http://politynka.blogspot.com/2007/09/xboniecki-agituje-za-obc-walut.html
2007-09-21
Olek-bis czyli Lis?
Na szwedzkim stole Salonu pojawiła się nowa potrawa. Może nie tyle nowa, co w nowszym garnirze. W końcu bywalcy zdają sobie sprawę, że przed chwilą ktoś ją właśnie wypluł.
Mimo tego gratulują niezmiennej konsystencji i barwy, głośno i zbiorowo potępiając nie tyle wypluwacza, co władcę domniemanej ręki, która go ponoć z rozmachem w plecy walnęła, przed zakrzsztuszeniem broniąc.
Czy nowy specyjał zrobi furorę? Trudno powiedzieć.
Na potrzebach telewizji, mierzących swoją powagę w bzdurczokach i specjalizujacych się w manipulowaniu manipulującymi manipulacją ja się nie znam.
Natomiast co do wzmiankowanych przez niektórych, szerokich perspektyw politycznej konsumpcji nowej przekąski mogę powiedzieć tyle. Najpierw trzeba zaorać świadomość Polaków co najmniej do poziomu 2001 r. No i uśpić rozhasanego żubra. Najlepiej zastrzykiem w potylicę.
Wracajmy na salony - Kto pierwszy skosztuje?
Posted by
Impertynator
at
11:50
0
comments
Asieńko
Jest wśród naszych Salonowiczów starszy pan używający szlachetnego nazwiska. Nie wiem czy jest to jego nick, czy prawdziwe nazwisko. Jego fotografia też niewiele mówi.
To co pisze?
W końcu idea blogu na tym polega, jest miejsce w którym każdy może napisać, co mu jego własna kultura i osobowość pozwala a wewnętrzna potrzeba podpowiada. Robi to publicznie, a co pokazuje widzimy wszyscy.
Jak sobie wyobrażam duszę człowieka, który pokazuje brak zwykłej kindersztuby, a
publiczne demonstrowanie swoich fantazji seksualnych i rozgorączkowań podstarzałego
licealisty uznaje za atrakcyjne przedsięwzięcie?
Otóż Asieńko, uważam takie zachowanie za gorszące, do żadnego Salonu nie przystające. Ale mają prawo.
Cóż są ludzie, którzy mają obrzydliwe myśli i puszą się tym, mają swoje blogi.
Mają do tego prawo.
Niech mają.
Wolność słowa.
Pokazują kim są.
Puszą się tym.
Nie wstydzą się.
Ich sprawa.
Inna rzecz, jakie są ich kwalifikacje moralne do spełniania zawodowej misji publicznej?
Zgadzamy się Asieńko, są mocno wątpliwe, co widać także w innych tekstach, dlatego ich nie czytam, nie mogę ich czytać, ani z nimi polemizować.
Jak polemizować z hipokryzją i marnością intelektualną?
A ta cała Agora.
No cóż, są poważne pisma, mają ambicje poszukują konaktu z ambitną publicznością, zajmują się odpowiedzialną publicystyką, są i bulwarowe szmatławce wysyłające swoich dziennikarzy do lupanarów naszej cywilizacji, żywiące się trawieniem szamba.
Agora?
Posted by
michael
at
08:29
2
comments
Tylko na LO: Skalski o Maryli
Publikuję tutaj tresć postu, jaki uchodzący za tuzę dziennikarstwa z Czerskiej Ernest Skalski napisal o jednej z Salonowiczek:
O Maryli...
Marylę pewnie sobie jej oponenci wyobrażają jako szaloną egerię, taką Lunę Brystygierową naszych czasów.Niesłusznie. To naturalna blondynka, z długimi, rzadkimi włosami, bledziutka, chudziutka, może nawet anrektyczka. A przede wszystkim chorobliwie nieśmiała. Czerwienieje po włosy, traci oddech i mowę gdy ma spytać; ”przepraszam, czy pan tu wychodzi ?” lub odpowiedzieć na pytanie; ”która godzina ?” Dopiero w anonimowym blogu ożywa. Czuje się władczynią, panią życia i śmierci, Katarzyną II Czwartej RP.
Biedna Marylka !
2007-09-21 01:43Ernest Skalski9342
obserwator
www.obserwator.salon24.pl
Nie wiem, czy to wymaga komentarza. Ja jestem zażenowana.
Pozdrawiam
Posted by
Asienka
at
07:53
1 comments
2007-09-20
Z ostatniej chwili: Prezydent oszalał
PREZYDENT OSZALAŁ?
