyny, lecz unowocześniona przez osiągnięcia rewolucji naukowo - technicznej. "

Przyszłość, a zarazem nadzieję Aleksandrowicz widzi w cerebrologii: "Gdy cerebrologia jako interdyscyplinarna specjalność integrująca różne dziedziny nauk biologicznych, lekarskich, humanistyczno - etycznych i estetycznych oraz fizyczno - chemicznych, stanie się oddzielną dyscypliną naukową, której nauczanie będzie obowiązywać wszystkie kierunki uniwersyteckie, wejdziemy prawdopodobnie w nową fazę rozwoju ludzkości. Może zostanie stworzony międzynarodowy system kontrolno - pomiarowy określający stopień deformacji mózgu na skutek zanieczyszczenia środowiska - również i psychospołecznego. Pozwoli to zapewne lepiej niż dotąd monitorować zaburzenia ekologicznej struktury biosfery, by zrodzone z niej ogniwa troficznego łańcucha człowieka zapewniały prawidłową strukturę i funkcję jego mózgu. Wydaje się, że wówczas dopiero powstaną realne możliwości wyprowadzenia ludzkości z kryzysu etycznego, który stanowi oczywistą cerebropatię.

Jej wyrazem są ludobójcze wojny, obozy zagłady, kidnaperstwo i terroryzm oraz przeznaczanie przez ludzi ogromnych sum pieniędzy na maszyny służące masowemu zabijaniu ludzi, sum które by mogły uwolnić globalną społeczność od głodu, chorób i przedwczesnych zgonów.

Doktryną nadającą kierunek rozwoju cerebrologii jest teza, że "największym skarbem narodów świata są mózgi dzieci".

Muszę przyznać, iż prof. Aleksandrowicz już dawno przekonał mnie do nauki, jaką jest cerebrologia. Ślady moich zainteresowań widać prawie w każdym moim poście. Nawiązując więc do słów profesora oraz uwzględniając codzienne obserwacje naszej polskiej rzeczywistości, jak i wydarzeń ulokowanych w pozostałej części Europy, nasuwa się wniosek, iż cerebrologia, mogłaby zajmować nadrzędny szczebel w hierarchii wszystkich nauk. Badając stan umysłów ludzkich, stanowiłaby zarazem swoisty wzorzec z Sèvres, który pozwoliłby ocenić stan zdrowia umysłów całych populacji i określić jednoznacznie, czy ich wytwory są wynikiem prawidłowego przetwarzania danych wejściowych, czy zakłóconego na skutek uszkodzeń, bądź innych dysfunkcji struktury substancji szarej. Pozwoliłaby przewidywać, prognozować w jakim kierunku zmierza cywilizacja, czy promowana przez różne kręgi i środowiska filozofia życia zbliża się, czy oddala od platońskiej koncepcji zdrowia. Czy jednostka zaczyna relatywizować, czy może porządkować i strukturyzować swoje myśli. Czy zaczyna chorować i niszczyć zdrowie i szczęście innych, czy może zbliża się ku ZDROWIU i uniwersalnemu szczęściu. Czy mamy do czynienia z regresem i rozpadem, czy może progresją cywilizacji..

Inteligencja i naukowość argumentów prof. Juliana Aleksandrowicza oraz głęboki humanizm jego myśli po dziś dzień wywierają na mnie przemożne wrażenie. Jest więc on dla mnie bardziej autorytetem (zarówno w aspekcie naukowym, jak i moralnym) w rozróżnianiu takich pojęć, jak dobro, prawda i piękno, niż prof. Adam Michnik, prof. Bronisław Geremek, czy prof. Wojcich Sadurski, ktorzy...UWAGA, UWAGA (!) nie skąpią sobie różnych używek...W świetle więc nauki, jaką jest cerebrologia, na wartość ich wytworów myślowych nie ma co zwracać najmniejszej uwagi...

P.S.

Z OSTATNIEJ CHWILI!!!

SENSACYJNE ODKRYCIE BADACZA KULTUR!
Oto, co donosi znany antropolog i niezależny bloger zarazem, szacowny Unicorn:

"W skrócie WA. Nie mylić z WWA smile

Nowe rządy i nowi, starzy ludzie oznaczają powrót do kultu autorytetów. Autorytetów mniej lub bardziej nadmuchanych, o ego wielkości kalafiora...

Kult WA jest kultem rozpowszechnionym w społecznościach o rozrośniętym kciuku i uznającym szkła (mogą być i kontaktowe...) za wyznacznik inteligencji. Kwestia JAKIE szkła i co w środku jest tematem na inną opowieść z krainy mroku.

