2007-10-10
Ś-migawki z kampanii
Tajna broń LiD-u, Jolanta Kwaśniewska gościła wraz ze swoim małżonkiem na festynie w Roleksowie koło Kwasiżurów. Przebrana w strój ludowy zaprezentowała tam taniec „Polka - demolka” i zaśpiewała na swojską nutę:
"Olek bardzo lubi ludzi
Olek strasznie kraj nasz kocha
Toteż dla nas tak się trudzi
Żłopiąc c-dwa ha-pięć o-ha"
Lider LPR nieustannie myśli o poszerzeniu swojego elektoratu. Zawitał w tym celu do Gombrowa Dolnego, gdzie uczestniczył w „Paradzie Równości w Długości”, a następnie w miejscowym Przedszkolu nr 2 recytował wiersze ze zbioru „Żuchwa dzieciom”.
Andrzej Lepper lubi działać z zaskoczenia. Jego mocną stroną są indywidualne kontakty z wyborcami. Podczas tych spotkań uświadamia elektorat, jak rośnie q z ha.
Pomimo oczywistego konfliktu z Donaldem Tuskiem, Jan Rokita postanowił wesprzeć w kampanii wyborczej lidera swojej partii. Obaj chwycili za instrumenty i przez miniony weekend muzykowali, przemierzając Warszawę i okolice. Zebrane od wyborców środki przeznaczyli na konsumpcję. 
„…To ostatnia niedziela
dzisiaj się rozstaniemy
dzisiaj się rozejdziemy
na wieczny czas…”
Posted by
Rzepka
at
02:01
2
comments
2007-10-09
Plany na wczoraj, dzis i jutro
Salon24
Duza popularnosc w Polsce, gwarantowal szybką promocje. Administracja polprofesjonalna, wyjątkowo arogancka jak na standardy zachodnie. Duza tendencja do manipulacji politycznej. Przewidywania: wzrost manipulacji po przeprowadzeniu zmian technicznych. Uwazamy, ze zmiany prowadzące do przeciecia wiezi poziomych i centralizacji S24 poprzez wzrost znaczenia strony glownej sa nieuniknione. Lewacy tak niestety maja, bez centralizacji nie pociagną. Salon w dzisiejszym ksztalcie - obecnosc bloggerow i postow lewackich i pseudocentrowych, oraz miazdząca przewaga prawicy antykomunistycznej w komentarzach - to kleska wlascicieli i sponsorow. Dalsze utrzymanie status quo do ktorego wrocono po nieudanych zmianach byloby mozliwe przy wzglednej rownowadze komentarzy lewicowych i prawicowych. Pozytek z S24 jest obecnie zaden, mial wypromowac nowe autorytety, zamiast tego skutecznie je osmiesza, a nawet promuje nie te co trzeba.
Kolejnych zmian spodziewamy sie po wyborach, ich zakres zalezec bedzie od perspektywy czasowej wlascicieli.
Blogspot
Mala popularnosc w Polsce, trudnosci z wypromowaniem bloga. Administracja profesjonalna, brak manipulacji, niewrazliwosc na sytuacje w Polsce. Ambicją i wizytowką Google (wlasciciel Blogspot) jest mozliwosc latwego tworzenia i zarzadzania blogami oraz bezawaryjnosc ich platformy. Najbardziej popularne blogi odnotowaly ponad 100 mln wejsc, z predkoscią kilku(nastu) wizyt na sekunde.
Czytanki Oszolomow
Mala popularnosc w Polsce, mozliwosc zalozenia bloga. Swietny przeglad blogow prawicowych, spisy tresci poszczegolnych blogow. Tak jak czesto trafiamy w necie na osoby do ktorych zywimy niechec badz nieufnosc od pierwszego wejrzenia, tak z Kukim po obejrzeniu czytanek bylo wrecz przeciwnie. Ta platforma naszym zdaniem ma przyszlosc. Administracja profesjonalna, ale w czynie spolecznym. Roznica z Google jest taka, ze w Google zostanie przyjety nowy pracownik na miejsce takiego ktory wlasnie przestal pracowac w zespole odpowiedzialnym za Blogspot.