W ramach zdobywania serc i umysłów emigracji – pogróżki? Fantazje na temat 'co jest w interesie rządu i dlaczego emigranci tak powinni robić, żeby rządowi było wygodnie'? Pewnie np. z wdzięczności za ściągany przez trzy lata z pracujących w UK podwójny podatek? Zero zrozumienia. Rząd niech się zajmuje własnymi interesami, a z kieszeni emigracji niech wyjmie łapę. Emigranci nie po to emigrują, by robić to, co jest w interesie rządu – to mogli robić na miejscu, nigdzie się nie ruszając. Emigranci emigrują we własnym interesie, a nie po to, żeby rządowi zrobić dobrze. Emigranci emigrują nie wyłącznie, ale między innymi dlatego, że rządów swoich krajów mają powyżej dziurek u nosa, więc 'głosują nogami'.
Kto podjął trudną decyzję o emigracji, ten podjął ją między innymi po to, by mieć święty spokój od państwa. Prezydent osiągnie skutek odwrotny do zamierzonego. Tak to jest, jak komuś się roi, że państwo jest dobrem najwyższym, wszyscy mają przed nim na kolana padać, a jego jurysdykcja na cały świat się rozciąga i obejmuje każdego, kto się o polskie DNA otarł. Śmiech gorzki i pusty.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,wid,9222080,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
Prezydent i rząd do emigrantów: wracajcie do Polski
Działania informacyjne w polskich konsulatach, specjalna strona internetowa, większy nacisk na naukę języka polskiego za granicą - m.in. takie działania zapowiadają prezydent RP oraz rząd, aby zachęcić do powrotu Polaków, którzy wyjechali do pracy za granicą.
Prezydent Lech Kaczyński po naradzie prezydenckiej pt. "Emigracja Polaków po wejściu Polski do Unii Europejskiej", powiedział, że za granicą pracuje obecnie ok. 1 mln 200 tys. Polaków. Nikomu w Unii Europejskiej nie możemy zabraniać wyboru miejsca pracy i zamieszkania, ale mamy prawo zachęcać do powrotu i chcemy to czynić - zaznaczył Lech Kaczyński. Prezydent dodał, że badania pokazały, że wśród Polaków, którzy wyjechali do pracy do Wielkiej Brytanii ok. jedna piąta chce zostać i tyle samo zamierza wrócić do ojczyzny, zaś ok. 60% nie zdecydowało czy wróci do Polski, czy zostanie. Te osoby trzeba przekonać, że ich miejsce jest w naszym kraju - podkreślił prezydent.
Zapowiedział, że Kancelaria Prezydenta w ciągu następnych miesięcy będzie pracować nad przygotowaniem rozwiązań instytucjonalnych, które mogłyby zachęcić Polaków z emigracji do powrotu do kraju. Natomiast obecnie będą podejmowane działania o charakterze informacyjno-edukacyjnym.
Minister pracy i polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska, która również wzięła udział w naradzie, podkreśliła, że w interesie rządu jest, aby ludzie, którzy wyjechali do pracy, mogli wrócić do Polski i aby było to dla nich jak najłatwiejsze.
Według Kluzik-Rostkowskiej, jedną ze spraw rozstrzygających o pozostaniu w kraju emigracji jest decyzja czy urodzić i wychować dzieci tam, czy w ojczystym kraju. Istotna jej zdaniem jest także nauka języka polskiego w szkołach za granicą, ponieważ to stopień znajomości języka polskiego przez dzieci może decydować o wyborze miejsca zamieszkania w przyszłości.
Dodała, że polskie szkoły przy placówkach konsularnych cieszą się coraz większym zainteresowaniem, co może świadczyć o tym, że rodziny planują powrót do Polski. Zapowiedziała, że polski rząd chce zainteresować kraje Unii Europejskiej językiem polskim, aby był on np. językiem fakultatywnym w szkołach.
Minister zapowiedziała, że w planach rządu jest, aby w polskich konsulatach, w krajach gdzie przebywa największa liczba Polaków, byli przedstawiciele ministerstwa pracy. Mieliby oni udzielać informacji, m.in. jak wypełniać wnioski o świadczenia socjalne, ale też jakie dokumenty zebrać przed powrotem do Polski lub jak szukać pracy w ojczyźnie. W Wielkiej Brytanii i Irlandii tacy pracownicy mają podjąć działalność jeszcze w tym roku.
Chcemy aby w konsulatach powstały stanowiska internetowe z ofertami pracy w Polsce, a także aby polskie targi pracy były organizowane w krajach, gdzie jest najwięcej emigrantów z Polski - powiedziała minister pracy.