W ramach kultu należy złożyć ofiarę Wielkiemu Guru. Wielki Guru zjada tylko dobrze przyprawione dziewice polane sosem słodko- kwaśnym.

Ofiary są składane raz w miesiącu w porze suchej. Przygotowuje się specjalny dywan na powitanie Wielkiego Gościa, po czym ceremonia nabiera tempa i kolorów.

Najwyższy kapłan sekty WA, z reguły werbowany spośród obiektywnych i niezależnych dziennikarzy ( w grę wchodzi tylko Polityka i Wyborcza ) intonuje pieśń czarującą gawiedź domagającą się krwawego widowiska.

Kulminacyjnym momentem ceremonii jest rytualne jedzenie mózgu ofiary...

Wypada dodać, że w bardziej prymitywnych kulturach zjedzono by mózgi wymienionych autorytetów smile

Na szczęście żyjemy w kraju postępowym, w którym każde najgorsze zboczenie tudzież "humanistyczny ciąg ku wieczności" znajdą swoich obrońców.

"Każda potwora znajdzie swego amatora".

Zapraszamy do stołu! Mmmm."

http://unicorn.ricoroco.com/nucleo/index.php?itemid=278#nucleus_cf

International Cerebral Society informuje, że niniejszy przypadek zostanie poddany dogłębnej, interdyscyplinarnej analizie przez szacowne grono Towarzystwa Cerebrologicznego. Jednocześnie ogłaszam Szanownego Unicorn'a - antropolga kultur i niezależnego blogera w jednym - honorowym członkiem niniejszego towarzystwa.
Serdecznie też zachęcam pozostałych badaczy kultur oraz innych zjawisk ziemskiego globu, do przyłączenia się do szeroko zakrojonego projektu interdyscyplinarnych badań cerebrologicznych nad kondycją umysłu współczesnego yntelygenta!

O miłości Tuska i Chlebowskiego

Dwie wypowiedzi dwóch osób publicznych skłoniły mnie do napisania nowego posta, a mianowicie: dzisiejsza wypowiedź szefa klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego oraz wpis blogowy Bronisława Wildsteina .

Bronisław Wildstein w swym ostatnim wpisie uczynił m.in. dygresję odnośnie natury miłości, jaką w swej polityce wyraża wraz kolegami Donald Tusk wobec Polaków. Autor zauważył:

“Trudno się dziwić, że Donald Tusk wykorzystuje podniecenie, jakie budzi w dziennikarzach płci obojga. Trudno mieć do niego pretensję, że pławi się w bachanaliach miłości powszechnej. Miłość ta ma jednak w sobie coś perwersyjnego, gdyż w medialnym wydaniu odbywa się na zwłokach IV RP, a każdy jej akt wiąże się z wbijaniem kolejnego kołka w, okazuje się, nie tak martwego nieboszczyka”.
http://blog.rp.pl/wildstein/2007/11/28/pochwala-kontynuacji/#comment-8491

Z kolei z dzisiejszych wiadomości dowiadujemy się, jaki ma zwyczaj wyrażania miłości poseł Chlebowski. Swe uczucie do Jarosława Kaczyńskiego wyraził w następujący sposób: " prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wyleczył się z "traumy powyborczej" i wciąż ma "problemy emocjonalne".

http://wiadomosci.onet.pl/1650435,11,1,1,item.html

Co do tego, że Chlebowski swoimi wypowiedziami dostarcza dla specjalistów bogaty materiał diagnostyczny, nie ma najmniejszych wątpliwości. Że mamy tu do czynienia nie tyle z przypadkiem etykietyzowania przez człowieka pozbawionego dobrych manier, co z klasycznym przypadkiem rzutowania własnych, nieuświadomionych emocji polityka na "obiekt", jakim jest Jarosław Kaczyńskich. O prawdzie Chlebowskiego nie może być mowy, bo toż zwykły człowiek, który nic wspólnego z psychologią kliniczną i etyką zawodu psychologa nie ma wspólnego.

Biada jednak politykom, gdy wśród odbiorców ich wypowiedzi rzeczywiście znajdą się specjaliści i potrafią ocenić nie tylko wypowiedź, ale i na jej podstawie strukturę osobowości nadawcy komunikatu. Jeszcze gorzej, gdy i oni dysponują środkami masowego przekazu, a przy ich użyciu dzielą się swoimi uwagami...