Natomiast jezeli Kuki ruszy w trzyletnia podroz dookola swiata (same bedziemy mu to doradzac, jezeli trafi mu sie okazja) to bedzie mial spory problem by znalezc kogos kto bedzie administrowal Czytankami.
Lista Obecnosci
Pokazuje swoją sile dzieki uczestnikom ktorzy umieszczają w niej swoje posty. Administracja: pospolite ruszenie, nam jednak bedzie latwiej niz Kukiemu znalezc nowego administratora. Korzysci te same co w przypadku Blogspot, stabilnosc. Blog ktory w pierwotnym zamierzeniu mial byc zapasowym miejscem spotkan powoli staje sie czyms wiecej.
Miejsce zapasowe
Problemem zapasowych miejsc jest to, ze ludzie nigdy ich nie linkują, odkladając sprawe na jutro. Az przychodzi taki dzien, ze stare miejsce przestaje istniec i nie bardzo wiadomo gdzie szukac ulubionych autorow. Prosze powiedziec, kto zalinkowal juz Liste Obecnosci?
Malo tego, kopiowanie postow w innych miejscach tez jest malo skuteczne. Ludzie z reguly komentuja tam gdzie sie przyzwyczaili. Kataryna i Galba zyskali nowych komentatorow kopiujac wpisy ze swoich starych blogow w S24, ze wzgledu na duzy traffic. Niestety slabo to dziala przy kopiowaniu do Listy Obecnosci.
Nowy pomysl
Uwazamy, ze nadszedl czas by uniezaleznic sie od platformy blogowej. Przestac powielac posty, a sprobowac przekierowac dyskusje tam gdzie post jest umieszczony. Sluzyc ma temu gizmo (widget, obiekt) w polaczeniu z Google Reader.
Prosze otworzyc strone: http://www.google.com/reader/shared/08232359937526522783 (Te stone mozna zalinkowac, jezeli ktos chce byc pewny, ze nie straci kontaktu z nami. Wydaje sie, ze Google Reader (GR) przezyje dluzej niz S24 czy rozne darmowe webhosting)
Strone te tworzy automatycznie Google Reader, ktory zbiera nasze wpisy z 5 roznych miejsc. Kazdy ze wspoltworzacych ma juz login na blogspocie, ten sam login mozna uzyc na stronie http://www.google.pl by przez "moje konto" dotrzec do GR. Strona, ktora laczy nasze wpisy ma swoje RSS, ktore wrzucone na stronie http://www.springwidgets.com/widgetize/23/ daje ponizszy rezultat
Gizmo umieszczone jest na naszych trzech indywidualnych blogach i ulatwia nawigacje. Gizmo klika sie podobnie jak wklejony link odtwarzacza youtube. Pierwsze klikniecie nie robi nic (czyni obiekt aktywnym), drugie klikniecie otwiera strone ktorej zajawke czytamy. Jezeli ktos jeszcze tego nie zrobil, prosze kliknac w menu gizma umieszczonego ponizej tytulu "dzis u przyjaciol, a nastepnie w link jednego z widoczych blogow. Ciekawe, prawda?
Zapewniamy, ze stworzenie loginu do blogspot bylo najtrudniejszą operacją, GR i gizmo sa latwiejsze.
Zainteresowanych otworzeniem dodatkowych blogow (Blogspot, Czytanki, inne) i polaczeniem ich za pomocą gizma - zainteresowanych w czesci lub w calosci - prosimy o zgloszenia, jezeli bedzie wystarczajaca ilosc chetnych napiszemy posty z instrukcjami, rowniez pomozemy indywidualnie. Jezeli nie bedzie dostatecznej liczby chetnych, to bedzie jasne, ze wyrwalysmy sie przed szereg, ale zaoszczedzimy sobie sporo czasu nie piszac instrukcji.