Zapowiedziała ponadto, że w najbliższych dniach zostanie zaprezentowana strona internetowa dla Polaków, którzy pracują za granicą.
Kluzik-Rostkowska dodała, że rząd zastanawia się także, jak stworzyć możliwości jak najłatwiejszego organizowania własnej działalności gospodarczej w Polsce, ponieważ wiele osób po powrocie z emigracji zarobkowej planuje założenie firmy. (meg,ap)
PS. Dawno już nie widziałem tak uroczego pomysłu - przedstawiciele polskiego ministerstwa pracy umieszczeni w konsulatach będą uczyć polskich emigrantow, jak najlepiej pompować zasiłki z kieszeni obcego podatnika ...
Minister zapowiedziała, że w planach rządu jest, aby w polskich konsulatach, w krajach gdzie przebywa największa liczba Polaków, byli przedstawiciele ministerstwa pracy. Mieliby oni udzielać informacji, m.in. jak wypełniać wnioski o świadczenia socjalne
Posted by
Stary Wiarus
at
15:35
8
comments
Demokracja w Ameryce zagrożona.
Link do filmu na YouTubie.Nie wiem dokładnie kiedy, ale jakoś na dniach, funkcjonariusze ochrony University of Florida albo policji postanowili wyprowadzić z sali studenta, który zadawał pytania Kerremu. Nie wiem czy uznali je za obraźliwe, czy niewygodne, czy jakie, faktem jest, że gościa wyprowadzono z sali a na sam koniec potraktowali go paralizatorem.
A w Polsce, jak co niektórzy politycy PiSu wyrażą co mniej pochlebną opinię o mediach to krzyczy się o zagrożeniu demokracji. Skoro tak to co mają powiedzieć Amerykanie?
Swoją drogą znamienne jest to co się dzieje dookoła. Wyprowadzają człowieka siłą za zadawanie pytań a ci wszyscy ludzie w sali nic. Nikt się nawet nie odezwał, nie spytał: "Ale co jest, ku***?"). Siedzą i się śmieją. Dopiero na samym końcu jakaś dziewczyna zaczęła sie drzeć.
Albo to byli sami republikanie, albo same ciepłe kluchy. Podejrzewam to drugie. Jeżeli iz takich ludzi składa się przyszła elita tego kraju, to kiepsko to widzę.
Posted by
Szczelo
at
13:14
3
comments
Labels: policja, Stany Zjednocznone, wolność słowa
Nazistowskie upiory przeszłości, czyli polityczny debiut Tymochowicza.
Mało brakowało, a mieli byśmy numer jeden (z Samoobrony) w mieście stołecznym Warszawie. Taką propozycję złożono specjaliście od „machania rękoma” i medialnemu stwórcy Andrzeja Leppera – Piotrowi Tymochowiczowi.
-
Lepszego kandydata Samoobrona nie mogła znaleźć. W miarę młody, w miarę przystojny i do tego kompletnie nie mający rozeznania w relacjach politycznych. W tym względzie to nowa jakość u „samoobrońcow” . Do tej pory, kandydaci prezentowali raczej siermiężną urodę połączoną z taką samą ogładą osobistą i wyrobieniem politycznym. Właśnie Tymochowicz za zadanie miał tych ludzi urabiać do postaci masy akceptowalnej przez społeczeństwo. Misję swoją wypełnił na szóstkę z plusem, to znaczy z „przenno-buraczanego” Leppera ukleił dygnitarza. Zapewne właśnie w nagrodę, otrzymał propozycję bycia „jedynką” w Warszawie z błogosławieństwem wodza.
Niestety odmówił.
-
Wszystko wskazywałoby na sielankę i właściwy kierunek ewolucji ugrupowania, jednak pewne fakty wydają się zaprzeczać temu.Od momentu politycznego zaistnienia w mediach, Tymochowiczowi „puściły”: logika, rozsądek i inteligencja.
Wczoraj raczył oświadczyć: -„Działania braci Kaczyńskich przypominają mi rządy niemieckich faszystów". Stwierdzeniem tym „wizerunkowy tatuś Leppera” powtórnie przesunął całe ugrupowanie do dawnej, wyjściowej pozycji. Jednym słowem lata własnej pracy – „jak w kubeł”. „Sam zbudowałem, to sam też zniszczę” - jak mawiał pewien samolubny konstruktor.
Już użycie takiego porównania, szczególnie w Polsce, poza oczywistymi konsekwencjami prawnymi, świadczy o niedojrzałości i mówiąc wprost głupocie.
No bo, niby w czym rządy Kaczyńskich mogą przypominać „władzę” niemieckich faszystów?