Jaki jest więc obraz miłości deklarowanej przez Tuska i jego towarzyszy? Idąc dalej za wątkiem poruszonym przez Bronisława Wildsteina, nasuwa się wniosek, iż perwersja Tuska przejawia się nie tylko w tym, że wbija kołki w nie tak martwego nieboszczyka, lecz przede wszystkim w tym, że jest wynikiem braku ukształtowanej tożsamościu premiera. Ponieważ polityk utożsamia się z obojgiem płci, to podniecenie wywołują u niego zarówno kobiety, jak mężczyźni. Stąd podświadomie prowokuje podniecenie u dziennikarzy - kobiet i dziennikarzy - mężczyzn.

Przedstawiony wyżej fragmentaryczny wycinek* osobowości Tuska jest przyczyną nie tylko takich, a nie innych jego reakcji na dziennikarzy płci obojga i reakcji tychże dziennikarzy na jego reakcje, ale także perwersyjnej formy wyrażania miłości do obywateli polskich w ogóle. Miłość i nienawiść, słodycz i zadawanie bólu widoczne na pierwszym planie w wyrażaniu siebie Tuska może być wyrazem jego neurotycznej walki dwóch obecnych w nim przeciwstawnych tendencji, czyli wyrazem ambiwalencji i ambitendecji. Widoczna tu jest szczególna podwójność, dwoistość, rozdwojenie, a nawet i rozszczepienie: Tusk kocha i nienawidzi zarazem (zwracam uwagę na symboliczną podwójność "obiektu", na który kieruje swoje uczucia polityk - bracia bliźniacy...). Swą miłość wyraża, zadając ból i cierpienie.

Taki człowiek zaspokojenia doznaje dopiero wówczas, gdy pochłonie w całości obiekt swojego pożądania, gdy całkowicie nim zawładnie i podporządkuje sobie. Tylko wtedy poczuje się bezpiecznie w tej perwersyjnej miłości. I pomyśleć, że polityk wszystko to czyni pod wpływem lęku, nierozładowanej agresji, niezaspokojonych potrzeb seksualnych (z obojgiem płci) oraz nieskończonej potrzeby władzy absolutnej.

P.S.

PODSUMOWANIE, czyli przykłady dwoistości w zachowaniach Tuska:

- utożsamianie się z obojgiem płci
- wywoływanie zachwytu i pożądania u dziennikarzy obojga płci
- męskość agresji werbalnej i miękkość kobiety - lalki
- deklarowanie miłości do obywateli, a zarazem zadawanie im bólu
- podwójny obiekt miłości - dziennikarze - kobiety i dziennikarze - mężczyźni
- podwójny obiekt rzutowania nienawiści - bracia bliźniacy

* DLA JASNOŚCI: używając języka klinicysty, jest to zaledwie tzw. diagnoza cząstkowa, która stanowi wycinek diagnozy całościowej, stawianej pacjentowi pod koniec I etapu terapii, tj. przed dokonaniem reparacji struktury JA diagnozowanego

http://venivenissa.blogspot.com/2007/11/o-mioci-tuska-i-chlebowskiego.html

Czego Polonia nie może

(em)
Bez względu na osobiste preferencje min. Sikorskiego w prawie paszportów:

Oryginał dyrektywy Pentagonu z najnowszą wersją wytycznych (sierpień 2006) w sprawie lojalności obywatelskiej osób ubiegających się o wydanie amerykańskich certyfikatow bezpieczeństwa, koniecznych dla osób zatrudnionych na stanowiskach, na których wymagany jest dostęp do informacji chronionych przepisami o tajemnicy państwowej lub służbowej.



Znajdź wspólny szczegół na obrazkach

(hs)

- Chyba powinienem mieć jakieś nakrycie głowy...


- Chyba powinienem stać na miejscu tego gościa z gołą głową...


________________________________________________________________________
Zdjęcia: PAP/Mirosław Trembecki oraz Internet

2007-11-29

Janusz Bojarski ostatni szef WSI nowym dyrektorem departamentu kadr w MON

(pw) Pamietacie jeszcze zadziwiajacy raport PO o rozwiazaniu WSI?