My w kazdym razie zaczynamy pisac na przemian w roznych blogach.
Posted by
Lista Obecnosci
at
20:24
20
comments
Uprowadzenie Europy.
Od jesieni 2005 roku trwa ostry spór o politykę zagraniczną Polski. Ośrodek kierowania polityką w Pałacu Prezydenckim i minister Fotyga są ostro atakowani przez byłych ministrów SZ i partie opozycyjne.
Warto przeczytać tekst Remigiusza Foryckiego : Uprowadzenie Europy
Premier Kaczyński miał rację przeciwstawiając dyplomację III i IV RP. Kontynuacja polityki zagranicznej, opartej na charyzmatycznych osobistościach, z jednoczesnym utrzymaniem ciężkiego aparatu rodem z PRL-u nie sprostała wymogom czasu. Samotny kowboj z plakatu "Solidarności" musiał pójść do lamusa. Polska "zacnych dziadków" przestała nadążać za dynamiczną Europą Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego — pisze dyrektor Instytutu Romanistyki UW .
prof. dr hab. Remigiusz Forycki
Dotąd, wszyscy wiedzieliśmy za Juliuszem Słowackim, że „łudzona błyskotkami Polska pawiem narodów była i papugą”. Co prawda Władysław Bartoszewski wspominał coś o „pannie bez posagu”, a Tadeusz Konwicki o nosorożcu, ale przecież nikt nie brał tego do końca na poważnie. Aż tu nagle wielka bomba! Jarosław M. Rymkiewicz wyskoczył ze swoją wizją rozpędzonego żubra, ugryzionego w czułe miejsce przez prominentnego imiennika poety. I jakby tego było mało, zobaczyliśmy na własne oczy, jak rozjuszony zwierz staranował zapory i szlabany graniczne i – ku osłupieniu zacnych Europejczyków – ośmielił się paradować bezwstydnie po berlińskim, paryskim, londyńskim, a nawet dublińskim bruku.
Ponad milionowa masa Polaków na Wyspach Brytyjskich, wielkie rzesze sezonowych pracowników w Hiszpanii, we Włoszech i Francji, żołnierze na służbie w strukturach natowskich, ponad pięćdziesięcioosobowa reprezentacja w Parlamencie Europejskim... – to już nie bidula Karusia, ani „cepeliada”; rozpędzona włochata bestia wdarła się na europejskie salony i zaczęła szykować sobie wygodne żerowisko. Kosmaty żubr nie tylko ruszył na Polskę, ale – o zgrozo – porwał również zaskoczoną, i nie do końca przeciwną, Europę
Pod jednym dachem
Przełomowy był bez wątpienia rok 2005. Wejście do Unii Europejskiej stanowi punkt zwrotny naszej najnowszej historii. Staliśmy się integralną częścią politycznego, wojskowego i gospodarczego Zachodu, przy czym nie chodzi bynajmniej o jakiś abstrakcyjny powrót do mitycznej Europy, czy też restaurację tego, co już kiedyś było.
Integracja z Unią, a więc wejście Polski do zupełnie nowej przestrzeni społeczno-politycznej, była wydarzeniem dotąd nieznanym, dziewiczym, wymuszającym na polskiej klasie rządzącej zdefiniowanie na nowo racji stanu. Miał zatem słuszność premier Kaczyński, kiedy stanowczo przeciwstawiał dyplomację III i IV RP. Kontynuacja polityki zagranicznej, opartej na charyzmatycznych osobistościach, z równoczesnym utrzymaniem ciężkiego aparatu rodem z PRL-u nie wytrzymywała już próby czasu. Samotny kowboj z plakatu „Solidarności” musiał w końcu pójść do lamusa. Polska „zacnych dziadków” przestała nadążać za dynamiczną Europą Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego. Stało się jasne, że odtąd obraz Polski, jej ranga i miejsce w Europie zależeć będą od profesjonalizmu dyplomatów, politycznej i etycznej klasy europosłów, a także od stylu zachowań milionów Polaków „zahaczonych” na Zachodzie.