- Ile wybudowano obozów dla opozycjonistów?
- Ile osób zamordowano w więzieniach?
- Ile organizacji społeczno-politycznych zamknięto i zakazano im działalności?
- Czy dokonano już aneksji Czech, Słowacji lub Białorusi?
- A może Lepperowi szykowany jest podobny los jak Hitler zgotował dla Gustawa Roehma („Noc Długich Noży”)?
Na szczęście Tymochowicz, może właśnie to zrozumiał i zrezygnował z ubiegania się o mandat.
Wystarczyło tylko „wyniesienie” Tymochowicza, a z miejsca doszło do zaskakującej zamiany ról. Teraz to siermiężne i buraczane zasady (właściwie kompletny ich brak), opanowały byłego nauczyciela, a on jak widać przyjął je bez wahania.
Być może był to zamierzony ruch, obliczony na wyrobienie współczucia u Warszawiaków, że biedny Tymochowicz prześladowany przez jakichś faszystów walczy sam przeciw wszystkim. Publika lubi takich szeryfów i chętnie ich wspomaga, tak jak z przekory kibicuje się przeważnie słabszym. W tym jednak przypadku „zwycięski stróż prawa” nie odjedzie w glorii chwały ku zachodzącemu słońcu. Po pierwsze sam zrezygnował, a po drugi i tak nie miał na to najmniejszych szans. Na pocieszenie, można zapewnić kandydata, że każdy inny startujący z list Samoobrony w Warszawie też nie ma ich. Świadome wypowiadanie idiotyzmów, przed, z góry przewidzianą porażką klasyfikuje Tymochowicza w gronie samobójców politycznych oraz przede wszystkim politycznych troglodytów.
Wydawało się, że Piotr Tymochowicz będzie starał się wypełnić lukę, jaka powstała po stracie nieodżałowanego posła Łyżwińskiego. Buta, bezczelność i wypowiadane głupoty połączone z kompletnym brakiem wiedzy historycznej i politycznej.
Z jedną tylko różnicą, Łyżwiński wolał jędrne asystentki, a Tymochowicz, ponoć fotki nieletnich. Ale w końcu różne są gusta ludzkie i trzeba to docenić. A skoro już jesteśmy przy docenianiu, to warto wspomnieć, że prokuratura jednego z tych Panów już odpowiednio „doceniła” a drugiego może wkrótce „doceni”. Wtedy to dopiero dostanie się władzy od „faszystów”. To właśnie w III Rzeszy wyjątkowo tępiono pederastów i pedofilów. Może dlatego Tymochowicz kojarzy, obecny rząd z faszystami niemieckimi?
*
Na pocieszenie - wyborczy plakacik - szkoda, że to już nieaktualne.

***
P.S. I jeszcze jedna sprawa (ach, te wykształciuchy!). Na stronie ICCE Greenpol – firmy będącej własnością Pana Tymochowicza, zamieszczone jest jego dossier. Co można przeczytać? „ Piotr Tymochowicz założyciel i dyrektor C.B.O. " GREENPOL" Jest absolwentem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego(...)”
Posted by
YARROK
at
13:07
1 comments
O jeden spot za daleko?
"O. Tadeusz Rydzyk domaga się od Platformy Obywatelskiej przeprosin i zaprzestania emisji w telewizji spotu wyborczego, w którym - jak ocenia - bezprawnie wykorzystano jego wizerunek i głos oraz naruszono dobra osobiste."
Nawet jeśli WiczCraftom z PO uda się "zorganizować" odpowiedni sąd w Polsce, to Rydzyk ich załatwi przed Trybunałem w Strasburgu.
I PO co to było?
Nienawidzących Rydzyka i tak mają po swojej stronie a pocieszanie się, że ewentualną jego odpowiedź uda im się przedstawić jako atak na PO pachnie infantylizmem. Ta grupa wyborców, którą chcą przeciągnąć na swoją stronę za Rydzykiem może nie przepada, ale za jawnym naruszaniem prawa także.
Z eseldowskiego betonu również nic nie uszczkną, bo ten z kolei nie przepada za frajerstwem i nieporadnością.
Poseł Męczydło z PO w pogoni za widmem Koszmarka nieustannie podbija stawkę, grożąc że ujawni wszystko co wie o Premierze, a nawet jeszcze więcej.
Nieporadek zarzuca Kaczyńskiemu, że w sprawie jego, czyli Nieporadka lubych związków z postsowiecką, "polską" generalicją tenże Kaczyński skłamał. Ale do sądu iść z tym nie chce. Biedactwo:)
Posted by
Impertynator
at
12:15
0
comments