Kataryna pisala o nim tak:

Kto napisał Biernackiemu raport? Macierewicz sugeruje, że funkcjonariusze WSI, przyznam, że i ja odniosłam takie wrażenie gdy ten raport czytałam/../


Raport jest pisany z perspektywy funkcjonariusza WSI broniącego swojej formacji, a być może także siebie. Jest jednym wielkim usprawiedliwieniem WSI.


http://kataryna.blox.pl/2007/04/Kto-pisal-raport-Biernackiego.html



Juz nie musza udawac

Kataryna pisala wowczas:

"Nie wierzę, że ten dokument pisał ktoś kto popiera rozwiązanie WSI. Nie wierzę nawet, że pisał je ktoś kto ma krytyczny stosunek do WSI. Raport Biernackiego wygląda jakby pisał go adwokat WSI. I dlatego wolę wierzyć, że nie pisał go sam Biernacki, że on się tylko podpisał. Zatrudnienie funkcjonariuszy WSI do rozjechania raportu Macierewicza byłoby taktycznym majstersztykiem, kto ma większą motywację i wiedzę, żeby się z Macierewiczem rozprawić? Ale że taki dokument przedstawia jako swój partia, która popierała rozwiązanie WSI i uważała, że PiS je rozwiązuje zbyt wolno?"

Zadziwiajace?
Zatrudnienie szefa WSIokow wszystko wyjasnia.
A ze PO byla za rozwiazaniem WSI to nie dziwota. Za tym trzeba bylo wowczas byc podobno jak za lustracja, za walka z korupcja itd i tak bardzo dlugo dalej.

Dzis Gowin pytany o losy lustracji oswiadcza ze "spoleczenstwa to nie interesuje".



Nominacja Bojarskiego ktory bedzie od tej chwili dobieral kadry - wszystko wyjasnia.



Michal Boni nie byl zadnym wypadkiem przy pracy - wraca stare.

Gangi nowego Paryża.

(em)

Na ten sam temat pisałem już kilka lat wcześniej

Historia opisana w filmie "Gangi Nowego Jorku" Martina Scorsese jest znakomitą rekonstrukcją przestępczego półświatka Ameryki epoki wojny secesyjnej. Ukazane na filmie gangi Irlandyczyków i Amerykanów istniały naprawde, i prawdziwy jest też obraz trybalistycznego chrakteru wojny gangów, gdzie po jednej stronie mamy niezaasymilowanych nowoprzybyłych poczuwających się do swojej odrębności kulturowej i religijnej, a z drugiej strony szowinistycznie nastawionych miejscowych, uważających się za prawdziwych Amerykanów.

(…)

W tytule nie tylko chciałem nawiązać do pewnej sytuacji w historii Ameryki, ale zwrócić uwagę na prosty fakt: Europa jaką znamy, a w tym jej największe miasta, nie są tymi samymi miastami co jeszcze 30-40 lat temu. W ciągu ostatnich dekad uległy one systematycznej trasformacji, będącej efektem nie tyle urganizacji jako takiej, ale masowej migracji, będącej wynikiem bezmyślnej polityki migracyjnej. Nigdy wcześniej w historii nie dochodziło do tak błyskawicznego przeobrażenia się składu etnicznego społeczeństwa, jak w zachodniej Europie ostatnich lat.

Reszta tutaj.

(*) Andrzej Kern nie żyje

Były wicemarszałek Sejmu, jeden z założycieli Porozumienia Centrum. Ostatnio łódzki adwokat.
Andrzej Kern w pamięci Polaków pozostał jako jeden z głównych bohaterów historii romansu Moniki Kern, jego córki z Maciejem Malisiewiczem, kiedy to dobrze zapowiadający się polityk prawicy niemalże z dnia na dzień wycofał się z polityki.

Może na fali entuzjazmu z okazji powrotu III RP warto przypomnieć tę historię.

antyperełki

Zachecam do zbierania...



maturzysta Władysław Dewiant Bartoszewski

- Panie profesorze, a co by pan powiedział Pawłowi Lisickiemu, redaktorowi naczelnemu “Rzeczpospolitej", który we wstępie swego artykułu napisał, że bardzo pana szanuje i jest pan dla niego autorytetem, ale po tym, co pan powiedział właśnie w Krakowie, nastąpiła, cytuję: “autokompromitacja autorytetu, bo autorytet używa argumentów, a nie obelg".