Solidarność zaszczutych
Z całą pewnością notowania Polski na Zachodzie są dużo lepsze niż sugerują media. Czarna wizja naszego kraju to, ni mniej ni więcej, jak upartyjniona wersja fantazmatycznych wymysłów wtłaczanych w głowy potencjalnych wyborców. W dzisiejszym świecie medialnym natrętna kampania propagandowo-wyborcza trwa 24 godziny na dobę.
Polacy wolą jednak przeżywać sukcesy Roberta Kubicy, niż urojone zagrożenia francuskiej demokracji, a dla przeciętnego Francuza ważniejszy jest wynik finałowego meczu narodowej reprezentacji w mistrzostwach świata w rugby, niż wystąpienie Daniela Cohn-Bendita w Parlamencie Europejskim, gdzie porównywał Polskę Kaczyńskich do stalinowskiej Rosji i nazistowskich Niemiec.
Oskarżenia o homofobię, zapędy totalitarne, ksenofobię, a ostatnio „frustrację i psychiczną dewiację” (ma rację ambasador Jan Dowgiałło, że autor tych słów powinien przeprosić społeczeństwo za pogłębianie istniejących w nim podziałów) stały się wyświechtaną, propagandową sztampą. Pojawiło się zjawisko, które formaliści rosyjscy nazywali „automatyzmem percepcji”. Ostatnia kampania wyborcza we Francji może być dobrym przykładem tego zjawiska.
Z podobnymi, niewybrednymi oskarżeniami i zmasowanymi atakami mamy do czynienia również dzisiaj w Polsce. Powstaje opisane przez Jana Patočkę zjawisko „solidarności zaszczutych”. Analogie między Francją a Polską są zdumiewające i mam nadzieję, że doprowadzą one wkrótce do znacznego polepszenia stosunków polsko-francuskich, których degradacja w ostatnich latach jest czystym nieporozumieniem i koszmarnym błędem nieudolnych dyplomatów.
Pani Merkel daje nadzieję
Gorzej rzecz ma się z Niemcami. Z doświadczenia wiem, że nie jest łatwo pozbyć się uprzedzeń i stereotypów wobec naszych zachodnich sąsiadów. Propaganda PRL-owska zrobiła swoje, a bolesne doświadczenia większości polskich rodzin nie ułatwiają sprawy. Mimo gruntownej denazyfikacji i całkowitej demokratyzacji adenauerowskich Niemiec, uprzedzenia tlą się w sercach wielu Polaków.
Interesy narodowe trzeba twardo i rozumnie negocjować – od tego są dyplomaci, natomiast szacunek i pojednanie między narodami muszą płynąć z potrzeby serca i wiary w dobro człowieka. Francuzi z Niemcami przełamali te bariery w czasach Kohla i Mitterranda – teraz czas na nas. Ma rację szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Zalewski kiedy pisze, „że sojuszników warto mieć blisko”.
Siła w tandemie
Ostatnio pojawiły się spekulacje, że Francja i Niemcy ostro rywalizują o przywództwo w Europie. Spór ten, stale powracający w stosunkach dwustronnych obu państw, jest czymś pozornym, bowiem przymierze niemiecko-francuskie jest niezniszczalnym fundamentem Europy. Ani Niemcy, ani Francja nie mogą, każde z osobna, aspirować do roli mocarstwa światowego. Ich siła leży w zgranym tandemie.
Polsce powinno – ze względu na Rosję – zależeć na trwałości tego przymierza. Rosja bowiem zawsze była silna słabością Zachodu. Największe zdobycze terytorialne władców Kremla przychodziły wówczas, gdy świat zachodni stawał w ogniu bratobójczych konfliktów. Jedną z podstawowych zasad polskiej racji stanu IV RP powinien być imperatyw godzenia, a nie pogłębiania podziałów na Zachodzie. Znakomite cechy integracyjne i mediacyjne Polaków (np. na Ukrainie, czy w skłóconej do niedawna Irlandii), powinno się szerzej wykorzystywać do pojednawczych inicjatyw w skali globalnej, również na kierunku rosyjskim. Czasy kiedy – zarzucał nam to Giedroyc – Polską rządziły dwie trumny, bezpowrotnie minęły. Ruszyliśmy mocno do przodu... Dobrze, że ktoś wreszcie ugryzł tego żubra!
Autor jest historykiem literatury, krytykiem, tłumaczem. Autor około 150 rozpraw z zakresu literatury francuskiej, komparatystyki, historii idei. Specjalista od polityczno-kulturalnych i dyplomatycznych stosunków francusko-rosyjsko-polskich. Od 2005 jest dyrektorem Instytutu Romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego
całość tu:
http://www2.rp.pl/artykul/60852.html
Posted by
Maryla
at
19:02
4
comments
Nuda rządzi polityką!
W polityce nuda. Nudzi się Jacek Wakar oglądając spoty wyborcze. Marcinkiewicz wydał pamiętnik polityczny, a potem rzekł: „Pamiętliwość to nuda.” Nudzi się Viktorzbrzeska, że zaczął rysować po kartach do głosowania. Nuda w polityce zbiera duże żniwo. Zebrała całe osiem milionów Polaków przed telewizorami podczas debaty Kwaśniewskiego z Kaczyńskim.
Nuda nie pozwala również spać politykom. Ich spoty wyborcze okrzyczane są nudnymi. I rzeczywiście! Trawa, dużo monotonnej zielonej trawy i nieciekawa maszyna do pisania przejawiająca się w każdym spocie LiD-u. Nudne i zakompleksione ABW atakuje kolejnego zwyczajnego, szarego oligarchę. Znużony Kaczyński odwołuje zawiedzionych podwładnych, którzy w swoim beznadziejnym zapale posunęli się za daleko. PO chce już tylko spokoju. LiD zielonej popgrowskiej łąki.
Nuda trapiąca Polaków nie pozwala Tuskowi i Kwaśniewskiemu debatować w niedzielę. Jest to przecież jedyny moment, gdy utrapieni Polacy wyrywają się z marazmu i przyglądają się najciekawszej części kampanii kiedy to córki polityków urabiają dla ojców i matek wyborców. Już przekonaliśmy się niejednokrotnie, że każdy spontaniczna, lub tak wyglądająca, akcja przyciąga przed telewizor miliony cierpiących nudę wyborców. Są oni nawet w stanie zaakceptować nawet Kononowicza za to, że wyrwał ich z tego stanu. Nie bez przyczyny przecież były prezydent zaatakował honor i wielkość uczelni Rosyjskiej. Dziw bierze, że Putin nie zareagował embargiem na sprowadzanie do Rosji wódki „Wyborowej”.
Nuda rządzi polityką! Nie dziwmy się, że zarówno Kwaśniewski jak i Tusk boją się rozczarowania ponad pięciu milionów Polaków, którzy wolą oglądać „Taniec z gwiazdami” od nudnych twarzy liderów PO i LiD-u. Muszą przecież powoli przyzwyczajać obywateli do tego, że będą pojawiać się coraz częściej na ekranach, czy to w roli opozycji, czy koalicji rządzącej. Nie można tak od razu frustrować i ucinać ulubiony program co ósmego mieszkańca, a broń Boże nie przed wyborami! Potem i na to przyjdzie czas.
Pozdrawiam
Matix
Posted by
Matix
at
15:22
3
comments
Labels: Jarosław Kaczyński, Kwaśniewski, nuda, satyra, Tusk, Wybory
Donek Nagi
- A wie Pani, to wszystko, ta kampania to jest brudna gra PiSu. Najpierw Pan Premier wulgarnie atakuje Pana Tuska, ze to niby nikt wazny, ze sie nie spotka z pomocnikiem, ze to i owo, a potem, gdy PO w delikatny sposob odpowiada, to PiS od razu mowi "ha! z tak agresywnym PO nie ma co robic koalicji"... nieuczciwi sa - i stad o wiele skuteczniejsi!
kobiecy (?) glos z wczorajszego rynszTOKa.
odsluchuje go w duecie z ostatnimi pieniawami Mgr Pijaka.