- A jakaż to była obelga? Dewiant? Dewiant to nie jest obelga, to jest ubolewanie. To odchylenie od pewnej normy postępowania. Negatywne odchylenie. To może być towarzyskie postępowanie. To może być społeczne postępowanie. To może być naplucie komuś w talerz. To może być chamskie potraktowanie kobiety nawet. A może być zupełnie co innego. A każdy się domyśla, czego chce i co mu w duszy gra.

http://wladyslawbartoszewski.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?310704



Kazimierz Kuc

Playboy Kutz


Miałem 14 lat. Wchodzą do mojego pokoju trzy dziewczyny (...). Dwie mnie trzymały za ręce
i nogi, a trzecia – taki wielki holenderski babus – mnie zgwałciła. Jak już było po wszystkim, to ubrałem się i spierdoliłem do ogrodu pod czereśnie" – to fragment wywiadu posła Kazimierza Kutza dla „Playboya". Redakcja przedstawiła go jako „piewcę kobiecej głupoty”, który „lubi uczestniczyć w kobiecych orgiach
”.
A oto inne cytaty z parlamentarzysty:

O kolegach
Parę lat temu w »Gazecie Wyborczej« ukazał się wywiad ze mną.(…) Na tę okoliczność została zrobiona sesja. Ze mną i nagą modelką. Ale wkurwiło to moich kolegów. Mówili: Ciągle te dupy fotografują się z tym starcem pierdolonym"

O siatkówce kobiet
To sport intymnego podglądania. Dziewczyny są skąpo i ładnie ubrane, a rywalizacja powoduje, że nie mogą się kontrolować"

O wiolonczelistkach
Trzymanie między nogami takiego pudła musi rodzić jakieś konsekwencje, do cholery. Każdy facet myśli o możliwości stania się takim pudłem"

O pielęgniarce w szpitalu
W jej czystości, bieli, tej aseksualnej swobodzie, było coś niezmiernie podniecającego. Wspaniale mnie dotykała. Od ciągłego wstrzykiwania miałem dupę jak z marmuru"

O Andrzeju Wajdzie
Powiedziałem kiedyś, że to facet, któremu staje do środka" (Z)


http://www.wprost.pl/ar/118411/Skaner/?I=1301#O118409

Za co Izrael odpłaca się Stalinowcom?

Izrael wypłaca zapomogi weteranom Armii Czerwonej, którzy razem z Niemcami w 1939 roku dokonali rozbioru Polski - czytamy dziś w Rzeczpospolitej .

Izrael co miesiąc wypłaca specjalne zapomogi żyjącym na jego terenie żołnierzom Armii Czerwonej, którzy brali udział w działaniach wojennych w latach 1939 – 1945. Czyli także w czasie obowiązywania paktu Ribbentrop-Mołotow.– Aż trudno uwierzyć! Państwo żydowskie płaci ludziom, którzy walczyli ramię w ramię z Trzecią Rzeszą. Weźmy choćby Katyń, gdzie bolszewicy wymordowali polskich oficerów. Wśród nich byli Żydzi, których rodziny żyją teraz w Izraelu! – denerwuje się Uri Huppert, adwokat polskiego pochodzenia, który nagłośnił sprawę zapomóg.

Autorka ustawy deputowana Marina Sołodkin (urodzona w 1952 roku w Moskwie) nie znalazła czasu, żeby porozmawiać z „Rz”. Wiadomo jednak, że jest zirytowana wysuwanymi przeciwko niej zarzutami i argumentuje, że „nie ma o co robić afery”, bo rzekomo wszyscy weterani z lat 1939 – 1945 już nie żyją. – Tak? To po co ta cała ustawa? Myślę, że wielu z tych ludzi nadal żyje – powiedział Huppert.

Jego zdaniem zaprotestować powinna polska ambasada. Nasi dyplomaci zalecają jednak zachowanie spokoju. – Myślę, że to zwykła pomyłka. Niestety większość Izraelczyków ma niewielką wiedzę na temat historii Europy Wschodniej. Dla nich Armia Czerwona to wyzwoliciel Auschwitz-Birkenau, a o jej działalności w latach 1939 – 1941 nie mają pojęcia – powiedziała „Rz” ambasador RP w Tel Awiwie Agnieszka Magdziak-Miszewska.

Uri Huppert: – Żydzi tak bardzo skupiają się na Holokauście, na zbrodniach Trzeciej Rzeszy, że nie dopuszczają do wiadomości, że Związek Sowiecki również był straszliwym, ludobójczym reżimem.

I tu jest pies pogrzebany Panie Uri. Żydzi mają bardzo dobrą świadomość tego, jakim ustrojem był komunizm, gdyż ich rękami był wprowadzony. Sami często dokonywali zbrodni w imieniu nowego ustroju dlatego jakoś mało mnie dziwi ta ustawa. Dziwi mnie, że nie obejmuje swym zasięgiem lat późniejszych. A Pani ambasador dziękuje za wyrozumiałość dla izraelskiego ustawodawcy, nie rozumiem tylko dlaczego Żydzi nie uznają pomyłek gdy mowa jest o Holokauście...