- Tusk sam pozwolił narzucić sobie reguły przeciwnika.
zupelnie nie na temat tak sobie mysle, ze Golota to niesprawiedliwie przegral z Tajsonem. co z tego, ze tamten byl silniejszy i lepiej sie umial boksowac.
p.s. ta sama milewicz w rynsztoku wypowiadajac sie o rydzykowym antysemityzmie zawahala sie przez sekunde co powiedziec zamiast slowa "podjudzac". cos tam znalazla, ale jad z jej wypowiedzi wyparowal jak mgielka oddechu z ostrza brzytwy.
Posted by
n0str0m0
at
06:16
0
comments
2007-10-08
DRAMATY W CIENIU DEBATY

- No i z czego się Janek tak śmiejesz?! Kaczyński i Kwaśniewski na debacie, Lepper z Giertychem w TVN-ie, a my tu, k… tkwimy w tym korku. Remontów się Hance zachciało!
Posted by
Rzepka
at
20:35
5
comments
Zdolności poznawcze Elyt na przykładzie Bartoszewskiego
„Jeżeli w jednej partii zmieścili się i Ryszard Bender, i Antoni Macierewicz, a obok nich również całkiem poważni ludzie, to to wymyka się moim zdolnościom poznawczym. To, co ich, jest tak dalekie od tego, co moje, że już nawet nie próbuję szukać wytłumaczenia dla tych zjawisk.”
A gdzie się ukryły zdolności poznawcze Bartoszewskiego gdy zostawał ministrem w rządzie Oleksego?
Na początku drogi – dwanaście lat temu zasiadał w rządzie Oleksego ramię w ramię z Millerem. Gdzie Bartoszewski podział swój smak?
A co uczynił Bartoszewski w sierpniu 1995 roku gdy od Milczanowskiego powziął informację, że Oleksy jest współpracownikiem, Ałganowa z KGB ? NIC !
całość ...
Rekontra
Posted by
rekontra
at
12:43
3
comments
2007-10-07
Niewidzialny klin.
W 2005 roku, jak wielu innych Polaków szedłem na wybory w nadziei, że po wyborach dojdzie do władzy formacja polityczna rozbita na dwie partie, które jednak wyglądały na wzajemnie uzupełniające się w swoich programach, i mające wspólny program: budowę IV RP, której to hasło, zanim uległo kompletnej dewaluacji, było postawione na przeciw temu co oferowali postkomuniści rządzący od 2001 roku.
Przypominam sobie, jak oglądalem z kolegami wieczór wyborczy; jeden z wspołmieszkańcow az zapienił sie, krzyczeć o `pisowczykach` i że `teraz już będzie koniec!`, gdy na ekranie pojawiły się słupki pokazujące kompletnie zaskakujące zwycięstwo PiSu.
To co działo się w następnych miesiąca nie trzeba streszczać: nieudana próba utworzenia POPiSu, histeria "Gazety Wyborczej", powszechny "Kaczyński Derangement Syndrome", koalicja z LPR i SO, potem spory o lustracje, utworzenie CBA i coraz ostrzejszy język PO, któremu towarzyszyły kontry PiSu, potem sprawa Barbary Blidy, wybory lokalne itp. itp. Podsumowując: dwie partie, które wydawały się sobie bliskie, okazały się być bardziej od siebie odsunięte, niż to się wydawało. Teraz, blisko przedterminowych wyborów, daje się odczuć, że jest jakiś niewidzialny klin, pewne tąpnięcie rozdzielające poglądy polityczne(...)
Posted by
DoktorNo
at
18:20
5
comments


